Nie marnuję

Less waste – nie marnuję i dlaczego od ponad roku nie kupuję nowych ubrań.

3 września 2020

Ponad rok temu przeczytałam artykuł Ani Pięty – projektantki i organizatorki targów mody , “Od 16 miesięcy nie kupuję nowych ubrań. Jak to zmieniło moje życie?”

No właśnie, a jak zmieniło to moje życie? Może nie od razu zmieniło się moje życie, ale utwierdziło mnie w przekonaniu, że to co małymi krokami wprowadzałam, ma sens. Ja też przestałam ponad rok temu kupować nowe ubrania. Przez wiele lat kupowałam ich za dużo, czasami zakupy nie były do końca przemyślane, co kończyło się tym, że jakaś rzecz zupełnie nie używana przeleżała w szafie parę lat i w końcu lądowała w pojemnikach na używane ubrania lub oddawałam komuś bardziej potrzebującemu. Po ostatniej mocnej selekcji, jakieś dwa lata temu, praktycznie nie wyrzucam i nie oddaję ubrań, ale nadaje im drugie życie. Mam maszynę do szycia i umiem się nią posługiwać. Wymyślam więc, jak mogę przerobić, poszerzyć, rzadziej zwęzić 🙂 czy dostosować do nowych trendów mody moje ubrania. Czasami napracuję się, ale mam dużą satysfakcję, no i co tu dużo mówić, oszczędzam pieniądze. Ostatnio odzyskałam sportową kurtkę, w której już parę lat temu przestałam się mieścić, poprzez wszycie dwóch kawałków materiału, pozyskanych z nogawek starych sportowych spodni, również nieużywanych z tego samego powodu 🙂 .

Poniżej zamieszczam artykuł Ani Pięty, naprawdę warto poświęcić chwilę czasu na jego przeczytanie – to bardzo ważny głos w dyskusji o ochronie naszej planety. Powiesz, a co tam , to tylko jedna nowa bluzka. Nie, to oszczędność wody i energii, to mniej śmieci i ścieków. Zostań przyjacielem naszej planety.

” Od ponad roku nie kupiłam ani jednej nowej rzeczy. Czekam aż wielkie marki zaczną produkować w zrównoważony sposób, czyli taki który szanuje nasze środowisko i ludzi. Nie jestem buntowniczką, po prostu mam dość ślepej konsumpcji i kłamstw branży modowej. Poza tym, że nadal oddycham, jeżdżę na rowerze, mam normalny apetyt i zdrowe serce, to mam też więcej czasu, dokładnie wiem co jest w mojej szafie, korzystam z tego, co już mam, a codzienne wybory pt. „co na siebie włożyć” stały się trzyminutową czynnością. Mam więcej pieniędzy i czasu na przyjemności, a duże sieciowe sklepy mijam bez żalu, jakby codziennie była niehandlowa niedziela. W zasadzie to już ich nawet nie zauważam.   Ten świadomy wybór, moja prywatna decyzja stały się przyczynkiem do nazywania mnie buntowniczką i aktywistką modową. A ja pomyślałam: niezwykłe, jak daleko zaszlismy w slepej konsumpcji, że jej ograniczanie jest dziś buntem? Postanowiłam jednak zrobić z tego walor i skorzystać z siły przekazu, jaką daje mi nowy przydomek, by opowiadać w jak marnotrawnym i okrutnym systemie powstaje większość naszych ubrań.  

Oto garść faktów, dzięki którym zastanowicie się czy naprawdę potrzebujecie nowych ubrań:  Co 4- 5 sezonów wciska się nam to, co już mamy tylko w innym odcieniu czy z dodatkową kokardką.  Norma w fabryce „fast fashion” to 80 sztuk do uszycia w godzinę, siedzenie w pieluchach przy maszynie, praca po 14 godzin dziennie, a wynagrodzenie to czasem 26 dolarów miesięcznie w Etiopii i około 120- 150 dolarów za miesiąc w Azji. Na pytanie czemu tak mało, wielkie koncerny odpowiadają, że nigdy nie obiecywały płacy minimalnej.  Globalnie wyrzucamy nawet 60% odzieży. Ubrania lądują w śmietniku, są palone, a w najlepszym wypadku lądują w Afryce, gdzie są donaszane w drugim obiegu. Te kraje również zaczynają się buntować, ponieważ nie są w stanie przerobić masy ciuchów, jaką nasz uprzywilejowany świat im podrzuca.  Z blisko 100 mln ubrań produkowanych co roku tylko 1% podlega recyklingowi. Produkcja ciuchów odpowiada za 20% zanieczyszczeń wszystkich wód na świecie (co sezon widać to po rzekach, które przyjmują w kolor najmodniejszego koloru sezonu) i wytwarza więcej CO2 do atmosfery niż wszystkie linie lotnicze razem wzięte.  Jeśli liczba ludzi na ziemi będzie przyrastać w dotychczasowym tempie, to za 11 lat będziemy mieli ok. 18 kg tekstylnych śmieci na jednego mieszkańca/ mieszkankę naszej planety. 

