Ogród

Już dziś zaplanuj swój ogród, balkon, taras.

Pierwsze, wysiane dwa tygodnie temu nasiona (bakłażany), już wschodzą, trochę nierówno, ale tak zwykle jest. Następne w kolejce to nasiona pepino, papryki słodkiej i lewkonii. One też mają długi okres wegetacyjny i jeżeli oczekujemy dobrych plonów, trzeba wysiać je w styczniu lub lutym. Ale im wcześniej, tym lepiej. Wybrałam się zatem po nasiona do sklepu. Miałam kupić trzy torebki nasion (pepino, papryka, lewkonie). Przyniosłam 27 torebek.

Z roku na rok mój ogród jest coraz bardziej kolorowy. Trawnik znika, a w to miejsce powstają nowe rabaty. Nic nie zastąpi pięknych kolorowych kwiatów jednorocznych. Dlatego od kilku lat wysiewam je wcześniej do małych szklarenek, a potem wysadzam do ogrodu. Można oczywiście kupić gotowe flance, ale żeby uzyskać efekt dużych kolorowych „plam” w ogrodzie, trzeba by było kupić ich dużo, a to już spory wydatek. Taniej jest kupić nasiona i samemu wysiać.

pepino

Od wielu lat wymieniamy się z koleżankami sąsiadkami sadzonkami na wiosnę, a na jesieni dzielimy się bylinami. Dwa lata temu Ewa przyniosła mi sadzonkę pepino. Pierwszy raz słyszałam o takim owocu. Posadziłam w szklarni. Krzew kwitł dosyć obficie, ale owoców nie było zbyt dużo. Długo dojrzewały (ok. 3 miesięcy), ale warto było czekać, bo smak dojrzałego owocu zupełnie inny od wszystkich, jakie znam; trochę z melona, trochę z gruszki, ananasa i cytryny. Miąższ soczysty. Zakochałam się w tym smaku. Owoc pepino można jeść zarówno na surowo, jak i po przetworzeniu. Owoc przed osiągnięciem dojrzałości ma smak typowy dla warzyw i można go jeść w postaci smażonej, gotowanej lub duszonej. 

W ubiegłym roku kupiłam nasiona, wysiałam, potem część sadzonek wstawiłam do szklarni, część do gruntu. Niestety wszystko to zrobiłam za późno, bo owoce, które się zawiązały nie zdążyły dojrzeć. Ewa, od której dostałam sadzonkę dwa lata temu, uprawia pepino w donicy na tarasie. To ładny krzew, ma dekoracyjne liście, kwiat może nie tak bardzo atrakcyjny, bladoróżowy, przypomina troche kwiaty pomidorów albo bakłażanów. Ale owoce bardzo dekoracyjne, no i przede wszystkim przepyszne. Polecam na słoneczne tarasy, na balkony i do gruntu. Dowiedziałam się, że są to krzewinki wieloletnie i można je przechować przez zimę w temperaturze powyżej 5 stopni. Biegnijcie do sklepu po nasiona, warto. Dodatkowo pepino zawiera dużo witaminy C i A oraz składniki mineralne.

W tym roku postanowiłam wysiać paprykę słodką. Do tej pory wysiewałam głównie paprykę ostrą, ale mam już zapas wysuszonej i zmielonej, chyba na kilka lat. W ubiegłym roku posadziłam kilka krzaczków papryki słodkiej na gruncie, które pozyskałam w drodze wymiany z Ewą, zbiory zaskoczyły nas bardzo. Jeszcze w piwnicy mam kilka słoików zamarynowanej własnej papryki słodkiej.

A lewkonie to już od kilku lat stały element ogrodu. Kwitną całe lato i wypełniają ogród pięknym zapachem do późnej jesieni, bo są odporne na jesienne przymrozki. Polecam.

Continue Reading

Ogród

Już czas wysiać nasiona bakłażanów.

