Eko - Kosmetyki | Zdrowie | Zioła

Nalewka z forsycji – dla zdrowia i urody.

Wiosna w tym roku nie rozpieszcza nas. Kwiecień plecień, jak w przysłowiu, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Ale forsycja nie przejmuje się tym za bardzo i jak co roku zakwitła obficie. Ja w tym roku przedestylowałam już kwiaty forsycji na hydrolat w nowym miedzianym alembiku, ale również przygotowałam nalewkę zdrowotną.

Nalewka na kwiatach forsycji

 Świeżo zebrane kwiaty spryskać 95 % spirytusem, pozostawić na 15 minut, po czym zalać alkoholem ok. 50 %, w proporcji 1 porcja kwiatów, 5 porcji alkoholu. Odstawić w ciepłe ciemne miejsce na 2 tygodnie, potrząsając co 2-3 dni naczyniem. Potem przefiltrować, przelać do ciemnej butelki, odstawić jeszcze na trzy miesiące w chłodne miejsce. Zażywać w razie potrzeby  2 razy dziennie po 10 ml. Nie jest to może wybitnie smakowa nalewka, bo jest to nalewka lecznicza. Ale za to jest bogatym źródłem rutyny, można stosować ją jako środek przeciwalergiczny, na obniżenie poziomu cukru we krwi oraz jako środek przeciwzapalny. Można również smarować nalewką miejsca z pajączkami, rozszerzonymi naczynkami, żylakami czy siniakami. Rutyna zawarta w kwiatach forsycji doskonale uszczelnia naczynia krwionośne, a więc jest szczególnie polecana osobom, które mają problemy np.  rozszerzonych naczynek i żylaków. Ma dobry również wpływ na kondycję stawów.

Forsycja znajduje szerokie zastosowanie w kosmetologii, ma działanie opóźniające procesy starzenia się skóry, wpływa korzystnie na włókna kolagenowe i elastynowe, poprawiając w ten  spoistość, jędrność i gładkość skóry. Przygotowałam też krem nawilżający na bazie hydrolatu z kwiatów forsycji, maceratu z forsycji, glicerytu z forsycji i nalewki z forsycji.

 Forsycja jest bogata również w witaminę C, a jej kwiaty można spożywać na surowo, jako dodatek do wiosennych zielonych sałatek.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Ogród

Zapach Fiołków – jak zatrzymać na dłużej.

Zapach fiołków zawsze kojarzy mi się z okresem przed świętami wielkanocnymi. Zbierałam je nad rzeką i przynosiłam do domu, wstawiałam do małego słoiczka i ciągle podbiegałam, żeby je powąchać. Teraz rosną w moim ogródku i przygotowuję z nich perfumy w formie pomady i cały rok mam zapach fiołków pod ręką. Zapach fiołków wonnych można zatrzymać na dłużej metodą Enflourage czyli nawonnienia, z wykorzystaniem tłuszczów zwierzęcych lub roślinnych jako absorbentów ( pochłaniaczy). Uzyskuje się w ten sposób naturalne perfumy w formie pomady .

Zapraszam do obejrzenia filmu, na którym opowiedziałam, jak taką pomadę fiołkową zrobić:

O metodzie Enflourage napisałam dwa lata temu na moim blogu:

Continue Reading

Zdrowie

Turnus odnowy biologicznej w Centrum „Natura” w Dusznikach Zdroju.

Jakieś 12 lat temu wybrałyśmy się z moją przyjaciółką Anią do Dusznik Zdroju do Centrum „Natura”, aby się trochę „odnowić” po zimie   i przygotować ciało na lato.   11 dni, co tu dużo mówić, jednak „ciężkiej”  pracy nad swoim ciałem, pod okiem wymagających trenerek  Darii, Edyty i Marzeny. 

Minęło kilka lat i znowu wróciłyśmy tutaj, ja trzeci raz, Ania czwarty raz. Jak się okazało podczas rozmów z pozostałymi uczestnikami turnusu, to większość z nich jest tu kolejny raz, a wszystkich pobiła Bożenka, która odwiedziła Centrum Natura 16-ty raz. Kilka osób przybyło tu po raz pierwszy, ale niektórzy zapowiadają już, że nie ostatni. Jeżeli chce się tutaj wracać, to jest to chyba najlepsza rekomendacja dla tego miejsca i dla tych wszystkich, którzy to miejsce i jego atmosferę tworzą.  

Miejscem „akcji” jest przytulny hotelik o wdzięcznej nazwie „Bolero”, położony w samym sercu Parku Zdrojowego, tuż przy Dworku Chopina, dawnym Teatrze Muzycznym.

