Kuchnia | Zdrowie

Ocet jabłkowy – właściwości, zastosowanie i jak zrobić.

Ocet jabłkowy ma działanie przeciwbakteryjne, antyseptyczne, obniża poziom glukozy we krwi, wpływa korzystnie na układ krążenia. „Napój mocy”, „Power drink” – tak niektórzy nazywają napój przygotowany ze szklanki ciepłej przegotowanej wody, 1 łyżki miodu i 1-2 łyżek octu jabłkowego, najlepiej własnoręcznie przygotowanego, ekologicznego. Taki napój wypijany rano, na pół godziny przed śniadaniem, wspomaga pracę organizmu przez cały dzień. Pity systematycznie poprawia funkcjonowanie wielu organów, wzmacnia odporność organizmu. Ocet można również stosować zewnętrzne do obmywań, płukanek, do płukania gardła i jamy ustnej, do płukania włosów. Kwas octowy zawarty w occie jabłkowym niszczy bakterie, grzyby i wirusy.

W tym roku ładnie obrodziła papierówka, zatem wykorzystałam owoce do przygotowania octu jabłkowego. Obecnie jest w fazie końcowej fermentacji alkoholowej, owoce prawie opadły i zaczyna lekko pachnieć octem.

ocet jabłkowy w fazie produkcyjnej

To jest mój drugi ocet w tym roku. Wcześniej zrobiłam ocet z mieszanki płatków róż pachnących. Wyszedł wspaniale, złocisto-różowy w kolorze, klarowny, pachnący różą. Doskonały do przygotowania preparatów do pielęgnacji skóry, np. toniku. Można oczywiście również używać go do celów konsumpcyjnych, do sałatek, do napojów, do zakwaszania zup.

gotowy ocet z płatków róż pachnących

Jak zrobić ocet jabłkowy ? dosyć prosto 🙂

Pierwsza rzecz, bardzi ważna, to wybór jabłek. Najlepiej pozyskać jabłka prosto z ogrodu; swojego, sąsiadów czy znajomych. Można też poszukać jabłoni dziko rosnących, gdzieś na polach, miedzach, czy przy polnych drogach. Chodzi o to, żeby nie były pryskane. Jeżeli zrywane są w czystych miejscach, zdala od zanieczyszczeń, lepiej nie myć jabłek i nie obierać ze skórek. Bakterie i drożdże niezbędne do tego, aby rozpoczął się proces fermentacji znajdują się również na skórkach owoców. Jabłka należy rozdrobnić, ja kroję na ósemki, ale to też zależy od wielkości owoców. Trzeba usunąć ogonki, ja usunęłam też gniazda nasienne, co nie jest bardzo konieczne. Koniecznym jest też usunięcie wszystkich uszkodzonych części owoców i robaków 🙂 .

Następnie należy przygotować słój, wielkość naczynia zależy od tego, jaką ilość octu chcemy uzyskać. Wodę zagotować, dodać cukier, wymieszać do rozpuszczenia i ostudzić. Ja na 1 litr wody dodałam 3 łyżki cukru. Ilość cukru zależy od kwaśności użytych jabłek, a także od tego, jaki ocet chcemy uzyskać, mniej kwaśny, czy bardziej kwaśny..

Do umytego, wyparzonego słoja należy włożyć rozdrobnione jabłka, do wysokości ok. 2/3 i uzupełnić przegotowaną osłodzoną i ostudzoną wodą. Wymieszać drewnianą łyżką, wlot przykryć ściereczką lnianą lub gazą złożoną na czworo i zabezpieczyć gumką recepturką. Ustawić w ciepłym, ciemnym miejscu. Codziennie należy mieszać, aż do momentu, kiedy owoce opadną. Na początku owoce będą wypływały, toteż aby wykluczyć możliwość pojawienia się pleśni, a ta zniweczyłaby całe działanie, należy codziennie mieszać zawartość słoja. Po kilku dniach zaczyna się fermentacja alkoholowa i płyn ma zapach wina. Ten etap trwa około 3 tygodni. U mnie właśnie się kończy, owoce nie podchodzą już do góry.

Następna czynność to przecedzenie płynu przez sito. Owoce nie są już dalej potrzebne. Słój, po umyciu, należy napełnić zlanym płynem jabłkowym, wlot ponownie przykryć ściereczką lnianą lub gazą złożoną na czworo i zabezpieczyć gumką recepturką. Pozostawić na około 4 tygodnie. W tym czasie nastąpi fementacja octowa. Na wierzchu płynu może wytworzyć się kożuch fermentacyjny, należy wtedy zamieszać cały płyn.

