Eko - Kosmetyki | Zioła

Czeremcha – zapach, właściwości, zastosowanie

suszenie kwiatów czeremchy

Czeremcha to taki krzew chwast. Gdzie się zasieje, tam rośnie. Zapach czeremchy towarzyszył mi  od dzieciństwa. Idąc do szkoły przechodziłam codziennie koło krzewu czeremchy. Ale jakoś tak obojętnie. Dzisiaj inaczej, kiedy czeremcha za płotem zaczyna kwitnąć i rozsiewa ten wspaniały zapach, nie mogę się nasycić. Szczególnie wieczorem, kiedy zapach nabiera intensywności, chodzę po ogrodzie i wącham, i wącham.

Zastanawiam się, dlaczego tak dekoracyjny krzew o pięknym zapachu i ogromnych właściwościach prozdrowotnych kwiatów, liści, kory i owoców, nie znajduje miejsca w naszych ogrodach.

 Dzisiaj w ogrodach, na modłę zachodnią, zadomowiły się zimozielone krzewy, głównie iglaste, które wyglądają tak samo przez cały rok, zachwycamy się kwitnącymi krzewami, które oprócz ładnych kwiatów nie mają innych walorów, bo nie pachną, nie można ich wykorzystać ani dla zdrowia, ani dla urody, ani dla podniebienia.

 A czeremcha pachnie,   prezentuje się  jak panna młoda w tej swojej bieli, z kwiatów można zrobić napar, wywar, hydrolat, macerat,  syrop, nalewkę, a z owoców konfiturę, dżemy, galaretki, soki, nalewki, wina,  pamiętając  tylko  o pozbyciu się  pestek, które zawierają glikozydy cyjanogenne, które przekształcają w cyjanowodór (kwas pruski).

Od pewnego czasu usiłuję  zatrzymać  zapach czeremchy  na dłużej. Destylowałam kwiaty czeremchy w ubiegłym roku, ale nie udało mi się uzyskać olejku eterycznego, uzyskałam hydrolat o wspaniałych właściwościach, ale pachniał migdałowo-marcepanowo. Pisałam o tym w ubiegłym roku https://melarosa.pl/2019/05/08/hydrolat-czeremchowy/

Dobrze utrzymuje się zapach czeremchy w maceracie olejowym, przygotowuję go co roku i wykorzystuję jako składnik kremów.

 Oczywiście suszę też kwiaty czeremchy, potem dodaje do mieszanek ziołowych i piję jak herbatkę, albo przygotowuję wywar jako składnik moich  kosmetyków.

W tym roku udało mi się uzyskać , w ilościach minimalnych, olejek eteryczny. Zapach wspaniały, niepowtarzalny, ale znikoma ilość nie pozwala na jakiekolwiek inne  jego wykorzystanie, niż wąchanie. Taka mini aromatoterapia.

Podjęłam kolejną próbę zatrzymania zapachu czeremchy, przy zastosowaniu metody „enfleurage”,  co znaczy „nawonnienie”. O tej technice napisałam w marcu tego roku  artykuł   https://melarosa.pl/2020/03/03/enfleurage-czyli-jak-zatrzymac-ulubiony-zapach/ Poniżej film, o tym jak uparcie dążę do tego, aby jednak zatrzymać zapach czeremchy. I chyba nareszcie mi się to udało.

enfleurage – czeremcha

Więcej o wspaniałych właściwościach czeremchy można poczytać tutaj https://rozanski.li/111/kwitnie-czeremcha/

Niesłusznie, przez lata traktowano czeremchę jak krzew o trujących owocach i narkotycznych kwiatach.

Owoce czeremchy są też cennym pokarmem dla ptaków.

Teraz zaczynają kwitnąć konwalie i bzy. I to moje kolejne wyzwanie, do którego stanę już dzisiaj, licząc oczywiście na sukces.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki | Zdrowie

Destylacja olejku eterycznego z jodły syberyjskiej.

Dr Henryk Różański opisuje na swojej stronie https://rozanski.li/465/olejek-pichtowy-oleum-pichtae-abies-sibirica-oil/ szerokie spektrum działania olejku eterycznego z jodły syberyjskiej: tonizujące, immunostymulujące, antywirusowe, antygrzybicze, antybakteryjne, antypierwotniakowe, pobudzające akcję serca, pobudzające psychicznie. Osusza i rozszerza oskrzela. Pobudza miesiączkowanie. Wspomaga procesy odtruwania organizmu. Korzystnie działa przy artretyzmie i reumatyzmie, nerwobólach oraz bólach mięśni. Jodła łagodzi procesy zapalenie błon śluzowych, reguluje działanie układu trawiennego, poprawia apetyt.

Wskazania: osłabienie odporności organizmu, przeziębienie, kaszel mokry, zaflegmienie oskrzeli, skąpe miesiączkowanie, zapalenie zatok, ból i zawroty głowy na tle zaburzeń krążenia. Profilaktyka grzybic – wcieranie.

Kiedy przeczytałam o wspaniałych właściwościach olejku z pączków jodły syberyjskiej poszłam do mojej sąsiadki p. Basi, która w swoim ogrodzie ma kilka dorodnych jodeł syberyjskich. Właśnie wypuściły piękne pączki. Sąsiadka udostępniła mi do zbioru paczków swoje jodły i tak trafiły do mojego alembiku. Wspaniały jodłowy zapach rozchodził się po całym domu, a ilość wydestylowanego olejku zaskoczyła mnie, prawie 5 ml. Oprócz olejku uzyskałam w drodze destylacji parą wodną ponad 1 litr pachnącego lasem kryształowego hydrolatu.