Odnowa biologiczna tutaj, to połączenie diety z dużą dawką ruchu.

Już o 8  poranny rozruch czyli pół godzinny szybkiego  marszu nordic walking i pół godziny gimnastyki na świeżym powietrzu. Po przerwie na posiłek, w wyborze: ryż, kasza, płatki owsiane, siemię lniane, woda z cytryną i herbatki owocowe, a wszystko bez ograniczeń, pierwsza grupa wyrusza  na dwugodzinny marsz nordic walking po  górach otaczających Duszniki Zdrój. Druga grupa dopiero  po południu wychodzi na  godzinny spacer nordic walking. Każdy sam wybiera, do której grupy chce przystąpić; marszowej czy spacerowej. Po powrocie z marszu krótki  odpoczynek i już trzeba biec na basen do sąsiedniego budynku w sanatorium Jan Kazimierz. Po powrocie z basenu i kolejnym posiłku, same przyjemności: różnorodne masaże i zabiegi kosmetyczne.  Ale to jeszcze nie koniec dnia. Czekają nas jeszcze zajęcia ruchowe na sali gimnastycznej bardzo urozmaicone, a dla chętnych joga, taniec brzucha i latino dance. I to wszystko pod okiem i uchem wspaniałych instruktorek Darii i Marzeny, zawsze uśmiechniętych.

Wieczorami natomiast spotkania i wykłady na temat zdrowego trybu życia, przede wszystkim  prawidłowego odżywiania, diety, prowadzone przez Dorotę, właścicielkę firmy. Nad wszystkim czuwa menedżerka Jola, przemiła osoba. Wspaniali masażyści Ania, Sławek i Rafał. No i kosmetyczka Marzenka cudownie masująca twarz i okolice. Ja zawsze kiedy tu jestem nie mogę sobie odmówić masażu ajurwedyjskiego,  w wykonaniu Darii. Niezwykłe przeżycie.

Jutro już wyjeżdżam. Dzisiaj czuję się jeszcze trochę zmęczona po trzygodzinnym marszu po przepięknych okolicach Dusznik Zdroju w Górach Orlickich, ale już świta mi myśl w głowie, kiedy tu znowu przyjechać. Może tym razem latem albo jesienią. Teraz miało być wiosną, ale jakoś nie wyszło, ale co tu się spodziewać po kwietniu, jednego dnia wiosna, a drugiego zima, nawet w ciągu dnia zmieniały się pory roku.

Tak naprawdę, to nie te pozostawione w Dusznikach kilogramy się liczą, chociaż słyszałam tu o niezłych osiągnięciach. Dla mnie najważniejsze, to ta ogromna dawka ruchu. Tu nikt nie stoi nade mną i nie pilnuje czy  zaliczyłam wszystkie zajęcia. Nie ma takiej potrzeby. Bo tu się chce wyjść z grupą, zmierzyć się z górą, z kilometrami, dotlenić płuca, oczyścić głowę z niepotrzebnych myśli, pobyć wśród fajnych ludzi, pogadać przy okazji, zrelaksować się podczas masaży czy zabiegów kosmetycznych i odpocząć.

Szczerze polecam. https://www.natura-centrum.pl/

Poniżej kilka migawek z turnusu

Przy schronisku „Pod Muflonem
W drodze na Panderosę
Na Jamrozowej Polanie w Centrum Biathlonu
Krótki postój   gdzieś na trasie
Na trasie trzygodzinnego marszu krótka przerwa na doładowanie energii z drzew.
Ukryty w lesie staw, ale morsowania nie było.
W tajemniczym bardzo zielonym lesie na trasie
A tu po gimnastyce porannej

I parę widoków z miasta

Dusznicki rynek
Widok na miasto z dworca PKP
Główna aleja w Parku Zdrojowym
Główna aleja w Parku Zdrojowym
Hotelik „Bolero”
Gimnastyka poranna przed Dworkiem Chopina
Park w pięknej zimowej szacie w kwietniu

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Leszczynowe pąki i kwiaty pomogą odzyskać siły w czasie przesilenia zimowo-wiosennego.

W niedzielę wybraliśmy się na dłuższy spacer do naszego lasu. Las o tej porze ukrywa ogromne bogactwo witamin i związków mineralnych. A wszystko to zawarte w pąkach i kwiatach wielu drzew i krzewów. Niektóre jeszcze śpią, ale nie leszczyna. Leszczyna wypuściła już pąki kwiatowe męskie, a w bardziej słonecznych miejscach już zakwitła. Oprócz pąków kwiatowych, na cienkich gałązkach pojawiły się także pąki liściowe. Pąki oraz młode pędy drzew i krzewów, różnią się składem biochemicznym od surowca dorosłego, są bogatsze w składniki odżywcze. Wspomagają organizm w przypadku spadku formy właśnie teraz, w okresie przesilenia zimowo-wiosennego.

