Kuchnia | Zdrowie

Likier lipowo-różany dla zdrowia i przyjemności.

Nalewkę różaną (na płatkach róży rugosy) przygotowywałam od kilkunastu dni. Jak ją zrobic opisałam 3 lata temu na moim blogu i pokazałam też na filmie https://melarosa.pl/2019/07/10/nalewka-na-platkach-rozy/

Syrop z kwiatów lipy zrobiłam teraz, bo w tym roku lipy kwitną wyjątkowo obficie, pełnymi kwiatami. ususzyłam też sporo kwiatów lipy na lecznicze herbatki. Syrop z kwiatów lipy zrobiłam właściwie tak, jak robię syrop z mniszka lekarskiego czy syrop z kwiatów czarnego bzu.

Zagotowałam 2 litry wody rozpuściłam 1,5 kg cukru, pogotowałam chwilę, aby cukier się wyburzył. I takim gorącym syropem zalałam kwiaty lipy, tak aby były w całości przykryte. Chwilę pogotowałam na małym ogniu, po czym wyłączyłam i pozostawiłam do ostygnięcia. Umyłam dwie cytryny, pokroiłam je w plastry i dorzuciłam do syropu. Potem zniosłam do piwnicy na 24 godziny, do naciągnięcia. Można przedłużyć ten czas, ale trzeba pamiętać o mieszaniu codziennie, przynajmniej dwa razy w ciągu dnia.

Nalewka na płatkach róży była przygotowana w ten sposób, że napełniłam płatkami róży rugosy, ale może być każda, najlepiej mocno pachnąca róża, przy czym ja preferuję róże tzw. dzikie, „nieszlachetne”, o różowych pełnych kwiatach i matowych liściach, takie jak damasceńskie, stulistne, majowe. Następnie zalewam płatki róż spirytusem nalewkowym 60 % i pozostawiam na 3-4 dni, codziennie wstrząsając zawartością słoja, najlepiej kilka razy w ciągu dnia. Po tym czasie zlewam spirytus, odciskam płtaki róży. Słój napełniam świeżymi płatkami i zalewam wcześniej zlanym spirytusem i powtarzam czynności. I tak 3-4 zmiany, może bycć więcej, wtedy aromat i smak będzie jeszcze pełniejszy.

No i na koniec następuje połączenie tych dwóch składników, opisanie słoja (skład, data), zniesienie do piwnicy na półkę i czekanie co najmniej 3-4 miesiące, aby smaki dobrze się połączyły. Gwarantuję dużą przyjemność w czasie konsumpcji. Likier ma charakter leczniczy, zatem kiedy przyjdą jesienne szarugi czy zimowe zawieruchy, dobrze wspomóc się takim leczniczym likierem.

Polecam i życzę zdrowia, a likier niech będzie dobrym towarzyszem przy spotkaniach z przyjaciółmi.

Continue Reading

Kuchnia | Zdrowie | Zioła

Aromatyczny syrop (miodzik) z mniszka lekarskiego (z dodatkami).

Każdego roku w maju biorę koszyk i idę zbierać kwiaty mniszka lekarskiego.

Kiedy moje dzieci były małe i jak wszystkie przedszkolaki, bywały przeziębione, znajoma podała mi wtedy przepis na syrop z mniszka lekarskiego: 400 kwiatków mniszka, 1 l wody, 1 kg cukru i sok z 3 cytryn.

Zadziałal rewelacyjnie na uciążliwy i długotrwały kaszel. Po trzech dniach zażywania syropu, kaszel znikł. Od tamtej pory syrop z mniszka lekarskiego jest zawsze na półkach w piwnicy. W tym roku zeszłam do piwnicy, żeby sprawdzić, czy zostały z ubiegłego roku jeszcze jakieś słoiczki z syropem i odkryłam, że stoi tam jeszcze jeden słoik z syropem z mniszka, ale nie mój, tylko syrop, który dostałam od mojej koleżanki Magdy-Róży, a który to zrobił jej syn Radek. Był gęsty, ciemny i bardzo aromatyczny. Postanowiłam pójść tym śladem i jeszcze trochę go zmodyfikowałam. Ostatecznie wyszło tak:

Około 800 kwiatów (bez łodyżek) zalałam dwoma litrami wody i doprowadziłam do wrzenia i pozostawiłam jeszcze w tym stanie na około 10 minut. Potem zniosłam do piwnicy na 24 godziny. Następnego dnia odcedziłam kwiaty, wywar podgrzałam, dodałam 2 kg cukru i gotowałam, aż do wyburzenia cukru. Potem zmniejszyłam temperaturę i dodałam laskę cynamonu, 15 goździków, 5 gwiazdek anyżu, pokrojony w cienkie słupki świeży imbir oraz pokrojone w plastry dwie pomarańcze ze skórką (wcześniej dokładnie umytą). Przez następną dobę odparowywałam całość, co kilka godzin podgrzewając przez godzinę.

Kolejnego dnia podgrzałam wszystko, dodałam sok z 4 cytryn i gorący syrop z dodatkami przełożyłam do wyparzonych słoiczków, zakręciłam, odwróciłam do góry dnem i przykryłam kocykiem, pozostawiając tak do wystygnięcia. Polecam, naprawdę to jest pyszne i zdrowe.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Ogród | Zdrowie

Magnolia – destylacja kwiatów na hydrolat.

Hydrolat z kwiatów magnolii uzyskany w drodze destylacji wodno- parowej lub parowej to doskonały kosmetyk naturalny dla skóry i włosów. Hydrolat ten dobrze nawilża, oczyszcza i wygładza, przywraca naturalne pH skóry, działa antybakteryjne i antyseptycznie, opóźnia proces starzenia się skóry. a przy tym działa relaksująco i uspokajająco.

kwiaty magnolii

Magnolia nie tak znowu dawno zaczęła pojawiać się w ogródkach na naszym osiedlu. Moja najstarsza magnolia ma zaledwie 20 lat. Magnolia w zależności od gatunku może być niewielkim krzewem, ale może być też ogromnych rozmiarów drzewem. Przywędrowała do Europy głównie z Chin i Japonii, ale występują również gatunki pochodzące z Ameryki Północnej i Południowej. Magnolia występuje aż w 125 gatunkach.

Moja magnolia

Byłam kilkanaście lat temu w Londynie w Kew Gardens (Królewskie Ogrody Botaniczne), w kwietniu, kiedy właśnie kwitły magnolie. Widok i zapach był oszałamiający, kolory od śnieżnobiałych po prawie czarne, niskie i wysokie, a kształty kwiatów to mistrzostwo natury.

Kwiaty magnolii mają właściwości lecznicze; uspokajające, przeciwlękowe, przeciwdepresyjne, przeciwzapalne, wykazuja działanie przeciwalergiczne. Ze świeżych lub suszonych kwiatów, a najlepiej pąków kwiatowych, można zaparzyć herbatkę. Smak i zapach herbatki (naparu), a raczej intensywność zapachu, zależy od gatunku magnolii, jaką użyjemy. Jak zwykle uwaga, kobiety w ciąży i dzieci, nie powinny pić naparu z tych kwiatów.

Magnolia znalazła również swoje miejsce w kosmetologii, zarówno jako składniki kremów, toników, maści (hydrolaty, maceraty, gliceryty, ekstrakty), jak też składniki perfum (olejki eteryczne).

Ja w tym roku przedestylowałam kwiaty magnolii w miedzianym alembiku, przygotowałam macerat olejowy w pąków magnolii i ususzyłam na herbatkę. Magnolia nadal kwitnie w moim ogrodzie, więc przygotuję jeszcze ekstrakt alkoholowy, czyli nalewkę na kwiatach magnolii.

Macerat olejowy z pąków kwiatowych magnolii
kwiaty przygotowane do destylacji

Zapraszam do obejrzenia filmu o magnolii i destylacji jej kwiatów:

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Zdrowie | Zioła

Nalewka z forsycji – dla zdrowia i urody.