Rok temu dokonałam pierwszego wpisu na moim blogu. Był to wpis, wraz z krótkim filmem, o wysiewaniu nasion bakłażanów. To od kilku lat pierwsza czynność rozpoczynająca nowy sezon ogródkowy. Na torebkach z nasionami bakłażanów podawane są różne informacje o terminie wysiewu bakłażanów, najczęściej jest to luty lub marzec. O ile mogłabym się zgodzić z terminem lutowym, to termin marcowy, w naszych warunkach klimatycznych, górskich, nie sprawdza się. U nas okres od wysiana nasion do pierwszych zbiorów to około 6 miesięcy, a jesienne przymrozki często pojawiają się u nas już na początku września. Cztery lata temu tak się zdarzyło, że owoce zaczęły się zawiązywać dopiero w drugiej połowie sierpnia. To późno, bo temperatura w nocy spadała już poniżej 15 stopni i wtedy bakłażany przestają rosnąć i dojrzewać. Na dodatek 12 września przyszły pierwsze przymrozki i to już był koniec Zatem, żeby cieszyć się dłużej smakiem tych przepysznych warzyw, polecam wysiewać je już w styczniu. Po wysianiu do małych szklarenek, należy zapewnić nasionom odpowiednią wilgotność poprzez zraszanie ziemi i temperaturę nie niższą niz 20 stopni. Ja ustawiam szklarenkę na parapecie nad ciepłym kaloryferem.

Wysiewamy nasiona bakłażanów

Bakłażany prowadzi się podobnie jak pomidory. Można prowadzić je na jednym, dwóch lub trzech pędach. Ja zazwyczaj prowadzę na trzech pędach. Trzeba również obrywać wilki i ogławiać. Nie można dopuścić do zbyt dużego zagęszczenia liści. Nie należy sadzić zbyt blisko siebie krzewów. Każdy krzew musi mieć dobry dostęp do światła i powietrza. Ja sadzę na gruncie w odległości 50-60 cm. Nie uprawiam bakłażanów pod osłonami. Kiedyś próbowałam i część krzewów posadziłam w namiocie foliowym, a część na gruncie. Wygrały te na gruncie. Żeby zwiększyć plony, zapylam kwiaty za pomocą szczoteczki elektrycznej. Dotykam lekko włączoną szczoteczką nasady kwiatu. Kwiaty reagują w ten sposób, że wyrzucają chmurkę pyłku. Należy jednak przeprowadzić zapylanie w bezdeszczowy dzień, w godzinach dopołudniowych. I co ważne jeszcze. Kwiat musi być w określonej fazie rozwoju. Szyjka kwiatu ( ta żółta część w środku) nie może być skręcona (zamknięta). Podobnie zapylam pomidory. Bakłażany dobrze jest zasilać nawozami takimi jak do pomidorów. Przygotowuję też nawóz z pokrzyw i po rozcieńczeniu w stosunku 1 :10 podlewam rośliny.

zbior 2018 r
zbiór 2018 r
zbiór 2019
zbiór 2019 r

A jak wykorzystać warzywa w kuchni? Zapraszam do przeczytania mojego wpisu na tym blogu, w zakładce „kuchnia”, pod tytułem „Bakłażanowy zawrót głowy”. Uwielbiam bakłażany. Oczywiście, że kupuję je teraz zimą w markecie, ale wierzcie mi, co swoje, to swoje 🙂

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Destylacja olejków eterycznych z cytrusów.

W grudniu postanowiłam, że nie będę, jak co roku, kupowała prezentów, ale przygotuję je sama. Zamiar był taki, aby przygotować zestawy kosmetyczne składające się z kremów, maści, balsamów, olejków do włosów i olejków do ciała, hydrolatów i perfum. W ubiegłym roku byłam na różnych warsztatach, na których uczyłam się przygotowywać naturalne kosmetyki, w tym na warsztatach perfumiarskich. Od wiosny destylowałam kwiaty i zioła, aby pozyskać jak największa bazę zapachową. Niestety, nie udało mi się uzyskać olejków z kwiatów, na które bardzo liczyłam, czyli z róży, jaśminowca, czeremchy, kwiatu głogu, kwiatu czarnego bzu, lewkonii, a także z kwiatu i ziela nagietka czy wrotyczu. Uzyskałam pięknie pachnące hydrolaty, ale olejków nie udało się wyodrębnić. Natomiast uzyskałam olejki z lawendy o bardzo intensywnym zapachu, z mieszanki bazylii (cytrynowa, cynamonowa, anyżkowa) o bardzo ciekawym zapachu, z kwiatów hyzopu lekarskiego, z tymianku, oregano, szałwi lekarskiej, geranium, rozmarynu, estragonu, pysznogłówki, mięty i melisy, no i oczywiście z cytrusów, Najpierw destylowałam skórki pomarańczy, mandarynki i grejpfruta, później z samego grejpfruta, a dzisiaj ze skórek pomarańczy i mandarynki. Zapach olejków z cytrusów jest bardzo intensywny, bardzo mocno zaznacza swój udział w perfumach, ale jest bardzo przyjemny. Poniżej króciutki filmik z destylacji.