Pąki leszczynowe

Pąki i kwiaty leszczyny wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwgorączkowe, estrogenne, antyseptyczne, odtruwające, moczopędne i ściągające. Mają wpływ na uszczelnianie naczyń krwionośnych oraz pomagają zlikwidować obrzęki ciała powstające z powodu zalegania nadmiaru wody w organizmie.

Napary z pączków i męskich kwiatów leszczyny można pić przy przeziębieniu, bezsenności, depresji, osłabieniu i chorobach skórnych na tle zaburzeń hormonalnych i przemiany materii.

 Poleca się również przy leczeniu przerostu gruczołu krokowego, stanów zapalnych układu moczowego, gardła i zaburzeń okresu przekwitania oraz pokwitania, przy zapaleniu wątroby, nietrzymaniu moczu, rwie kulszowej, infekcjach wirusowych, stresie, nerwowości, bezsenności, zapaleniu oskrzeli. Reguluje też poziom cholesterolu.

W czasie naszego spaceru nazbieraliśmy sporo pąków leszczyny (pół papierowej torby) i co dalej? Jak i do czego wykorzystać je?

Część zbiorów poszło do suszenia na napary (herbatki), tzn, na bawełnianym obrusie rozłożyłam cienką warstwę leszczynowych pąków, od czasu do czasu trzeba je obrócić (jak przy suszeniu siana), kiedy stwierdzimy, że są suche, należy przełożyć do szczelnie zamykanego naczynia, najlepiej do słoja. Z uwagi na specyficzny smak, taka herbatka nie każdemu może smakować solo. Najczęściej wykorzystuję wysuszone pąki leszczynowe jako składnik mieszanek ziołowych. Dobrze komponują się w działaniu i w smaku z kwiatami nagietka i tarniny oraz z zielem pokrzywy. Łyżkę mieszanki ziołowej zalać wrzątkiem, pozostawić pod przykryciem 15-20 minut, a następnie przecedzić. Aby poprawić smak, można dosłodzić herbatkę miodem.  Pić przy przeziębieniu, bezsenności, niepokoju, spadku odporności, 1do 3 szklanek naparu dziennie.

suszenie pąków leszczynowych

Przygotowałam również ze świeżych pąków leszczynowych intrakt alkoholowy (preparat roślinny, otrzymywany poprzez wytrawienie surowego surowca roślinnego etanolem. Intrakty są podobne do nalewek, różnią się od nich tym, że są sporządzane z surowców świeżych, a nie suszonych i zwykle zalewa się je podgrzanym alkoholem).

Świeże rozdrobnione pąki leszczynowe zalewam podgrzanym do 80 stopni alkoholem 40 procentowym w proporcji 1 część pąków i 3 części alkoholu. Po 14 dniach należy przefiltrować. Można dodać miód. Pić 3 x dziennie po 5 ml jako środek moczopędny i przeciwzapalny.

Intrakt alkoholowy

Kolejnym sposobem na zagospodarowanie pąków leszczynowych to przygotowanie maceratu olejowego jako półproduktu do kosmetyków naturalnych; kremów i balsamów. Świeże (lub suszone) pąki leszczyny należy rozdrobnić, spryskać spirytusem i pozostawić na około 15 minut. Potem przełożyć do wyparzonego i suchego słoja, zalać olejem w proporcji 1 : 2, pozostawić w ciepłym ciemnym miejscu na okres około 1 miesiąca. Codziennie lekko potrzasnąć słoikiem i sprawdzać, czy nie wystają ponad powierzchnię jakieś części surowca zielarskiego. Ja dodatkowo konserwuję macerat konserwantem, który sama przygotowuję na bazie galasów szypszyńca różanego. Jak zrobić taki konserwant, opisałam wcześniej na moim blogu: https://melarosa.pl/2021/02/23/jak-zrobic-naturalny-konserwant-do-domowych-kosmetykow/ .

Macerat olejowy

Nie zaleca się używanie naparów leszczynowych kobietom w ciąży, a także osobom uczulonym na pyłki leszczyny.

Przy napisaniu tego artykułu korzystałam ze strony „Medycyna dawna i współczesna” – dr Henryk Różański; nauki medyczne i biologiczne; fitoterapia, fitochemia…

Zapraszam do obejrzenia filmu z wyprawy do lasu po leszczynowe pączki.