Po upływie 4 tygodni należy zdjąć wierzchnią warstwę, tzw. matkę octową, którą można wykorzystać do przygotowania następnych octów. Pozostały płyn należy przecedzić i rozlać do ciemnych butelek. Przechowywać w chłodnym miejscu, ja odstawiam do piwnicy. Przez około 3 tygodnie nie zamykam korkiem butelek, ponieważ proces fermentacji może jeszcze nie być zakończony. Potem zamykam, ale też tak na 70 %.

Więcej na temat właściwiości i zastosowaniu octu jabłkowego można poczytać tutaj https://rozanski.li/114/acetum-czyli-ocet-stary-lek/

Continue Reading

Nie marnuję

Less waste – nie marnuję i dlaczego od ponad roku nie kupuję nowych ubrań.

Ponad rok temu przeczytałam artykuł Ani Pięty – projektantki i organizatorki targów mody , „Od 16 miesięcy nie kupuję nowych ubrań. Jak to zmieniło moje życie?”

No właśnie, a jak zmieniło to moje życie? Może nie od razu zmieniło się moje życie, ale utwierdziło mnie w przekonaniu, że to co małymi krokami wprowadzałam, ma sens. Ja też przestałam ponad rok temu kupować nowe ubrania. Przez wiele lat kupowałam ich za dużo, czasami zakupy nie były do końca przemyślane, co kończyło się tym, że jakaś rzecz zupełnie nie używana przeleżała w szafie parę lat i w końcu lądowała w pojemnikach na używane ubrania lub oddawałam komuś bardziej potrzebującemu. Po ostatniej mocnej selekcji, jakieś dwa lata temu, praktycznie nie wyrzucam i nie oddaję ubrań, ale nadaje im drugie życie. Mam maszynę do szycia i umiem się nią posługiwać. Wymyślam więc, jak mogę przerobić, poszerzyć, rzadziej zwęzić 🙂 czy dostosować do nowych trendów mody moje ubrania. Czasami napracuję się, ale mam dużą satysfakcję, no i co tu dużo mówić, oszczędzam pieniądze. Ostatnio odzyskałam sportową kurtkę, w której już parę lat temu przestałam się mieścić, poprzez wszycie dwóch kawałków materiału, pozyskanych z nogawek starych sportowych spodni, również nieużywanych z tego samego powodu 🙂 .

Poniżej zamieszczam artykuł Ani Pięty, naprawdę warto poświęcić chwilę czasu na jego przeczytanie – to bardzo ważny głos w dyskusji o ochronie naszej planety. Powiesz, a co tam , to tylko jedna nowa bluzka. Nie, to oszczędność wody i energii, to mniej śmieci i ścieków. Zostań przyjacielem naszej planety.

” Od ponad roku nie kupiłam ani jednej nowej rzeczy. Czekam aż wielkie marki zaczną produkować w zrównoważony sposób, czyli taki który szanuje nasze środowisko i ludzi. Nie jestem buntowniczką, po prostu mam dość ślepej konsumpcji i kłamstw branży modowej. Poza tym, że nadal oddycham, jeżdżę na rowerze, mam normalny apetyt i zdrowe serce, to mam też więcej czasu, dokładnie wiem co jest w mojej szafie, korzystam z tego, co już mam, a codzienne wybory pt. „co na siebie włożyć” stały się trzyminutową czynnością. Mam więcej pieniędzy i czasu na przyjemności, a duże sieciowe sklepy mijam bez żalu, jakby codziennie była niehandlowa niedziela. W zasadzie to już ich nawet nie zauważam.   Ten świadomy wybór, moja prywatna decyzja stały się przyczynkiem do nazywania mnie buntowniczką i aktywistką modową. A ja pomyślałam: niezwykłe, jak daleko zaszlismy w slepej konsumpcji, że jej ograniczanie jest dziś buntem? Postanowiłam jednak zrobić z tego walor i skorzystać z siły przekazu, jaką daje mi nowy przydomek, by opowiadać w jak marnotrawnym i okrutnym systemie powstaje większość naszych ubrań.  

Oto garść faktów, dzięki którym zastanowicie się czy naprawdę potrzebujecie nowych ubrań:  Co 4- 5 sezonów wciska się nam to, co już mamy tylko w innym odcieniu czy z dodatkową kokardką.  Norma w fabryce „fast fashion” to 80 sztuk do uszycia w godzinę, siedzenie w pieluchach przy maszynie, praca po 14 godzin dziennie, a wynagrodzenie to czasem 26 dolarów miesięcznie w Etiopii i około 120- 150 dolarów za miesiąc w Azji. Na pytanie czemu tak mało, wielkie koncerny odpowiadają, że nigdy nie obiecywały płacy minimalnej.  Globalnie wyrzucamy nawet 60% odzieży. Ubrania lądują w śmietniku, są palone, a w najlepszym wypadku lądują w Afryce, gdzie są donaszane w drugim obiegu. Te kraje również zaczynają się buntować, ponieważ nie są w stanie przerobić masy ciuchów, jaką nasz uprzywilejowany świat im podrzuca.  Z blisko 100 mln ubrań produkowanych co roku tylko 1% podlega recyklingowi. Produkcja ciuchów odpowiada za 20% zanieczyszczeń wszystkich wód na świecie (co sezon widać to po rzekach, które przyjmują w kolor najmodniejszego koloru sezonu) i wytwarza więcej CO2 do atmosfery niż wszystkie linie lotnicze razem wzięte.  Jeśli liczba ludzi na ziemi będzie przyrastać w dotychczasowym tempie, to za 11 lat będziemy mieli ok. 18 kg tekstylnych śmieci na jednego mieszkańca/ mieszkankę naszej planety. 