Jak widać na filmie, prowizorycznie zaizolowałam folią aluminiową część kolby górnej i łącznika, aby zwiększyć temperaturę w kolbie i w łączniku, po to, aby olejki nie wykraplały się za wcześnie, aby wykraplały się we właściwym miejscu, tzn. w chłodnicy. Szczególnie ważne to jest, kiedy temperatura w pomieszczeniu, w którym się destyluje jest obniżona, tak jak teraz zimą.

Continue Reading

Bez kategorii

Szczęśliwego Nowego 2020 Roku

Znowu mija rok i powtórzę za Czerwonymi Gitarami:

To był rok, dobry rok,
Z żalem dziś żegnam go,
Miejsce da nowym dniom,
Stary rok, dobry rok.

Często u schyłku kolejnego roku zadajemy sobie to pytanie; Czy ten rok był dobry dla nas? Z niepokojem, ale też z nadzieją zaglądamy nieśmiało, co przyniesie nam ten Nowy Rok. Jakie mamy oczekiwania wobec niego?

Ten mijający 2019 rok był dla mnie łaskawy. Nasza rodzina powiększyła się, dołączył do nas mały Ignaś, który kiedy się uśmiecha, to tak jakby nagle słońce rozjaśniło pochmurny dzień. A ja otworzyłam nowy rozdział, zaczęłam pisać tego bloga. Na początku zupełnie nie wiedziałam, jak to wyjdzie, czy ktoś będzie chciał czytać, to co napiszę, czy filmy wzbudzą zainteresowanie. Piszę i mówię o tym, co sama robię; o ziołach, które uprawiam, o kosmetykach naturalnych, które robię, o ogrodzie, o kwiatach, o kuchni. Samo życie, życie na emeryturze. Bo życie na emeryturze nie musi być nudne, jeżeli da mu się szanse. Ale okazało się, że moje obawy były niepotrzebne. Dziękuję Wam za to, że jesteście, że czytacie mojego bloga, nawet jeżeli tylko czasami pobieżnie. Dziękuję za komentarze, za miłe słowa. To dla mnie bardzo ważne.

nasza choinka

Życzę Wam Dobrego 2020 Roku, życzę Wam, abyście nie przestawali marzyć, abyście mieli dużo marzeń do spełnienia i abyście pomagali tym marzeniom się spełniać. Wiem, to wymaga od nas pewnych kroków, ale jak zrobimy te pierwsze kroki, to potem już idzie, naprawdę.

Ja jeszcze 2-3 lata zupełnie nie myślałam o tworzeniu swoich kosmetyków. A teraz proszę 🙂 przygotowałam prezenty pod choinkę sama, zestawy kosmetyków naturalnych; kremy, maści, balsamy, hydrolaty, olejki i perfumy. Duża przyjemność i satysfakcja.

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2020 Roku, dużo zdrowia, szczęścia, radości, miłości, pięknych przeżyć i odwagi na nowe otwarcie 🙂

Continue Reading

Zioła

Aloes – roślina lecznicza, która powinna być w każdym domu.

Aloes zawiera witaminy A, C, E, wit. z grupy B, kwasy tłuszczowe i minerały – potas, wapń, żelazo, magnez, mangan, miedź, cynk i chrom.  Aloes ma właściwości grzybobójcze, bakteriobójcze oraz wirusobójcze.

Aloes można stosować wewnętrznie i zewnętrznie. Na rynku jest bardzo dużo różnych preparatów zawierających aloes; soki, żele, kremy, maści. Ale można to wszystko mieć pod ręką w najświeższej postaci i bez konserwantów. Aloes jest bardzo łatwy w uprawie i nie wymagający. W naszych warunkach klimatycznych uprawia się go w donicach. Latem można wystawiać go na zewnątrz (ale jest pewne ryzyko), a zimą oczywiście należy trzymać w pomieszczeniu, w którym temperatura nie powinna spadać ponżej 8 stopni. Ryzyko latem jest takie – grad. Kilka lat temu wystawiłam swoje aloesy na zewnątrz, niestety po kilku dniach przyszła burza gradowa i bardzo uszkodziła moje rośliny. Musiałam bardzo drastycznie przyciąć liście, miałam obawy, czy przeżyją, ale dały radę i dzisiaj są już bardzo dorodne. Z obciętych liści wybrałam przeźroczysty żel, przełożyłam do małych słoiczków i zapasteryzowałam. Przez kilka miesięcy przechowywałam je w lodówce i miałam pod ręką naprawdę dobry lek i naturalny kosmetyk do skóry i do włosów.