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Gemmoterapia – moc zamknięta w pączkach drzew i krzewów.

Gemmae (łac) – pączki. Gemmoterapia to dział fitoterapii polegający na wykorzystania w celach leczniczych pączków liści, pączków kwiatów, pączków pędów, pączków korzeni, pączków kłączy i pączków bulw różnych roślin. Wczesną wiosną warto się zatem wybrać na spacer do lasu lub do ogrodu i poszukać pączków na drzewach i krzewach.

Pąki derenia jadalnego.

Pączki drzew i krzewów zbiera się w różnych fazach rozwoju, można zacząć zbierać już w lutym czy marcu, kiedy są one jeszcze zamknięte, aż do momentu kiedy mają już młode listki lub kwiaty, ale do których przywierają jeszcze w dolnej części łuski. Co zrobić z zebranymi pączkami, które zawierają mnóstwo mikroelementów i witamin. Niektóre można jeść na surowo lub dodać do sałatek. Można ususzyć, można zamrozić lub poddać ekstrakcji. Może to być ekstrakcja alkoholowa na zimno (nalewka), ekstrakcja na gorąco (intrakt), może to być ekstrakcja wodna, np. na gorąco (napar, odwar), może być ekstrakcja winem lub octem, roztworem soli kuchennej (płyn Ringera), ewentualnie roztworem gliceryny (gliceryt). Ważne, aby pączki rozdrobnić przed użyciem (posiekać lub zmielić). Przy ekstraktach alkoholowych i octowych zachować proporcje wagowe 1 : 5 do 1 : 10. Przy wyciągach wodnych lub roztworach soli kuchennej 1 : 20. Dawkowanie przeciętnie, w zależności od rodzaju pączków oraz od rodzaju i stężenia ekstraktu w ilościach od 5 do 25 kropli, 2-3 razy dziennie.

Na co warto „zapolować” w najbliższym czasie? Brzoza brodawkowata, klon polny, buk, leszczyna pospolita, kasztanowiec zwyczajny, olcha czarna, jodła pospolita, czarny bez, głóg, wiąz polny, jesion, czeremcha, sosny, topoli, morwy, jałowca, pokrzywy.

Brzoza brodawkowata (brzoza zwisła, brzoza biała) – zastosowanie: choroby reumatyczne, obrzęki,
dna moczanowa, nadciśnienie, alergia, zatrucia, zapalenie układu moczowego, przerost gruczołu krokowego.

Leszczyna pospolita -zastosowanie: choroby gorączkowe, przeziębienie, grypa, bezsenność, zaburzenia
hormonalne, zapalenie jajników i gruczołu krokowego, trądzik. O właściwościach pączków i kwiatów leszczyny napisałam dwa lata temu https://melarosa.pl/2020/02/11/paczki-i-kwiaty-leszczyny-jako-surowiec-leczniczy/

Kasztanowiec zwyczajny – zastosowanie: stany zapalne, przepuszczalność naczyń krwionośnych, zakrzepy, owrzodzenia, obrzęki limfatyczne, nadciśnienie, zapalenie naczyń krwionośnych, niedobór witaminy K, zapalenie kłębuszków nerkowych, zapalenie siatkówki i naczyniówki oka, choroba hemoroidowa, żylaki.

Czeremcha – zastosowanie: zaburzenia trawienia, zaburzenia przemiany materii, zaburzenia hormonalne, zapalenie piersi, stany nieżytowe przewodu pokarmowego i układu oddechowego, zapalenie nerek, moczowodów i pęcherza moczowego, stany zapalne narządów płciowych, zapalenie gruczołu krokowego, kamica żółciowa, choroby alergiczne, schorzenia skórne na tle zaburzeń metabolicznych, stany zapalne odbytu, świąd skóry, ugryzienia i ukąszenia owadów, wypadanie włosów, osłabienie, zaburzenia krążenia krwi, pękanie naczyń krwionośnych, zapalenie zatok. Wyciągi z czeremchy działają wybielająco na skórę i przeciwobrzękowo. Zapobiegają pękaniu naczyń krwionośnych. Usuwają cienie pod oczami, objawy zmęczenia i opuchnięcia oczu.

Źródło: http://luskiewnik.strefa.pl/gemmoterapia/Podstawy_gemmoterapii2.pdf http://www.rozanski.ch/gemmoterapia/preview/pages/p10.htm

Pąki derenia jadalnego.