Wiosna w tym roku nie rozpieszcza nas. Kwiecień plecień, jak w przysłowiu, bo przeplata trochę zimy, trochę lata. Ale forsycja nie przejmuje się tym za bardzo i jak co roku zakwitła obficie. Ja w tym roku przedestylowałam już kwiaty forsycji na hydrolat w nowym miedzianym alembiku, ale również przygotowałam nalewkę zdrowotną.

Nalewka na kwiatach forsycji

 Świeżo zebrane kwiaty spryskać 95 % spirytusem, pozostawić na 15 minut, po czym zalać alkoholem ok. 50 %, w proporcji 1 porcja kwiatów, 5 porcji alkoholu. Odstawić w ciepłe ciemne miejsce na 2 tygodnie, potrząsając co 2-3 dni naczyniem. Potem przefiltrować, przelać do ciemnej butelki, odstawić jeszcze na trzy miesiące w chłodne miejsce. Zażywać w razie potrzeby  2 razy dziennie po 10 ml. Nie jest to może wybitnie smakowa nalewka, bo jest to nalewka lecznicza. Ale za to jest bogatym źródłem rutyny, można stosować ją jako środek przeciwalergiczny, na obniżenie poziomu cukru we krwi oraz jako środek przeciwzapalny. Można również smarować nalewką miejsca z pajączkami, rozszerzonymi naczynkami, żylakami czy siniakami. Rutyna zawarta w kwiatach forsycji doskonale uszczelnia naczynia krwionośne, a więc jest szczególnie polecana osobom, które mają problemy np.  rozszerzonych naczynek i żylaków. Ma dobry również wpływ na kondycję stawów.

Forsycja znajduje szerokie zastosowanie w kosmetologii, ma działanie opóźniające procesy starzenia się skóry, wpływa korzystnie na włókna kolagenowe i elastynowe, poprawiając w ten  spoistość, jędrność i gładkość skóry. Przygotowałam też krem nawilżający na bazie hydrolatu z kwiatów forsycji, maceratu z forsycji, glicerytu z forsycji i nalewki z forsycji.

 Forsycja jest bogata również w witaminę C, a jej kwiaty można spożywać na surowo, jako dodatek do wiosennych zielonych sałatek.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Ogród

Zapach Fiołków – jak zatrzymać na dłużej.

Zapach fiołków zawsze kojarzy mi się z okresem przed świętami wielkanocnymi. Zbierałam je nad rzeką i przynosiłam do domu, wstawiałam do małego słoiczka i ciągle podbiegałam, żeby je powąchać. Teraz rosną w moim ogródku i przygotowuję z nich perfumy w formie pomady i cały rok mam zapach fiołków pod ręką. Zapach fiołków wonnych można zatrzymać na dłużej metodą Enflourage czyli nawonnienia, z wykorzystaniem tłuszczów zwierzęcych lub roślinnych jako absorbentów ( pochłaniaczy). Uzyskuje się w ten sposób naturalne perfumy w formie pomady .

Zapraszam do obejrzenia filmu, na którym opowiedziałam, jak taką pomadę fiołkową zrobić:

O metodzie Enflourage napisałam dwa lata temu na moim blogu:

Continue Reading

Zdrowie

Turnus odnowy biologicznej w Centrum „Natura” w Dusznikach Zdroju.

Jakieś 12 lat temu wybrałyśmy się z moją przyjaciółką Anią do Dusznik Zdroju do Centrum „Natura”, aby się trochę „odnowić” po zimie   i przygotować ciało na lato.   11 dni, co tu dużo mówić, jednak „ciężkiej”  pracy nad swoim ciałem, pod okiem wymagających trenerek  Darii, Edyty i Marzeny. 