Aby stosować aloes wewnętrznie musi mieć on conajmniej 3 lata. Ja, śladem mojej mamy, raz – dwa razy w roku, przygotowuję sobie winko aloesowe, które ma bardzo dobre działanie, a przede wszystkim wzmacnia odporność organizmu. Najlepszy na winko jest aloes drzewiasty.

Jeżeli zamierzamy zrobić winko aloesowe, przez tydzień nie należy podlewać rośliny. Około 0,5 kg liści aloesowych należy umyć, osuszyć, owinąć w folię aluminiową i włożyć na 7 dni do lodówki. Przechowywanie liści w lodówce ma na celu wzrost zawartości substancji aktywnych w aloesie. Po tym czasie należy obciąć wszystkie kolce, pociąć liście na małe kawałeczki, zmielić, zblendować lub rozdrobnić w moździerzu. Miazgę aloesową należy przecedzić, wycisnąć przez bawełnianą szmatke lub gazę.

Wlać do dużego słoja o pojemności min. 2,0 l, sok aloesowy, dodać 0,5 kg płynnego miodu, pół litra czerwonego wytrawnego wina, np. Egri Bikaver i 100 ml spirytusu (spirytus zapobiega ewentualnej fermentacji). Zamiast spirytusu można dodać sok z cytryny. Dobrze wymieszać wszystkie składniki i odstawić na min. 7 dni w ciemne chłodne miejsce, może być lodówka lub chłodna piwnica. Po tym czasie należy przecedzić winko, zlać do ciemnych butelek i wstawić do lodówki lub chłodnej piwnicy. Zażywać na 1 godz. przed jedzeniem 3 x dziennie przez pierwszy tydzien po 1 łyżeczce, w następnych tygodniach zwiększyć dawkę do 1 łyżki. Kuracja nie powinna trwać wiecj niż 2 miesiące. Po tym czasie trzeba zrobić przerwę. Ja zazwyczaj taką kurację przeprowadzam wiosną, bywa, że powtarzam jeszcze jesienią.

Aloes wykorzystuje się do leczenia: chorób skóry, infekcji dróg moczowych i organów płciowych, pielęgnacji jamy ustnej i zębów, choroby oczu, układu oddechowego, zapalenia stawów, cukrzycy, nowotworów i chorób serca. Ma właściwości łagodzące.

Oprócz stosowania wewnętrznego w postaci winka aloesowego, wykorzystuję żel aloesowy do przygotowywania kremów ziołowo-aloesowych, maseczek do włosów oraz w razie potrzeby do leczenia np. oparzeń, w tym oparzeń słonecznych, ukąszeń, trudno gojących się ran i innych niedoskonałosci skóry.

Ma jeszcze jedną zaletę, filtruje powietrze z zanieczyszczeń, a nocą wytwarza tlen, pochłaniając dwutlenek węgla. Aloes to także doskonała roślina nawilżająca powietrze.

Polecam gorąco, zaproście aloes do swojego domu.

Continue Reading

Ogród

Jesienne cięcie malin

Zima coraz wyraźniej daje o sobie znać. Wysyła sygnały, że się zbliża. Pierwszy śnieg listopadowy leżał dwa dni. Noce coraz zimniejsze, mieliśmy już jedną noc z temperaturą minus 10 stopni. A my ciągle jeszcze mamy coś do zrobienia w ogrodzie. A to trzeba przyciąć róże, zrobić kopczyki z ziemi przy różach, zabezpieczyć wrażliwe krzewy przed mrozami, zgrabić liście z trawnika i jeszcze wiele innych robót. Jednymi z tych innych czynności to przycięcie malin.

Maliny, zarówno owoce, jak i liście zawierają dużo witamin (m.in. C, E, B1, B2, B6) oraz wiele substancji mineralnych – przede wszystkim potas, magnez, wapń, żelazo. W owocach malin są kwasy organiczne (m.in. cytrynowy, jabłkowy, salicylowy), pektyny, antocyjany, cukry, związki śluzowe, lotne związki zapachowe. Natomiast liście malin zawierają garbniki, flawonidy, kwasy organiczne, związki żywicowe, sole mineralne.