Ja mam już pierwsze zbiory za sobą. To pączki kwiatowe derenia jadalnego. Dereń bardzo wcześnie, a właściwie najwcześniej kwitnie w moim ogrodzie. Wysuszyłam i rozdrobniłam. Teraz dodaję do herbatek ziołowych i kwiatowych.

Zapraszam do obejrzenia filmu o wykorzystaniu pączków roślin. To takie „nowalijki” w innym wydaniu.

Continue Reading

Ogród

Jakie nasiona należy wysiać w lutym, aby zdążyły dojrzeć.

Luty, to miesiąc, w którym na poważnie trzeba zabrać się za wysiewanie nasion niektórych warzyw, jeżeli oczekujemy dobrych plonów. Nasz klimat umiarkowany, nie sprzyja uprawie warzyw, które w czasach mojego dzieciństwa nie rosły w naszych ogrodach. Kupowało się je na straganie, kiedy przychodziła na nie odpowiednia pora, późne lato lub wczesna jesień. Mam tutaj na myśli paprykę, bakłażany, arbuzy, melony, a nawet pomidory, eksportowane wtedy głównie z ciepłej Bułgarii.

A wszystko wynika z tego, że okres wegetacji tych warzyw jest bardzo długi. Dla bakłażanów to nawet 8 miesięcy, podobnie dla papryki, pepino i arbuzów. Jest to bardzo istotne, szczególnie u nas w górach, gdzie bywa, że pierwsze jesienne przymrozki pojawiają się już we wrześniu i rośliny muszą do tego czasu zdążyć dojrzeć. Ostatnio rozszerzyłam moje uprawy o kilka trochę egzotycznych roślin, które da się i warto uprawiać w ogródku, a to rodzynek brazylijski czyli miechunka peruwiańska, o której już pisałam na tym blogu, jak również ashwagandha czyli witania ospała, o której też już napisałam wcześniej.

Warto też już teraz pomyśleć o kwiatach jednorocznych i dwuletnich, jakie chcemy mieć w swoim ogródku i poszukać w sklepach odpowiednich nasion. W tym roku do mojego ogródka, jako zupełne nowości, wprowadzę jednoroczne; werbenę patagońską i galiardię nadobną. Wysieję też na przyszłoroczny plon szałwię muszkatołową o pięknych kwiatach i obłędnym zapachu i wieczornik damski.

Przejrzałam też nasiona, które mam z poprzednich lat, sprawdziłam daty przydatności i niestety, część z nich trzeba było wyrzucić. Od kilku lat staram się pozyskiwać nasiona z własnych roślin; warzyw i kwiatów, wzorem mojej sąsiadki Ewy, która jest mistrzynią w wyszukiwaniu i pozyskiwaniu nasion ciekawych nowych kwiatów i warzyw i ja zawsze na tym korzystam.

O tym wszystkim opowiadam na filmie, do obejrzenia którego serdecznie zapraszam.

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Wino aloesowe na oczyszczenie i wzmocnienie odporności organizmu.

Aloes pospolity (Aloe Vera) ta wspaniała roślina pochodząca z krajów Afryki i Azji zawiera około 270  składników o dużej aktywności biologicznej. Można stosować go wewnętrznie (doustnie) w celach leczniczych, jak też zewnętrznie w celach leczniczych i kosmetycznych.  O jego szerokim zastosowaniu i wspaniałych właściwościach pisałam już wcześniej na moim blogu kilkakrotnie.

Dzisiaj napiszę o tym, jak sporządzić wino aloesowe, które nie tylko oczyszcza organizm i wzmacnia jego odporność, ale również reguluje trawienie, regeneruje błony śluzowe przewodu pokarmowego, oczyszcza krew, pomaga w zaparciach, wspomaga leczenie wrzodów żołądka i dwunastnicy.

Moje aloesy pospolite (Aloe Vera)

Przygotowuję wino aloesowe z moich ośmioletnich aloesów pospolitych. Aloes, który ma być użyty do przygotowania takiego wina, musi mieć minimum 3 lata, a najlepiej 4-5. Przed pobraniem liści z rośliny wstrzymuję się z podlewaniem jej około 1- 2  tygodni. Wybieram najstarsze liście, odcinam, myję, osuszam, a następnie zawijam w folię aluminiową i wkładam na około 7-10 dni do lodówki. Odkryto, że rośliny pozostawione w trudnych warunkach (brak światła lub ograniczone światło, brak wody lub jej niedobór, niskie temperatury)  wytwarzają w większym stopniu  bioaktywne substancje. Czasami przenosi się na ten czas rośliny do chłodnej piwnicy.