Minęło kilka lat i znowu wróciłyśmy tutaj, ja trzeci raz, Ania czwarty raz. Jak się okazało podczas rozmów z pozostałymi uczestnikami turnusu, to większość z nich jest tu kolejny raz, a wszystkich pobiła Bożenka, która odwiedziła Centrum Natura 16-ty raz. Kilka osób przybyło tu po raz pierwszy, ale niektórzy zapowiadają już, że nie ostatni. Jeżeli chce się tutaj wracać, to jest to chyba najlepsza rekomendacja dla tego miejsca i dla tych wszystkich, którzy to miejsce i jego atmosferę tworzą.  

Miejscem „akcji” jest przytulny hotelik o wdzięcznej nazwie „Bolero”, położony w samym sercu Parku Zdrojowego, tuż przy Dworku Chopina, dawnym Teatrze Muzycznym.

Odnowa biologiczna tutaj, to połączenie diety z dużą dawką ruchu.

Już o 8  poranny rozruch czyli pół godzinny szybkiego  marszu nordic walking i pół godziny gimnastyki na świeżym powietrzu. Po przerwie na posiłek, w wyborze: ryż, kasza, płatki owsiane, siemię lniane, woda z cytryną i herbatki owocowe, a wszystko bez ograniczeń, pierwsza grupa wyrusza  na dwugodzinny marsz nordic walking po  górach otaczających Duszniki Zdrój. Druga grupa dopiero  po południu wychodzi na  godzinny spacer nordic walking. Każdy sam wybiera, do której grupy chce przystąpić; marszowej czy spacerowej. Po powrocie z marszu krótki  odpoczynek i już trzeba biec na basen do sąsiedniego budynku w sanatorium Jan Kazimierz. Po powrocie z basenu i kolejnym posiłku, same przyjemności: różnorodne masaże i zabiegi kosmetyczne.  Ale to jeszcze nie koniec dnia. Czekają nas jeszcze zajęcia ruchowe na sali gimnastycznej bardzo urozmaicone, a dla chętnych joga, taniec brzucha i latino dance. I to wszystko pod okiem i uchem wspaniałych instruktorek Darii i Marzeny, zawsze uśmiechniętych.

Wieczorami natomiast spotkania i wykłady na temat zdrowego trybu życia, przede wszystkim  prawidłowego odżywiania, diety, prowadzone przez Dorotę, właścicielkę firmy. Nad wszystkim czuwa menedżerka Jola, przemiła osoba. Wspaniali masażyści Ania, Sławek i Rafał. No i kosmetyczka Marzenka cudownie masująca twarz i okolice. Ja zawsze kiedy tu jestem nie mogę sobie odmówić masażu ajurwedyjskiego,  w wykonaniu Darii. Niezwykłe przeżycie.

Jutro już wyjeżdżam. Dzisiaj czuję się jeszcze trochę zmęczona po trzygodzinnym marszu po przepięknych okolicach Dusznik Zdroju w Górach Orlickich, ale już świta mi myśl w głowie, kiedy tu znowu przyjechać. Może tym razem latem albo jesienią. Teraz miało być wiosną, ale jakoś nie wyszło, ale co tu się spodziewać po kwietniu, jednego dnia wiosna, a drugiego zima, nawet w ciągu dnia zmieniały się pory roku.

Tak naprawdę, to nie te pozostawione w Dusznikach kilogramy się liczą, chociaż słyszałam tu o niezłych osiągnięciach. Dla mnie najważniejsze, to ta ogromna dawka ruchu. Tu nikt nie stoi nade mną i nie pilnuje czy  zaliczyłam wszystkie zajęcia. Nie ma takiej potrzeby. Bo tu się chce wyjść z grupą, zmierzyć się z górą, z kilometrami, dotlenić płuca, oczyścić głowę z niepotrzebnych myśli, pobyć wśród fajnych ludzi, pogadać przy okazji, zrelaksować się podczas masaży czy zabiegów kosmetycznych i odpocząć.