Wyprodukowanie jednego bawełnianego t- shirtu zużywa 2700 litrów pitnej wody, to równowartość tego, ile jedna osoba potrzebuje na prawie 2,5 roku. Analogicznie na powstanie pary jeansów potrzeba aż 10 000 litrów wody. Ubrania wcale nie dają nam szczęścia. Udowodniono, że “pozakupowy high” utrzymuje się maksymalnie przez jeden dzień u około 55% konsumentów i konsumentek. Opłaca się?  

Dlaczego to wszystko piszę? Bo jestem idealnym przykładem, że można nawet pracując w branży modowej, porzucić jej kłamstwa. Można działać inaczej, przemyśleć, poczytać trochę, poobserwować i zobaczyć, że nic tu nie działa tak jak powinno. A skoro giganci reagują za wolno albo robią nam greenwashing pozornymi akcjami, powiedzmy im, że w takim razie nie będziemy kupować w ogóle, może to będzie dla nich konkretna wskazówka.  

Polska, która dziś nie jest zalana taką ilością tanich tekstyliów jak np. USA czy Wielka Brytania, jako część elitarnego klubu najbogatszych krajów świata (stowarzyszonych w UE czy OECD) powinna w końcu przestać myśleć, że jest na tzw. „dorobku” i że nas to nie dotyczy. Jesteśmy bogatsi od ok. 90% ludności tego świata i to dobry czas, by mądrze wyhamować. Dlatego zanim kolejna kampania reklamowa przykuje wasz wzrok, proponuję pomyśleć:  Czy gdzieś już to widziałaś/ widziałeś?  Czy nie masz czegoś podobnego w swojej szafie?  Czy – jeśli to wyjście na raz – nie da się tego od kogoś pożyczyć?  Czy nie masz czegoś, co można by wymienić? (Z drugiego obiegu mam nawet buty czy rękawice bokserskie i zanim ktoś powie, że to mało higieniczne, podpowiadam, nawet nie chcecie wiedzieć jakie chemikalia siedzą dziś w waszych nowych ubraniach!)  

Dołączcie do mnie i kilku tysięcy modowych buntowników i nie kupujcie nowych ubrań. Im nas więcej, tym więcej zaoszczędzonej wody pitnej, CO2 i pestycydów. Im nas więcej, tym bardziej czują się zobligowane do działania. Im dłużej i rozsądniej używasz tych ubrań, które już masz (lub z drugiego obiegu), tym większym przyjacielem / przyjaciółką planety jesteś. Biorąc udział w wyzwaniu sprzeciwiasz się przerabianiu drzew i rzek na więcej bluzeczek, które znudzą Ci się szybciej niż przyroda. Zajrzyjcie tutaj i sprawdźcie akcję Slow Fashion Season.

Ja już dołączyłam i zachęcam – dołączcie. To nic nie kosztuje, a pomoże ratować planetę Ziemię.

Continue Reading

Ogród

Hortensje i inne kwiaty, czyli sierpień w moim ogródku.

Każdy miesiąc ma jakiś wiodący kwiat w ogrodzie. W sierpniu to mieczyki i hortensje. Mieczyki w tym roku, niestety, nie ma się czym pochwalić, za to hortensje piękne. W tym roku sezon ogródkowy jest bardzo trudny, suchy kwiecień, zimny i mokry maj i czerwiec, lipiec też nie był najlepszy. Dla części kwiatów, a szczególnie dla części warzyw, to porażka. Ale innym roślinom deszcz bardzo służy. Taką rośliną jest między innymi hortensja.