Po tym czasie przygotowuję żel aloesowy i łączę go z miodem płynnym oraz winem czerwonym wytrawnym. Aby nie doszło do fermentacji, dodaję niewielką ilość spirytusu. Można zamiast spirytusu dodać sok z cytryny.

Składniki:

½ kg liści aloesowych,

½ kg miodu płynnego,

½ litra wina czerwonego wytrawnego,

100 ml spirytusu 96 % lub tyleż samo soku z cytryny.

Wszystko dobrze wymieszać w słoju i odstawić na tydzień w chłodne miejsce, może być lodówka lub piwnica. Po tym czasie przecedzić, przelać do butelek z ciemnego szkła, przechowywać nadal w lodówce lub chłodnej piwnicy i zażywać 3 razy dziennie na 1 godzinę przed posiłkiem po 1 łyżeczce w pierwszym tygodniu, a w następnych tygodniach po 1 łyżce. Kuracja nie powinna trwać dłużej niż 2 miesiące. Ja najczęściej przeprowadzam taką kurację oczyszczająco- wzmacniającą wczesną wiosną, a czasami powtarzam jesienią. 

Zapraszam do obejrzenia instruktażowego filmu, jak zrobić wino aloesowe.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Naturalny balsam do ust.

Balsam do ust dołączył już ponad dwa lata temu do zestawu moich naturalnych kosmetyków, ale jak dotąd nie doczekał się odrębnego wpisu na moim blogu.  

Balsam do ust to kosmetyk z tych, które przygotowuje się łatwo i w miarę szybko. Należy przygotować składniki, odmierzyć, połączyć na gorąco w kąpieli wodnej, dobrze wymieszać i lekko ostudzić, dodać pozostałe składniki, znowu wymieszać, a następnie przelać do wyparzonych małych słoiczków, zakręcić i gotowe do użycia.

Składniki do połączenia na gorąco:

– macerat olejowy dowolny, ja dodałam macerat nagietkowy – 14 g,

– olej kokosowy – 10 g,

– masło shea – 10 g,

– wosk pszczeli 6 g.

Powyższe składniki podgrzewam w kąpieli wodnej, czyli naczynie, w którym umieściłam składniki wkładam do drugiego naczynia z wodą i podgrzewam do czasu dokładnego rozpuszczenia wszystkich składników, po czym należy dobrze wymieszać.

Podgrzewanie składników

Kiedy temperatura mieszanki spadnie poniżej 40 stopni C, dodaję  składniki „na zimno”:

–  olej zimnotłoczony dowolny (ulubiony) – 10 g, ja dodałam olej z czarnej porzeczki,

– 4-5 kropli oleju rycynowego,

– witamina E – 2 – 3 kapsułki,

– 6 -7 kropli ulubionego olejku eterycznego.

Wszystko razem znowu wymieszać. Można też dodać dla koloru barwnik naturalny mika.

Taki balsam pięknie nabłyszcza usta i doskonale chroni je przed niekorzystnym wpływem warunków   atmosferycznych takich jak wiatr, słońce, mróz.  Polecam, satysfakcja gwarantowana.

Continue Reading

Kuchnia | Ogród | Zdrowie

Owoce dzikiej róży (rosa rugosa).

Owoce dzikiej róży są bogatym żródłem witamin i minerałów. Mają w swoim składzie ok. 2 % witaminy C, tj. około 30-krotnie więcej niż cytrusy, oraz witaminy z grupy B, witaminy A,E i K, kwasy organiczne, pektyny i garbniki, a także związki mineralne takie jak; potas, magnez, krzem, żelazo, wapn i inne. Są doskonałym surowcem do przygotowywania soków, konfitur, nalewek i syropów. Owoce dzikiej róży wspomagają organizm przy nadciśnieniu, w chorobach serca i wątroby. Wykazują działanie przeciwzapalne i wzmacniające odporność.

Spotykamy się często z taką ogólną nazwą „dzika róża”, określając w ten sam sposób zarówno różę psią o drobnych owocach i małych bladoróżowych kwiatach, czasami nazywaną błędnie głogiem, jak i różę wielkoowocową o dużych pojedynczych lub pełnych ciemnoróżowych lub białych o intensywnym zapachu, zwaną różą pomarszczoną (rosa rugosa). W moim ogrodzie mam obie róże. Kwiaty i owoce obu róż nadają się do przetwarzania, zarówno w zakresie spożywczym jak i kosmetycznym. O róży psiej opowiadziałam już wcześniej na moim blogu https://melarosa.pl/2019/10/28/owoce-goji-i-owoce-dzikiej-rozy-bogatym-zrodlem-witamin/ .