Szczerze polecam. https://www.natura-centrum.pl/

Poniżej kilka migawek z turnusu

Przy schronisku „Pod Muflonem
W drodze na Panderosę
Na Jamrozowej Polanie w Centrum Biathlonu
Krótki postój   gdzieś na trasie
Na trasie trzygodzinnego marszu krótka przerwa na doładowanie energii z drzew.
Ukryty w lesie staw, ale morsowania nie było.
W tajemniczym bardzo zielonym lesie na trasie
A tu po gimnastyce porannej

I parę widoków z miasta

Dusznicki rynek
Widok na miasto z dworca PKP
Główna aleja w Parku Zdrojowym
Główna aleja w Parku Zdrojowym
Hotelik „Bolero”
Gimnastyka poranna przed Dworkiem Chopina
Park w pięknej zimowej szacie w kwietniu

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Leszczynowe pąki i kwiaty pomogą odzyskać siły w czasie przesilenia zimowo-wiosennego.

W niedzielę wybraliśmy się na dłuższy spacer do naszego lasu. Las o tej porze ukrywa ogromne bogactwo witamin i związków mineralnych. A wszystko to zawarte w pąkach i kwiatach wielu drzew i krzewów. Niektóre jeszcze śpią, ale nie leszczyna. Leszczyna wypuściła już pąki kwiatowe męskie, a w bardziej słonecznych miejscach już zakwitła. Oprócz pąków kwiatowych, na cienkich gałązkach pojawiły się także pąki liściowe. Pąki oraz młode pędy drzew i krzewów, różnią się składem biochemicznym od surowca dorosłego, są bogatsze w składniki odżywcze. Wspomagają organizm w przypadku spadku formy właśnie teraz, w okresie przesilenia zimowo-wiosennego.

Pąki leszczynowe

Pąki i kwiaty leszczyny wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwgorączkowe, estrogenne, antyseptyczne, odtruwające, moczopędne i ściągające. Mają wpływ na uszczelnianie naczyń krwionośnych oraz pomagają zlikwidować obrzęki ciała powstające z powodu zalegania nadmiaru wody w organizmie.

Napary z pączków i męskich kwiatów leszczyny można pić przy przeziębieniu, bezsenności, depresji, osłabieniu i chorobach skórnych na tle zaburzeń hormonalnych i przemiany materii.

 Poleca się również przy leczeniu przerostu gruczołu krokowego, stanów zapalnych układu moczowego, gardła i zaburzeń okresu przekwitania oraz pokwitania, przy zapaleniu wątroby, nietrzymaniu moczu, rwie kulszowej, infekcjach wirusowych, stresie, nerwowości, bezsenności, zapaleniu oskrzeli. Reguluje też poziom cholesterolu.

W czasie naszego spaceru nazbieraliśmy sporo pąków leszczyny (pół papierowej torby) i co dalej? Jak i do czego wykorzystać je?

Część zbiorów poszło do suszenia na napary (herbatki), tzn, na bawełnianym obrusie rozłożyłam cienką warstwę leszczynowych pąków, od czasu do czasu trzeba je obrócić (jak przy suszeniu siana), kiedy stwierdzimy, że są suche, należy przełożyć do szczelnie zamykanego naczynia, najlepiej do słoja. Z uwagi na specyficzny smak, taka herbatka nie każdemu może smakować solo. Najczęściej wykorzystuję wysuszone pąki leszczynowe jako składnik mieszanek ziołowych. Dobrze komponują się w działaniu i w smaku z kwiatami nagietka i tarniny oraz z zielem pokrzywy. Łyżkę mieszanki ziołowej zalać wrzątkiem, pozostawić pod przykryciem 15-20 minut, a następnie przecedzić. Aby poprawić smak, można dosłodzić herbatkę miodem.  Pić przy przeziębieniu, bezsenności, niepokoju, spadku odporności, 1do 3 szklanek naparu dziennie.

suszenie pąków leszczynowych

Przygotowałam również ze świeżych pąków leszczynowych intrakt alkoholowy (preparat roślinny, otrzymywany poprzez wytrawienie surowego surowca roślinnego etanolem. Intrakty są podobne do nalewek, różnią się od nich tym, że są sporządzane z surowców świeżych, a nie suszonych i zwykle zalewa się je podgrzanym alkoholem).