Ubiegłoroczne lato, suche, gdzie reglamentowaliśmy niemalże wodę, nie było dobre dla hortensji, kiście kwiatowe były małe i od razu jakby przysuszone. Wiele lat temu hortensja kojarzyła mi się wyłącznie ze świętami wielkanocnymi. W górach, na ciężkiej ziemi hortensje nie bardzo chciały rosnąć, toteż nie widywało się ich za wiele w ogródkach. Co innego na lekkich piaskowych glebach, tam i owszem. Wtedy znałam tylko hortensje ogrodowe. Takie hortensje ogrodowe zaczęły pojawiać się coraz częściej u ogrodników, w donicach. Co roku na wiosnę kupowałam kilka donic z kwitnącymi hortensjami, a na jesieni wsadzałam je do gruntu. Efekt był taki, że w pewnym momencie miałam już kilkanaście krzewów w gruncie, a tymczasem zdarzało się, że zakwitł jeden, a przy większym szczęściu dwa krzewy. Mój mąż mówił, że ja uprawiam szczególny rodzaj hortensji, hortensje liściaste :-). W końcu dałam za wygrana i pozbyłam się tych niekwitnących krzewów.

Budleja Davida i hortensje.

Dwadzieścia lat temu, na wyspie Bornholm pierwszy raz zobaczyłam ogromne krzewy hortensji bukietowych, wielkości naszych bzów lilaków. Jakiś czas później zakupiłam taki krzew do mojego ogrodu. I na dobre zakochałam się w tych kwiatach. Żeby dobrze kwitły, trzeba o nie trochę zadbać, zasilać nawozem, zapewnić kwaśne podłoże, podlewać systematycznie i odpowiednio przycinać.

Oprócz wyżej opisanych hortensji, w ogrodzie mam różne kwiaty, jednoroczne i wieloletnie, kolorowe. Ogród, w którym są kwiaty cały czas się zmienia, jedne przekwitają, inne rozpoczynają kwitnienie, zmienia się kolorystyka ogrodu, zmieniają się zapachy. I to lubię w moim ogrodzie. Lubię witać nowe kwiaty i obserwować jak się zmieniają. Kwiaty wabią też owady, a co za tym idzie, mój ogród jest też muzyką.

Continue Reading

Zioła

Nawłoć pospolita – mimoza polska – właściwości i zastosowanie .

W sierpniu na okolicznych łąkach, nieużytkach, poboczach dróg zaczynają królować żółte nawłocie pospolite. Wrotycz już przekwita, brązowieje, a nawłoć obejmuje duże obszary w swoje panowanie. Teraz, kiedy jeszcze nie wszystkie kwiatostany rozkwitły w pełni, można zbierać ziele. Ja zbieram na susz górną część kwiatostanów, w fazie, kiedy jeszcze są lekko zielonawe, w pączkach. Te bardziej rozwinięte zbieram na bukiety.

Ziele nawłoci pospolitej wykazuje działanie ściągające, przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, odtruwające i moczopędne –  zwiększa nawet kilkakrotnie ilość wydzielanego moczu. Działa uspokajająco i obniża ciśnienie krwi. Ziele nawłoci pospolitej ma bardzo szerokie zastosowanie w leczeniu niektórych schorzeń. W szczególności należy wymienić schorzenia dróg moczowych, nerek, przy kolce nerkowej. Pomaga też przy nieżycie oskrzeli, kaszlu, astmie. Posiada też silne właściwości przeciwgrzybicze. Wspomaga również leczenie zaburzeń trawienia (gazów, wzdęć, niestrawności czy problemów żołądkowych oraz jelitowych). 

Ziele nawłoci pospolitej, oprócz stosowania wewnętrznego w postaci, naparów, syropów i nalewek, można stosować zewnętrznie do okładów, przemywań, płukanek. Na przykład naparem z ziela nawłoci można przemywać skórę łojotokową, skórę z trądzikiem, płukać włosy przy zapaleniu mieszków włosowych. Taki napar oczyszcza, zmniejsza pory, rozjaśnia cerę. Ma właściwości osuszające, przeciwzapalne, ściągające i antyseptyczne. Nadaje się również do płukania jamy ustnej oraz gardła. Odwarem z nawłoci można przemywać rany czy podrażnione miejsca na skórze. Przyspiesza to gojenie przez zmniejszanie krwawienia i ściągnięcie rany. 

Ziele nawłoci, podobnie jak inne zioła, należy zbierać w miejscach oddalonych od zanieczyszczeń, w dzień słoneczny, po opadnięciu porannej rosy. Suszyć w miejscach przewiewnych i zacienionych. Przechowywać najlepiej w zamkniętych słojach. Ziele nawłoci stosuję przede wszystkim jako dodatek do mieszanek ziołowych oraz do płukania włosów. W tym roku przygotuję jeszcze syrop na kaszel i nalewkę. Nawłoć jest rośliną miododajną, czasami na jednej kiści kwiatowej pasie się kilka pszczół i trzeba przy ścinaniu ziela zachować ostrożność, bo niechętnie ustępują.