Dzisiaj trochę więcej o owocach róży pomarszczonej. Większość owoców zebrałam jeszcze w październiku. Ale część została na krzewach dla ptaków. Z owoców w tym roku zrobiłam konfiturę. Nie ukrywam, że jest przy tym trochę roboty, ale warto dla tego smaku i aromatu.

 Owoce dzikiej róży oczyściłam z ogonków i szypułek, umyłam, zalałam niewielką ilością wody i podgrzewałam na wolnym ogniu, aż rozmiękły. Następnie takie już rozpulchnione owoce zmiksowałam w termomiksie, z dodatkiem niewielkiej ilości wody. Potem kilkakrotnie przecierałam przez sita, zmniejszając oczka sit, aż uzyskałam gładką masę, bez pestek i włosków. Potem dodałam cukier i smażyłam powoli na “wolnym ogniu”, aż do uzyskania właściwej konsysencji.

Ilość cukru należy dostosować do własnych upodobań, biorąc pod uwagę to, że owoce są już lekko słodkie. Naturalna słodycz zależy od samych owoców oraz od tego, kiedy były zbierane, czy było bardzo słoneczne lato, czy mniej, czy były przemrożone, a także gdzie rosły. Ja po prostu wszystko, co robię w kuchni, próbuję i “dosmaczam” po swojemu. Na koniec dodałam sok z cytryny. Można dodać do tej konfitury jakieś swoje ulubione smaki, np. cynamon, goździk, imbir, itp. A teraz dodaję konfiturkę różaną do bułeczek drożdżowych, do rogalików, do ciast, do naleśników albo po prostu do chleba z masłem.

Róża rugosa pomarczona wielkoowocowa jest też wspaniałym surowcem do przygotowania konfitury z płatków, o czym też już pisałam wcześniej https://melarosa.pl/2021/07/07/konfitura-z-platkow-roz-pachnacych/

Poniżej krótki film o zbiorze owoców róży pomarszczonej.

Continue Reading

Kuchnia | Ogród | Zdrowie

Pigwa pospolita – właściwości, zastosowanie, uprawa.

Pigwa pospolita pojawiła się w naszym ogrodzie dopiero kilka lat temu. Dużo wcześniej posadziliśmy parę krzewów pigwowca japońskiego o pięknych czerwonych i pomarańczowych kwiatach. Pierwszy zbiór owoców pigwy był dość ubogi, ale też nie oczekiwaliśmy wiele. W tym roku dwa drzewka, rosnące dla towarzystwa w pobliżu siebie, dały bardzo obfity plon. Na tyle obfity, że mogliśmy się podzielić owocami z wieloma osobami, a i tak dużo ich zostało do zagospodarowania. Pigwa rosnąca w naszym klimacie nie bardzo nadaje się do długiego przechowywania, więc lepiej ją zagospodarować w różny sposób lub zużyć na bieżąco.

Pigwa oprócz niezaprzeczalnych walorów konsumpcyjnych, wciąż jakby niedocenianych, jest też piękną ozdobą ogrodu. Na wiosnę obsypuje się dużymi lekko różowymi kwiatami, a na jesień jej gruszkowate w kształcie owoce na początku zielone, później w miarę dojrzewania bardziej żółte, tworzą naprawdę piękną dekorację ogrodu. Owoce pigwy warto zostawić na drzewie dłużej, nawet wtedy, kiedy wystąpią niewielkie przymrozki. Wtedy taki owoc nadaje się nawet do schrupania na surowo, staje się bardziej soczysty i mniej cierpki. Jeżeli zerwie się wcześniej, owoce są twarde, cierpkie i mało soczyste. Lubię, kiedy rozłożę zerwane owoce w skrzynkach i ten aromat, charakterystyczny tylko dla nich, wypełni przestrzeń lekko drażniąc nozdrza.

Chociaż pigwa pochodzi z Azji, a już w starożytności sprowadzono ją do Europy, a konkretnie do Rzymu, można spotkać ją dzisiaj pod nazwą „polska cytryna”. Nie wiem czy słusznie, bo bardziej cytrynowy smak ma pigwowiec japoński. Pigwa nie jest też owocem, który pojawił się w ostatnim czasie na naszym rynku, tak jak np. papaja, avocado, mango, kaki czy nawet kiwi, wraz z nastaniem ery hipermarketów w naszym kraju. Ten owoc powraca, dawniej był często wykorzystywany przy leczenie przeziębień, grypy i innych chorób o podłożu bakteryjnym, gdyż zawiera duże ilości witaminy C. Nadto zawiera szereg innych witamin: A, B1, B2, PP, związki mineralne: cynk, fosfor, magnez, miedź, potas, sód, wapń, żelazo, flawonidy: kwercetyna, rutyna, glikozyd kemferolu i jeszcze wiele innych cennych składników.