Świeże rozdrobnione pąki leszczynowe zalewam podgrzanym do 80 stopni alkoholem 40 procentowym w proporcji 1 część pąków i 3 części alkoholu. Po 14 dniach należy przefiltrować. Można dodać miód. Pić 3 x dziennie po 5 ml jako środek moczopędny i przeciwzapalny.

Intrakt alkoholowy

Kolejnym sposobem na zagospodarowanie pąków leszczynowych to przygotowanie maceratu olejowego jako półproduktu do kosmetyków naturalnych; kremów i balsamów. Świeże (lub suszone) pąki leszczyny należy rozdrobnić, spryskać spirytusem i pozostawić na około 15 minut. Potem przełożyć do wyparzonego i suchego słoja, zalać olejem w proporcji 1 : 2, pozostawić w ciepłym ciemnym miejscu na okres około 1 miesiąca. Codziennie lekko potrzasnąć słoikiem i sprawdzać, czy nie wystają ponad powierzchnię jakieś części surowca zielarskiego. Ja dodatkowo konserwuję macerat konserwantem, który sama przygotowuję na bazie galasów szypszyńca różanego. Jak zrobić taki konserwant, opisałam wcześniej na moim blogu: https://melarosa.pl/2021/02/23/jak-zrobic-naturalny-konserwant-do-domowych-kosmetykow/ .

Macerat olejowy

Nie zaleca się używanie naparów leszczynowych kobietom w ciąży, a także osobom uczulonym na pyłki leszczyny.

Przy napisaniu tego artykułu korzystałam ze strony „Medycyna dawna i współczesna” – dr Henryk Różański; nauki medyczne i biologiczne; fitoterapia, fitochemia…

Zapraszam do obejrzenia filmu z wyprawy do lasu po leszczynowe pączki.

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Gemmoterapia – moc zamknięta w pączkach drzew i krzewów.

Gemmae (łac) – pączki. Gemmoterapia to dział fitoterapii polegający na wykorzystania w celach leczniczych pączków liści, pączków kwiatów, pączków pędów, pączków korzeni, pączków kłączy i pączków bulw różnych roślin. Wczesną wiosną warto się zatem wybrać na spacer do lasu lub do ogrodu i poszukać pączków na drzewach i krzewach.

Pąki derenia jadalnego.

Pączki drzew i krzewów zbiera się w różnych fazach rozwoju, można zacząć zbierać już w lutym czy marcu, kiedy są one jeszcze zamknięte, aż do momentu kiedy mają już młode listki lub kwiaty, ale do których przywierają jeszcze w dolnej części łuski. Co zrobić z zebranymi pączkami, które zawierają mnóstwo mikroelementów i witamin. Niektóre można jeść na surowo lub dodać do sałatek. Można ususzyć, można zamrozić lub poddać ekstrakcji. Może to być ekstrakcja alkoholowa na zimno (nalewka), ekstrakcja na gorąco (intrakt), może to być ekstrakcja wodna, np. na gorąco (napar, odwar), może być ekstrakcja winem lub octem, roztworem soli kuchennej (płyn Ringera), ewentualnie roztworem gliceryny (gliceryt). Ważne, aby pączki rozdrobnić przed użyciem (posiekać lub zmielić). Przy ekstraktach alkoholowych i octowych zachować proporcje wagowe 1 : 5 do 1 : 10. Przy wyciągach wodnych lub roztworach soli kuchennej 1 : 20. Dawkowanie przeciętnie, w zależności od rodzaju pączków oraz od rodzaju i stężenia ekstraktu w ilościach od 5 do 25 kropli, 2-3 razy dziennie.

Na co warto „zapolować” w najbliższym czasie? Brzoza brodawkowata, klon polny, buk, leszczyna pospolita, kasztanowiec zwyczajny, olcha czarna, jodła pospolita, czarny bez, głóg, wiąz polny, jesion, czeremcha, sosny, topoli, morwy, jałowca, pokrzywy.