Wyprodukowanie jednego bawełnianego t- shirtu zużywa 2700 litrów pitnej wody, to równowartość tego, ile jedna osoba potrzebuje na prawie 2,5 roku. Analogicznie na powstanie pary jeansów potrzeba aż 10 000 litrów wody. Ubrania wcale nie dają nam szczęścia. Udowodniono, że “pozakupowy high” utrzymuje się maksymalnie przez jeden dzień u około 55% konsumentów i konsumentek. Opłaca się?  

Dlaczego to wszystko piszę? Bo jestem idealnym przykładem, że można nawet pracując w branży modowej, porzucić jej kłamstwa. Można działać inaczej, przemyśleć, poczytać trochę, poobserwować i zobaczyć, że nic tu nie działa tak jak powinno. A skoro giganci reagują za wolno albo robią nam greenwashing pozornymi akcjami, powiedzmy im, że w takim razie nie będziemy kupować w ogóle, może to będzie dla nich konkretna wskazówka.  

Polska, która dziś nie jest zalana taką ilością tanich tekstyliów jak np. USA czy Wielka Brytania, jako część elitarnego klubu najbogatszych krajów świata (stowarzyszonych w UE czy OECD) powinna w końcu przestać myśleć, że jest na tzw. „dorobku” i że nas to nie dotyczy. Jesteśmy bogatsi od ok. 90% ludności tego świata i to dobry czas, by mądrze wyhamować. Dlatego zanim kolejna kampania reklamowa przykuje wasz wzrok, proponuję pomyśleć:  Czy gdzieś już to widziałaś/ widziałeś?  Czy nie masz czegoś podobnego w swojej szafie?  Czy – jeśli to wyjście na raz – nie da się tego od kogoś pożyczyć?  Czy nie masz czegoś, co można by wymienić? (Z drugiego obiegu mam nawet buty czy rękawice bokserskie i zanim ktoś powie, że to mało higieniczne, podpowiadam, nawet nie chcecie wiedzieć jakie chemikalia siedzą dziś w waszych nowych ubraniach!)  

Dołączcie do mnie i kilku tysięcy modowych buntowników i nie kupujcie nowych ubrań. Im nas więcej, tym więcej zaoszczędzonej wody pitnej, CO2 i pestycydów. Im nas więcej, tym bardziej czują się zobligowane do działania. Im dłużej i rozsądniej używasz tych ubrań, które już masz (lub z drugiego obiegu), tym większym przyjacielem / przyjaciółką planety jesteś. Biorąc udział w wyzwaniu sprzeciwiasz się przerabianiu drzew i rzek na więcej bluzeczek, które znudzą Ci się szybciej niż przyroda. Zajrzyjcie tutaj i sprawdźcie akcję Slow Fashion Season.

Ja już dołączyłam i zachęcam – dołączcie. To nic nie kosztuje, a pomoże ratować planetę Ziemię.

Only registered users can comment.

  1. Niestety jestem jeszcze nie zarabiającą studentką, której nie stać na wspieranie małych, lokalnych i humanitarnych biznesów,w których tworzy się naturalne i dobre dla planety ubrania- w końcu dużo kosztują ( tak jak powinny!).
    Na szczęście kupowanie ubrań w “lumpach” też jest super opcją, bo zamiast marnować i wyrzucać, daje się życie niechcianym częściom garderoby. Jak tylko pandemia się skończy będę musiała się przejść i uzupełnić moją szafę o dobre ubrania z drugiej ręki 🙂

    1. Ja tez lubie second handy 🙂 Dobrze, ze w Polsce sa takze sklepy charytatywne, ktore oprocz ciuchow maja takze ksiazki i art. gospodarstwa domowego, co prawda na mala skale, gdyz te sklepiki sa raczej male. W wielu miastach istnieja tez giveboxy/freeboxy, gdzie ludzie zostawiaja niepotrzebne rzeczy, zeby inni mogli za darmo je sobie zabrac do domu.

      Lubie tez idee Bookcrossingu, choc w Polsce funkcjonuje ona pewnie raczej na FB niz na oficjalnej stronie www BC.

      Interesuje sie ekologia i kiedys wypozyczylam sobie z biblioteki ciekawe ksiazki, ktore moglyby pasowac do tematu ww. artykulu:

      Marta Sapala ”Mniej. Intymny portret zakupowy Polakow”
      Joanna Glogaza ”Slow fashion. Modowa rewolucja”
      Marie Kondo ”Magia sprzatania”

      Sorry, ze pisze bez polskich znakow, ale nie mam ich na swoim laptopie:)

      Moze ktos jeszcze czytal cos podobnego dot. oszczedzania zasobow i moze podac tytuly ksiazek?

      Super, ze autorka bloga lubi idee upcyclingu! Tez chcialabym nauczyc sie szyc…

      1. W przypadku wykorzystywania fragmentów ubrań,które już zakończyły swój żywot, aby dać nowe życie innym ubraniom, wystarczą niewielkie umiejętności szycia. Można to wykonać ręcznie. Życzę odwagi i powodzenia. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.