Ziele nawłoci uznaje się za bezpieczne, ale osoby z niewydolnością serca i nerek oraz dzieci poniżej 12 lat nie powinny go używać wewnętrznie.

Kto chciałby jeszcze skorzystać z dobrodziejstwa tej rośliny powinien się pospieszyć, póki jeszcze kwitnie. To dobre i ładne ziółko.

Continue Reading

Zioła

Wrotycz – jego zastosowanie.

Każdy kiedys zetknął się z tą rośliną, ale mało kto wie, jak się nazywa. Kiedy mówię komuś, że mam hydrolat z wrotyczu, który używam przeciwko kleszczom i komarom, zazwyczaj pada pytanie – a co to jest wrotycz ? a jak wygląda?

Wrotycz – ziele, które często można spotkać na obrzeżach dróg i to nie tylko tych polnych, porasta też miedzę, łąki, nieużytki. Wymagania glebowe niewielkie. Żółte koszyczki kwiatowe zebrane są w baldachy. Ziele osiaga wysokośc około 1 m. W dzieciństwie często bawiłyśmy się z koleżankami w dom, a w domu gotuje się oczywiści obiad i tu płaskie koszyczki kwiatowe wrotyczu występowały w roli kotlecików lub placków.

Dawnej ziele to wykorzystywane było dość szeroko w lecznictwie naturalnym. Stosowano je zarówno wewnętrznie w postaci naparów, nalewek, maceratów olejowych, głównie jako środki przeciw pasożytom, jak również stosowano je zewnętrzne do smarowania chorych miejsc, przy zmianach chorobowych na skórze (trądzik, łuszczyca), stosowano do wcierek we włosy przy wszawicach, świerzbie, nacierano bolące stawy, przygotowywano okłady na trudno gojące się rany, itp.

Obecnie zioło to jest zakazane w Unii Europiejskiej, z uwagi na to, że w swoim składzie zawiera tujon, który jest substancją trujacą. Nie tylko wrotycz zawiera w swoim składzie substancje tokstyczne, ale tylko kilka wskazuje się, jako niedozwolone do stosowania wewnętrznego.

Ja wykorzystuję wrotycz do przygotowania hydrolatu, który wykorzystuję jako ochronę przeciwko kleszczom i komarom, w formie oprysku.

Przygotowałam nalewkę wrotyczową z kwiatów na 60 procentowym spirytusie, którą wykorzystam jako składnik maści przeciwbólowych, które sporządzam na bazie różnych ziół.

Zapach kwiatów wrotycza odstrasza muchy, komary, mole, dobrze mieć zatem w domu bukiety z tego ziela. Można wkładać gałązki do szafy lub szuflad. Wrotycz dobrze się suszy na bukiety.

Zalecenie dla ogrodników; z ziela wrotyczu przygotowuje się gnojówkę, którą jesienią dobrze jest podlać przekopane grządki. Niszczy szkodniki glebowe, między innymi nicienie, pędraki, drutowce, roztocza, itp.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Zioła

Lawenda – co można z niej zrobić.

Lawenda po jesiennym cięciu i podsypaniu krzewów dolomitem, tego lata pięknie i obficie zakwitła.

Pierwsze cięcie odbyło się 3 tygodnie wcześniej i ta lawenda suszy się na werandzie. Część jej pójdzie do słoja na uspokajające herbatki ziołowe, część na bukiet do sypialni, a część do woreczków zapachowych.

Mam różne lawendy i kwitną one też w różnym czasie. Teraz wykonałam drugie cięcie, tej później kwitnącej lawendy.

Ta lawendka pójdzie do alembiku na hydrolat oraz do słoja na macerat olejowy, nazywany też olejkiem lawendowym. Lawendowy macerat olejowy odświeża i nawilża skórę, koi podrażnienia, działa przeciwbakteryjnie i ściągająco. W szczególności poleca się go dla cery mieszanej i tłustej, ma zastosowanie do masażu relaksacyjnego, oraz do olejowania włosów Zawarte w maceracie lawendowym substancje, takie jak cyneol, geraniol, limonen, sabinen, wspomagają zabliźnianie i leczenie różnego rodzaju zmian skórnych. Duża zawartość tanin (związków o właściwościach ściągających i wysuszających) wspomaga leczenie uszkodzeń skóry, np. oparzeń czy otarć. Macerat lawendowy można stosować do olejowania włosów; wzmacnia cebulki, zmniejsza wypadanie włosów, odświeża i nawilża suchą skórę głowy.

A hydrolat lawendowy używam jako tonik do przemywania twarzy oraz jako dodatek do mojego nawilżajacego kremu różano-lawendowego, idealnego na letnie dni.