Brzoza brodawkowata (brzoza zwisła, brzoza biała) – zastosowanie: choroby reumatyczne, obrzęki,
dna moczanowa, nadciśnienie, alergia, zatrucia, zapalenie układu moczowego, przerost gruczołu krokowego.

Leszczyna pospolita -zastosowanie: choroby gorączkowe, przeziębienie, grypa, bezsenność, zaburzenia
hormonalne, zapalenie jajników i gruczołu krokowego, trądzik. O właściwościach pączków i kwiatów leszczyny napisałam dwa lata temu https://melarosa.pl/2020/02/11/paczki-i-kwiaty-leszczyny-jako-surowiec-leczniczy/

Kasztanowiec zwyczajny – zastosowanie: stany zapalne, przepuszczalność naczyń krwionośnych, zakrzepy, owrzodzenia, obrzęki limfatyczne, nadciśnienie, zapalenie naczyń krwionośnych, niedobór witaminy K, zapalenie kłębuszków nerkowych, zapalenie siatkówki i naczyniówki oka, choroba hemoroidowa, żylaki.

Czeremcha – zastosowanie: zaburzenia trawienia, zaburzenia przemiany materii, zaburzenia hormonalne, zapalenie piersi, stany nieżytowe przewodu pokarmowego i układu oddechowego, zapalenie nerek, moczowodów i pęcherza moczowego, stany zapalne narządów płciowych, zapalenie gruczołu krokowego, kamica żółciowa, choroby alergiczne, schorzenia skórne na tle zaburzeń metabolicznych, stany zapalne odbytu, świąd skóry, ugryzienia i ukąszenia owadów, wypadanie włosów, osłabienie, zaburzenia krążenia krwi, pękanie naczyń krwionośnych, zapalenie zatok. Wyciągi z czeremchy działają wybielająco na skórę i przeciwobrzękowo. Zapobiegają pękaniu naczyń krwionośnych. Usuwają cienie pod oczami, objawy zmęczenia i opuchnięcia oczu.

Źródło: http://luskiewnik.strefa.pl/gemmoterapia/Podstawy_gemmoterapii2.pdf http://www.rozanski.ch/gemmoterapia/preview/pages/p10.htm

Pąki derenia jadalnego.

Ja mam już pierwsze zbiory za sobą. To pączki kwiatowe derenia jadalnego. Dereń bardzo wcześnie, a właściwie najwcześniej kwitnie w moim ogrodzie. Wysuszyłam i rozdrobniłam. Teraz dodaję do herbatek ziołowych i kwiatowych.

Zapraszam do obejrzenia filmu o wykorzystaniu pączków roślin. To takie „nowalijki” w innym wydaniu.

Continue Reading

Ogród

Jakie nasiona należy wysiać w lutym, aby zdążyły dojrzeć.

Luty, to miesiąc, w którym na poważnie trzeba zabrać się za wysiewanie nasion niektórych warzyw, jeżeli oczekujemy dobrych plonów. Nasz klimat umiarkowany, nie sprzyja uprawie warzyw, które w czasach mojego dzieciństwa nie rosły w naszych ogrodach. Kupowało się je na straganie, kiedy przychodziła na nie odpowiednia pora, późne lato lub wczesna jesień. Mam tutaj na myśli paprykę, bakłażany, arbuzy, melony, a nawet pomidory, eksportowane wtedy głównie z ciepłej Bułgarii.

A wszystko wynika z tego, że okres wegetacji tych warzyw jest bardzo długi. Dla bakłażanów to nawet 8 miesięcy, podobnie dla papryki, pepino i arbuzów. Jest to bardzo istotne, szczególnie u nas w górach, gdzie bywa, że pierwsze jesienne przymrozki pojawiają się już we wrześniu i rośliny muszą do tego czasu zdążyć dojrzeć. Ostatnio rozszerzyłam moje uprawy o kilka trochę egzotycznych roślin, które da się i warto uprawiać w ogródku, a to rodzynek brazylijski czyli miechunka peruwiańska, o której już pisałam na tym blogu, jak również ashwagandha czyli witania ospała, o której też już napisałam wcześniej.