Maliny, jak większość naszych krzewów pojawiały się stopniowo w naszym ogrodzie. Mieliśmy taki mały malinnik, który założył jeszcze mój tato, ale wielkich plonów tam nie było, ot, tylko tyle, żeby nie zapomnieć latem smaku świeżych malin. Były to maliny letnie i co roku na wiosnę przycinałam je na wysokość ok. 1,0 m oraz wycinałam całkowicie zdrewniałe pędy, na których były owoce w poprzednim sezonie letnim. Robiłam to intuicyjnie, nie czytałam, o tym, jak pielegnować maliny. Właściwie, to na tym kończyły się moje prace pielegnacyjne przy malinach.

Aż zdarzyło sie, że mój mąż postanowił przejąć kontrolę nad malinnikiem. Przygotował nowe miejsce, zasilił ziemię kompostem i obornikiem, przesadził maliny, kupił nowe, wymienił się z sąsiadami, dostaliśmy też wspaniałe krzewy malin, bardzo plenne, od Władka z Pomorza, od sąsiada Janka dostaliśmy żólte maliny wielkoowocowe. I tak rok po roku nasz malinnik powiększał się. Nareszcie mogłam z własnych malin robić soki, konfitury, nalewki, mrozić je na sorbetowe lody, które tak lubią nasze wnuki, a przede wszystkim jeść, jeść, świeże, pachnące, po prostu delicje.

Nasze maliny bardzo się rozrosły i teraz my rozdajemy krzewy malin naszym znajomym, rodzinie, zachęcając do zakładania malinników. Bo naprawdę warto, to bardzo zdrowe i przepyszne owoce.

Continue Reading

Ogród

Owoce goji i owoce dzikiej róży bogatym źródłem witamin.

Lato zostało zamknięte już w słoikach. Kończymy już prace związane z przygotowaniem ogrodu do zimy i przyszłego sezonu. Jeszcze tylko do zbioru pozostały owoce goji i owoce dzikiej róży. Czosnek został posadzony w sobotę przez moich wnuków, oczywiście pod nadzorem mojego męża.

Krzewy goji w naszym ogrodzie zaowocowały bardzo obficie, zresztą podobnie jak krzewy dzikiej róży i krzew ognika. W przypadku goji to już będzie trzeci zbiór w tym roku.

Owoce goji są bogatym źródłem wielu witamin: C, B1, B2, B6 oraz E i składników mineralnych (fosfor, wapń, żelazo, miedź, cynk, selen), a także karotenoidów, związków polifenolowych, wśród których najliczniejszą grupę stanowią flawonoidy. Są też dobrym źródłem białka, w skład którego wchodzi aż 18 aminokwasów. Ponadto zawierają węglowodany i tłuszcze, w tym 5 nienasyconych kwasów tłuszczowych z grupy omega-6, odpowiedzialnych za wytwarzanie hormonów, właściwą pracę mózgu i układu nerwowego. Nazywane są też owocami długowieczności.

Czerwonopomarańczowy kolor owoców jest wynikiem wysokiej zawartości karotenoidów oraz luteiny, zatem warto je spożywać, aby mieć zdrowe oczy. Luteina i zeaksantyna mają właściwości antyoksydacyjne i chronią siatkówkę oka przed uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki. Ich niedobór w diecie może być jednym z czynników ryzyka rozwoju AMD, czyli zwyrodnienia plamki żółtej.

Nie należy jednak przesadzać z ilością spożywanych owoców, zaleca się 5-12 g suszonych owoców dziennie. Jagód goji nie powinny spożywać osoby przyjmujące leki przeciwzakrzepowe oraz kobiety w ciąży i kobiety karmiące. Należy też uważać ze spożywaniem owoców surowych, muszą być dobrze dojrzałe. Najlepiej ususzyć owoce i potem dodawać do potraw (ryż, zupy, owsianka) lub do herbatek owocowych i ziołowych.

A co z dziką różą? Owoce dzikiej róży są bardzo bogate w witaminę C oraz zawierają witaminy:A, B1, B2, E, K, a także kwas foliowy, karotenoidy, flawonidy, kwasy organiczne, garbniki i pektyny.

Stosuje się je w nadcisnieniu, chorobach serca, wątroby, działają wzmacniająco i przeciwzapalnie, pomagają w nieżytach przewodu pokarmowego.