Hydrolat lawendowy uzyskuję w moim szklanym alembiku, w drodze destylacji parą wodną lawendy wąskolistnej. Ma wspaniałe właściwości pielęgnacyjne, miedzy innymi; zwalcza wolne rodniki, a tym samym opóźnia starzenie skóry, działa bakteriobójczo, oczyszczająco, przeciwzapalnie, szczególnie polecany do skóry z trądzikiem różowatym, do cery naczynkowej, ma pH lekko kwaśne, zbliżone do pH skóry, pobudza krążenie krwi, łagodzi stany zapalne skóry głowy, chroni włosy przed wypadaniem i stymuluje je do wzrostu, wzmacnia cebulki włosowe, pomaga w gojeniu ran i oparzeń.

Oczywiście zostawiam też część lawendy na rabatach, bo pięknie wyglądają, wspaniale pachną i odstraszają komary, kleszcze i inne niepożądane owady. Lawendę łatwo się rozmnaża, ja wysiewam z własnych pozyskanych nasion, a także klonuję, czyli końcówki pędów (bez kwiatów) wsadzam do skrzynki, można użyć do tego ukorzeniacza, a na wiosnę wysadzam do gruntu. Te „moje” lawendy są mocniejsze, nie wymarzają zimą, nie padają w czasie suszy, czego nie mogę powiedzieć o kupowanych w różnych marketach. Polecam założyć swoją uprawę od początku do końca. Oszczędność pieniędzy i satysfakcja .

Continue Reading

Ogród | Zioła

Nagietek lekarski.

O nagietku lekarskim i jego wspaniałych właściwościach pisałam już w tym roku, kiedy była pora jego wysiewu. https://melarosa.pl/2020/04/06/nagietek-lekarski-wlasnie-teraz-mozna-go-wysiac/

Przypomnę tylko niektóre jego zalety. Herbatki oraz nalewki z kwiatu nagietka stosuje się przy nieżycie żołądka i jelit, przy problemach z dwunastnicą, w stanach zapalnych dróg żółciowych i wątroby,  przy zaburzeniach w miesiączkowaniu, a także w łagodzeniu skutków klimakterium. Nagietek znajduje zastosowanie w leczeniu uszkodzeń skóry, stłuczeń, odmrożeń, oparzeń, owrzodzeń i ran pooperacyjnych. Napar z nagietka  sprawdza się też przy stanach zapalnych gardła i jamy ustnej. Nagietek jest też składnikiem leków i kropli do oczy, można przygotowywać sobie okłady na powieki, przemywać oczy przy zapaleniu spojówek.

Nagietek kwitnie w moim ogródku od miesiąca, systematycznie obrywam kwiatostany i suszę na herbatki ziołowe, do mieszanek ziołowych, do naparów.

Nagietek jest bardzo łatwy w uprawie. Można go wysiać wcześniej do skrzynek, tak jak ja to zrobiłam wiosną i potem wysadzić do gruntu lub po prostu wysiać bezpośrednio do gruntu. Często nagietek wysiewa się sam w tych miejscach, gdzie rósł rok wcześniej. Oprócz swoich bogatych właściwości zdrowotnych, nagietek stanowi piekną ozdobę ogrodu. Rozświetla ogród nawet w pochmurny dzień.

Postawiłam maceraty olejowe na kwiatostanach nagietkowych, które później będą stanowiły składnik moich kremów. Taki macerat olejowy, który też często określany jest mianem „olejku”, może być też używany jako olejek do ciała, twarzy i włosów. Bazę do moich maceratów ziołowych i kwiatowych stanowi olej z pestek winogron. Jest prawie bezzapachowy, a zatem jak się posmarujemy takim „olejkiem” nie będziemy pachnieć jak przysłowiowa frytka.

Przede mną jeszcze zrobienie hydrolatu z nagietka, który może być składnikiem kremu, ale też można stosować go do przemywania twarzy, zamiast sklepowego toniku. No i oczywiście czeka mnie jeszcze przygotowanie nalewki z nagietka lekarskiego, a własciwie intraktu. Intrakty są podobne do nalewek, różnią się od nich tym, że są sporządzane z surowców świeżych, a nie suszonych. Świeżo sporządzony preparat jest nietrwały, ze względu na obecne w nim aktywne enzymy roślinne, mogące rozkładać cenne składniki wyciągu. Z tego względu surowce roślinne stabilizuje się, ogrzewając je krótko we wrzącym etanolu.

Poniżej przepis na intrakt z nagietka lekarskiego, wg dr Henryka Różańskiego: „Ze świeżego ziela, jak i samych świeżych rozdrobnionych kwiatów sporządzać intrakt na gorącym alkoholu 40%, zalewając 100 g surowca 300 g wódki. Po 14 dniach przefiltrować. Zażywać z miodem przy grypie, przeziębieniu, anginie, chorobach skórnych, minimum przez 1 miesiąc, po 5 ml w 1-2 łyżkach miodu. Przy przeziębieniu dodawać do soku malinowego lub w mleku z sokiem malinowym i miodem. W dawnej medycynie używano nalewkę nagietkową do okładów na trudno gojące sie rany, z wydzieliną ropną, sączące owrzodzenia i mokre wypryski.”