Warto też już teraz pomyśleć o kwiatach jednorocznych i dwuletnich, jakie chcemy mieć w swoim ogródku i poszukać w sklepach odpowiednich nasion. W tym roku do mojego ogródka, jako zupełne nowości, wprowadzę jednoroczne; werbenę patagońską i galiardię nadobną. Wysieję też na przyszłoroczny plon szałwię muszkatołową o pięknych kwiatach i obłędnym zapachu i wieczornik damski.

Przejrzałam też nasiona, które mam z poprzednich lat, sprawdziłam daty przydatności i niestety, część z nich trzeba było wyrzucić. Od kilku lat staram się pozyskiwać nasiona z własnych roślin; warzyw i kwiatów, wzorem mojej sąsiadki Ewy, która jest mistrzynią w wyszukiwaniu i pozyskiwaniu nasion ciekawych nowych kwiatów i warzyw i ja zawsze na tym korzystam.

O tym wszystkim opowiadam na filmie, do obejrzenia którego serdecznie zapraszam.

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Wino aloesowe na oczyszczenie i wzmocnienie odporności organizmu.

Aloes pospolity (Aloe Vera) ta wspaniała roślina pochodząca z krajów Afryki i Azji zawiera około 270  składników o dużej aktywności biologicznej. Można stosować go wewnętrznie (doustnie) w celach leczniczych, jak też zewnętrznie w celach leczniczych i kosmetycznych.  O jego szerokim zastosowaniu i wspaniałych właściwościach pisałam już wcześniej na moim blogu kilkakrotnie.

Dzisiaj napiszę o tym, jak sporządzić wino aloesowe, które nie tylko oczyszcza organizm i wzmacnia jego odporność, ale również reguluje trawienie, regeneruje błony śluzowe przewodu pokarmowego, oczyszcza krew, pomaga w zaparciach, wspomaga leczenie wrzodów żołądka i dwunastnicy.

Moje aloesy pospolite (Aloe Vera)

Przygotowuję wino aloesowe z moich ośmioletnich aloesów pospolitych. Aloes, który ma być użyty do przygotowania takiego wina, musi mieć minimum 3 lata, a najlepiej 4-5. Przed pobraniem liści z rośliny wstrzymuję się z podlewaniem jej około 1- 2  tygodni. Wybieram najstarsze liście, odcinam, myję, osuszam, a następnie zawijam w folię aluminiową i wkładam na około 7-10 dni do lodówki. Odkryto, że rośliny pozostawione w trudnych warunkach (brak światła lub ograniczone światło, brak wody lub jej niedobór, niskie temperatury)  wytwarzają w większym stopniu  bioaktywne substancje. Czasami przenosi się na ten czas rośliny do chłodnej piwnicy.

Po tym czasie przygotowuję żel aloesowy i łączę go z miodem płynnym oraz winem czerwonym wytrawnym. Aby nie doszło do fermentacji, dodaję niewielką ilość spirytusu. Można zamiast spirytusu dodać sok z cytryny.

Składniki:

½ kg liści aloesowych,

½ kg miodu płynnego,

½ litra wina czerwonego wytrawnego,

100 ml spirytusu 96 % lub tyleż samo soku z cytryny.

Wszystko dobrze wymieszać w słoju i odstawić na tydzień w chłodne miejsce, może być lodówka lub piwnica. Po tym czasie przecedzić, przelać do butelek z ciemnego szkła, przechowywać nadal w lodówce lub chłodnej piwnicy i zażywać 3 razy dziennie na 1 godzinę przed posiłkiem po 1 łyżeczce w pierwszym tygodniu, a w następnych tygodniach po 1 łyżce. Kuracja nie powinna trwać dłużej niż 2 miesiące. Ja najczęściej przeprowadzam taką kurację oczyszczająco- wzmacniającą wczesną wiosną, a czasami powtarzam jesienią. 

Zapraszam do obejrzenia instruktażowego filmu, jak zrobić wino aloesowe.

Continue Reading