Ja zrobię jak co roku nalewkę na owocach dzikiej róży oraz sok w sokowniku dla moich wnuków i dzieci. Część owoców wysuszę i po wydrążeniu ze środka pestek, zmielę na proszek, który będę dodawała do jogurtów, owsianki czy herbaty.

Ognik o żółtych owocach jest również bogatym źródłem witaminy C, lecz jego surowe owoce niestety są trujące dla ludzi. Niektórzy twierdzą, że można zrobić z nich soki i konfiturę, gdyż po przetworzeniu np. w wysokich temperaturach tracą trujące właściwiści, podobnie jak zielone pomidory. Polecane są też nalewki z owoców ognika. Ja jednak chyba zostawię je dla ptaków, dla nich owoce te nie są trujące.

Continue Reading

Ogród

Jesienny kolaż

To już właściwie przeszłość, większość warzyw i owoców zmieniła swój stan i wygląd, teraz są keczupami, chutneyami, sałatkami, kiszonkami, lub suszą się. Została jeszcze dzika róża do zebrania, część pójdzie na nalewkę, a reszta po usunięciu włoskowatego środka, zostanie rozdrobniona i będzie stanowiła składnik zimowej herbatki. Zostały też maliny, wciąż owocujące, bo udało nam się zabezpieczyć je skutecznie przed mrozami, które nawiedziły ogród już we wrześniu i na początku października. Bardzo krótki okres wegetacyjny jest w górach, no i powtarzając za klasykiem: taki mamy klimat. 🙂

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Warsztaty kosmetyczne

Ostatnio trochę mniej pisałam, bo zbyt dużo działo się wokoło i czasu brakowało na wszystko. Między innymi wybrałam się na warsztaty kosmetyczne.

Na jednych robiliśmy krem do twarzy i balsam do ust. Warsztaty prowadzone były przez „Zielony Wulkan” z Rzeszówka k/ Świerzawy. Prowadzący warsztaty pan Maciej imponował szeroką wiedzą, którą się chojnie dzielił. https://www.zielonywulkan.pl/o-nas/

krem nawilżajacy i balsam do ust.

Zainspirowana nowo nabytą wiedzą, postanowiłam przekuć ją na konkretny produkt i dodając do tego moje dotychczasowe doświadczenie, zrobiłam nowy krem do ciała, lekki, puszysty, dobrze wchłaniający się i nawilżający skórę.

krem nawilżający do ciała.

A w minioną niedzielę udałam się na warsztaty kosmetyczne do Wrocławia, na których uczyłam się robić szampony w kostce i odżywki do włosów, również w kostce. Te warsztaty prowadzone były przez „Chwaściarnię” https://business.facebook.com/pg/chwasciarnia .

Po zajęciach praktycznych, które zaowocowały stworzeniem szamponu do włosów oraz dwoma rodzajami odżywek do włosów, wzbogaconych solidną dawką wiedzy tajemnej, udaliśmy się na spacer do parku, gdzie jeszcze dowiedzieliśmy się o doskonałych właściwościach prozdrowotnych mijanych po drodze drzew, krzewów, różnych chwastów i porostów oraz o możliwościach zastoswania ich w naturalnych kosmetykach. Do tego piękna słoneczna pogoda, bogactwo kolorów liści, no, po prostu cudnie.

szampon w kamieniu
odżywki do włosów

Zachęcam do korzystania z takich warsztatów, zachęcam do tworzenia swoich naturalnych kosmetyków, zachęcam do zaprzyjaźnienia się z ziołami, kwiatami, krzewami, drzewami. Naprawdę warto 🙂

Continue Reading

Ogród

Jesienne cięcie lawendy

Jesień już na dobre zamieszkała w ogrodzie. Pierwsze przymrozki jesienne, niestety, dokonały pewnych zniszczeń; wciąż pięknie kwitnące kolorowe dalie zmieniły się w smutne brunatne badyle, wspaniale w tym roku przebarwiające się dzikie wino podzieliło los dalii, to sami z cyniami i pelargoniami. Jak w piosence; jesien idzie, nie ma na to rady. Trzeba przygotować ogród na zimę. Jedną z wielu czynności, które należy wykonać, jest jesienne cięcie lawendy. Aby latem pięknie zakwitła, trzeba ją przygotować do tego. I o tym jest poniższy film, zapraszam 🙂

jesienne cięcie lawendy

Continue Reading