Kochajcie nagietki 🙂

Uzupełnienie z dnia 2020-08-11

Intrakt alkoholowy z nagietka oraz gliceryt nagietkowy zrobione, teraz dojrzewają.

Continue Reading

Zioła

Oregano – lebiodka pospolita to naturalny antybiotyk.

Oregano jako przyprawę kupowaną w sklepie w torebce, znałam już bardzo dawno, ale ze względu na trochę egzotycznie brzmiącą nazwę, kojarzyłam ją raczej z krajami śródziemnomorskimi. Jakieś 20 lat temu dostałam od koleżanki małą sadzonkę oregano. Posadziłam i trochę o nim zapomniałam, aż któregoś dnia poczułam w kącie ogrodu przyjemny zapach, który doprowadził mnie do sporej wielkości krzewinki. Chwilę zastanawiałam się, co to wyrosło, aż doszłam do tego, że to właśnie oregano od Poli. Ponieważ od dawna używałam ziół w kuchni, niestety część z torebek ze sklepu, zielone świeże oregano szybko dołączyło do pietruszki, koperku, tymianku, lubczyku, szczypiorku, mięty, melisy i innych.

Tu na grządce

Od wielu lat oregano zbieram i suszę, tak abym przez cały rok mogła wykorzystywać je w kuchni do zup, mięs, sosów, pizzy, spagetti, sałatek, itd, a także jako składnik herbatek ziołowych. Wspomaga system immunologiczny, zwiększając tym samym odporność organizmu.

Górna półka mojej ziołoteki

W ostatnich latach destyluję olejek eteryczny i hydrolat z oregano. Hydrolat czyli woda ziołowa będąca niejako produktem ubocznym destylacji, ma wspaniałe właściwiości prozdrowotne. Jest doskonałym środkiem do dezynfekcji gardła i jamy ustnej w przypadku stanów zaplanych. Można stosować go także jako tonik do przemywania skóry twarzy, szyi, dekoltu, działa oczyszczająco, przeciwgrzybiczo, antybakteryjnie i przeciwzapalnie, a także przeciwstarzeniowo. W przypadku problemów skórnych głowy (łupież, wypryski, wypadanie włosów) można spryskiwać hydrolatem skórę głowy i włosy. Ja dodaję go również do moich kremów, szczególnie tych do cery wrażliwej, naczyńkowej i/lub z trądzikiem różowatym.

Przeźroczysty jak kryształ hydrolat oreganowy

Olejek oreganowy to prawdziwa bomba, działa silnie przeciwzapalnie. Składniki olejku eterycznego mają nadto właściwości przeciwgrzybicze, przeciwpasożytnicze, przeciwbakteryjne, wykrztuśne, moczopędne i rozgrzewające. Wystarczą 2-3 krople na łyżeczkę miodu bądź cukru lub na szklankę wody.

Ostatnio moja koleżanka zapytała mnie, skąd wzięła się ta moja pasja ziołowa. Zioła, te podstawowe, takie jak mięta, lipa, macierzanka, dziurawiec, pokrzywa, mniszek, rumianki, chabry, zawsze były blisko mnie. A potem tylko ich przybywało.

Od 10 lat nie biorę antybiotyków. O tym jak bardzo potrafią być niebezpieczne przekonałam się na własnym organiźmie. Bez wcześniejszych badań laboratoryjnych, bez większego zastanowienia, bez wysłuchania pacjenta, lekką ręką przepisywane przez kilku lekarzy kolejne antybiotyki doprowadziły mnie od zapalenia krtani do zapalenia wielokorzeniowo- nerwowego. Krótko mówiąc układ nerwowy rąk i nóg został porażony antybiotykami i gdybym nie trafiła w końcu do lekarza, któremu zależało na wyleczeniu pacjenta, to pewnie dzisiaj siedziałabym na wózku inwalidzkim. Skończyło się na półrocznym leczeniu i kilku kolejnych szpitalach i rehabilitacji. Od tamtej pory nie biorę antybiotyków, szukam naturalnych zamienników w ziołach. Doceniam potęgę i moc zawartą w ziołach. Bo dzięki nim oczyściłam swój organizm z całej tej chemii, z toksyn po sterydach, antybiotykach, tonach innych leków, jakie w tym czasie przyjęłam. Wzmocniłam swój układ immunologiczny. Czuję się dobrze.