Pigwa pospolita wykazuje silne działanie przeciwbakteryjne, przeciwzapalne, przeciwwirusowe i grzybobójcze. Wspomaga walkę między innymi z nadwagą, obniża poziom cholesterolu i poziom cukru we krwi, przyspiesza przemianę materii, poprawia ogólną odporność organizmu, wspomaga pracę wątroby, odtruwa organizm, poprawia pracę jelit, opóźnia procesy starzenia.

Pigwa jest fantastycznym owocem do wykorzystania w kuchni i to nie tylko w syropach, dżemach czy nalewkach, ale chociażby jako doskonały dodatek do mięs, nadaje mu niezwykły aromat i smak. W poprzednich latach, kiedy tych owoców nie było jeszcze zbyt wiele na naszych drzewkach, przygotowywałam raz nalewkę z dodatkiem imbiru, goździka i laski cynamonu, innym razem robiłam dżemy z pigwy, czasami z dodatkiem innych owoców.

W tym roku zrobiłam pigwę w miodzie, jest doskonała w walce z przeziębieniem czy grypą. Owoce po umyciu kroję na bardzo cienkie plastry, układam je w słoiku i przesypuję kolejne warstwy goździkami i pokruszoną laską cynamonu oraz gwiazdkami anyżu. Całość zalewam płynnym miodem i wstawiam do lodówki. Po dwóch dniach można zacząć konsumować. Kilka cieniutkich plasterków wymacerowanych w miodzie z przyprawami, wyjmuję i układam na talerzyku. Spożywane dostarczają rozkoszy podniebieniu i zdrowie ciału.

Pigwa w miodzie

Innym sposobem na wykorzystanie pigwy to pigwa w syropie. Umyte owoce pigwy kroję na ćwiartki, wykrawam gniazda nasienne, a następnie kroję w kostkę. Wkładam do miski, zasypuję cukrem i zostawiam pod przykryciem na 24 godziny. Potem przekładam do garnka, dodaję goździki, laskę cynamonu, gwiazdki anyżu i zagotowuję krótko (3-4 minuty), po czym przekładam jeszcze gorące owoce do wyparzonych słoików i zalewam syropem razem z dodatkami. Zakręcam i dla pewności jeszcze chwilę pasteryzuję, wkładając do gorącej wody, wg zasady zimne słoiki do zimnej wody i dopiero podgrzewać i pasteryzować, a gorące słoiki do gorącej wody.

Wspominałam powyżej o dodawaniu pigwy do mięs. Mięso może być właściwie dowolne. Ja robiłam indycze piersi, karczek, szynkę. Umyte i osuszone mięso kroję na grube plastry, maceruję je przez parę godzin w oleju z ziołami (cząber, szałwia, hyzop lekarski, tymianek, estragon) i przyprawami; sól, pieprz, kolendra. Na dno naczynia żaroodpornego wlewam trochę oleju, na to układam warstwę pokrojonych i wymieszanych ze sobą warzyw, najczęściej jest to cebula i por, ale można dodać inne warzywa np. starta na grubych oczkach marchew, seler czy pietruszka. Na to układam pokrojone i wymacerowane mięso, zalewam resztą maceratu, a dookoła układam pokrojoną w ósemki lub ćwiartki pigwę, wcześniej wykrawam z niej gniazda nasienne. Zamykam naczynie i wkładam do nagrzanego piekarnika na 40 minut do godziny, w zależności od rodzaju użytego mięsa. No cóż, niebo w gębie. Polecam wypróbować.

Bardzo dobrze pigwa sprawdza się jako dodatek do zup-kremów. Najczęściej dodaję ją do zupy dyniowej, na cały garnek 2- 3 pokrojone pigwy, w zależności od wielkości. Dynia sama w sobie jest trochę mdła, a pigwa doskonale podbija smak.

No i kompot z pigwy stał się hitem niedzielnych obiadów tej jesieni.

Pigwę można jeszcze teraz kupić w większych sklepach lub hipermarketach.

Albo na wiosnę pomyśleć o posadzeniu pigwy w swoim ogrodzie. Pigwa nie jest wielkim drzewem, można go formować, przycinać Będzie pięknie i będzie smacznie.

Continue Reading