Nie kupuję też kosmetyków, sama je robię, wolne od chemii i syntetyków, za to pachnące ziołami. Może nie wchłaniają się tak idealnie i szybko, jak te ze sklepowych półek, ale są zdrowe.

Wracając do oregano, można uprawiać je w ogrodzie, w skrzynce na balkonie, albo w doniczce na parapecie. To naprawdę wspaniałe zioło.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Ogród

Olejek różany – jak zrobić?

Wracam do tematu „olejku różanego”, ponieważ widzę bardzo duże zainteresowanie tym tematem (ponad 6 tysięcy wejść), o czym świadczą też liczne zapytania i komentarze na moim blogu pod wpisem z czerwca 2019 roku „Jak zrobić samodzielnie olejek różany do pielęgnacji twarzy, ciała i włosów „.

Jeszcze raz podkreślam, że nie jest to olejek eteryczny, bo ten uzyskuje się w drodze destylacji kwiatów róży. Jest to tak naprawdę macerat olejowy, który każdy może zrobić samodzielnie w domu. A ma wspaniałe właściwości i warto poświecić chwilę na zrobienie własnego kosmetyku pachnącego różą.

W poniższym filmie pokazuję jak zrobić „olejek różany”, a także opowiadam, z jakich róż najlepiej zrobić taki olejek. Zapraszam.

Co można jeszcze zrobić z płatków róży pachnącej? Bardzo wiele wspaniałości. Róża daje naprawdę dużo możliwości.

Zbiór płatków różanych

Suszę płatki, które później dodaję do herbatek ziołowych, wspaniale wzbogacają jej smak.

Robię syrop z płatków, o tym też już pisałam wcześniej 01 lipca 3029 „Syrop z płatków pachnącej jadalnej róży „.

Przygotowuję pyszną nalewkę. Wpis z 10 lipca 2019 r – ” Nalewka na płatkach róży „.

Destyluje hydrolat z platków róży, który potem dodaję jako składnik mojego kremu do twarzy, nawilżającego „Lawenda i Róża” . Wpis pt. ” Krem lawendowo – różany”.

Przygotowuję konfiturę różaną, doskonały dodatek do ciast i tortów.

Pozyskuję zapach róży metodą Enfleurage.

Najlepiej do tego wszystkiego, co powyżej, wykorzystywać róże intensywnie pachnące. Od paru lat powiększam kolekcję właśnie takich róż, i co ciekawe, najmocniej pachną właśnie róże różowe. Róże pomarszczone, róże majowe, róże damasceńskie, róże stulistne – wszystkie one mają kolor różowy. Kupując róże, najlepiej je po prostu wąchać, wtedy mamy pewność. Poniżej kilka obrazków różanych z mojego ogrodu.

róże pnące, różowa pachnie, czerwona tylko ładnie wygląda, ale jest bez zapachu.
na pierwszym planie róża burboncka
róża majowa

Continue Reading

Ogród | Zdrowie

Rośliny, które chronią mój ogród przed kleszczami, komarami i innymi niechcianymi owadami.

Lato to bardzo przyjemna pora roku, dzień jest długi, dni, przynajmniej teoretycznie, ciepłe, słoneczne i te wyczekiwane przez cały rok, ciepłe wieczory. W ogrodzie wszystko rośnie, kwitnie, pachnie. Jest pięknie, tylko te owady i pajęczaki, takie jak kleszcze, komary, meszki, muszki, muchy, zaburzają nam przyjemność przebywania w ogrodzie. Niestety narażają nas też na niebezpieczeństwo różnych chorób. W dodatku ja jestem alergikiem i muszę szczególnie chronić się przed ukąszeniami komarów. Nie zawsze chce się siedzieć w ogrodzie, kiedy jest ciepło, w długich spodniach i bluzkach z długim rękawem. W filmie poniżej opowiedziałam o roślinach, jakie posadziłam w ogrodzie, żeby przepłoszyć niechciane owady i pajęczaki, i jest ich z pewnością coraz mniej. Polecam.

W ubiegłym roku napisałam artykuł o tym, jak przygotować środek przeciwko tym owadom i pajęczakom https://melarosa.pl/2019/06/14/srodek-naturalny-przeciwko-kleszczom-muchom-i-komarom-ktory-mozna-przygotowac-samodzielnie/

Oprócz tego destyluję w alembiku cześć tych roślin, między innymi: wrotycz, geranium, lawendę, miętę, czeremchę i bodziszka. Szczególnie mocne działanie ma hydrolat wrotyczowy, który oprócz środka zabezpieczającego przeciwko kleszczom i komarom, wykorzystuję przeciwko mszycom, przędziorkom i innym robakom, które atakują moje rośliny w ogrodzie. Wrotycz za chwilę zacznie kwitnąć i czeka mnie dużo pracy.

Continue Reading