Oprócz w/w działania, olejek z jodły syberyjskiej znajduje zastosowanie jako składnik kosmetyków przeciwtrądzikowych, antyseptycznych i pobudzających regenerację naskórka. Ja dodaję olejek i hydrolat do swoich kremów i maści. Stosuję go również do przemywania skóry, zamiast toniku.

Olejek można stosować zewnętrznie, można dodawać do kąpieli, można wykorzystywać go do aromatoterapii oraz do sporządzania kosmetyków naturalnych. A jeżeli nie robi się własnych kosmetyków, tak jak ja to robię, to można wzbogacić kilkoma kroplami olejku kosmetyki zakupione w sklepie. Dzięki bakteriobójczym i antyseptycznym właściwościom preparaty z jodły stosuje się również bezpośrednio na skórę, bo przyspieszają gojenie się ran czy oparzeń i łagodzą objawy egzem O tym, jak stosować olejek opawiadam w powyżej zamieszczonym filmie.

Olejku nie powinny stosować kobiety w ciąży, kobiety karmiące i dzieci do trzeciego roku życia.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Enfleurage, czyli jak zatrzymać ulubiony zapach.

Zapach od tysięcy lat był ważny w różny sposób dla istot żywych. Zapach leczy, zapach daje poczucie bezpieczeństwa i szczęścia, zapach przypomina, zapach przyciąga lub odpycha. Zapach budował fortuny, zapach był inspiracją, zapach towarzyszy nam codziennie.

Hiacynt

Wielu poetów zapachowi poświęciło całe utwory. Julian Tuwim pisał w wierszu „Sen złotowłosej dziewczynki” – ” Pani pachnie jak tuberoza, to nastraja i podnieca, a ja lubię tuman narkozy, a najbardziej, gdy jest kobieca” .

Wielu pisarzy zapach umieściło w swoich powieściach w roli głównej lub drugoplanowej; np. Olga Tokarczuk w „Szafie”, Katarzyna Bonda w „Pochłaniaczu”, Jarosław Iwaszkiewicz w „Tataraku” i wielu innych. No i oczywiście jedna z moich ulubionych książek „Pachnidło” Patricka Süskinda. Kiedy dowiedziałam się, że na podstawie tej książki będzie kręcony film, zastanawiałam się, jak uda się realizatorom oddać atmosferę Paryża z jego zapachami i odorami, którą tak fantastycznie przekazał czytelnikowi Süskind. I… byłam zachwycona filmem. Obejrzałam go kilka razy.

Są różne sposoby pozyskiwania zapachów z ziół i kwiatów. Przez ostatnie dwa lata destylowałam parą wodną olejki eteryczne z ziół, kwiatów, krzewów i drzew. Niestety, nie zawsze ze skutkiem zadawalającym. To znaczy, że w moim alebiku nie zawsze udawało się wyodrębnić olejek eteryczny, głównie z kwiatów; np. czeremchy, jaśminowca, lewkonii, róży, lilii. Natomiast destylując zioła, skórki owoców, liście oraz igły drzew i krzewów, nie było problemu. Największe rozczarowanie spotkało mnie, kiedy destylowałam kwiaty lewkonii,niestety olejku nie dało się wyodrębnić, a hydrolat pachniał mniej więcej kalafiorem, o ile to w ogóle można było nazwać zapachem.

Będąc w ubiegłym roku w Muzeum Perfum w Paryżu dowiedziałam się, że są kwiaty o zapachu niemym, pachną pieknie, ale nie ma sposobu na pozyskanie ich zapachu, np. maciejka, której zapach na potrzeby kosmetyczne i perfumeryjne, tworzony jest z wykorzystaniem substancji syntetycznych. Dzisiaj substancje synteczne są podstawą wielu perfum, np. w Chanel No 5.

Jednym ze sposobów pozyskania zapachu naturalnego jest metoda Enfleurage, która opisana jest w książce „Pachnidło” i pokazana w filmie pod tym samym tytułem.

Materiał, z którego chcemy pozyskać zapach, pachnące płatki kwiatów, zioła, pachnące liście, umieszcza się w absorbencie. Absorbentem mogą być tłuszcze zwierzęce; wołowy lub wieprzowy. W Grasse – sercu perfumerii w Europie, w dawnych czasach wykorzystywano do tego celu mieszankę smalcu i łoju. Materiał zapachowy, czyli płatki kwiatów, liście muszą być suche, gdyż woda powoduje jełczenie tłuszczu. Tłuszcz rozprowadza się na szklanej płycie umieszczonej w drewnianej ramie. Rama ma zwykle wymiary 50 x 60 cm. Warstwa tłuszczu ma określona grubość, w zależności od roślin, zazwyczaj od 2 do 5 mm. Na niej układa się kwiaty i przykrywa drugą ramą. Czas przebywania kwiatów w tłuszczu jest różny i wynosi od 20 godzin dla jaśminu, nawet do 100 godzin dla tuberozy.  Po tym czasie ramy się rozdziela, usuwa sie zużyte kwiaty i układa nowe.

I zmiana kwiatów (hiacynt)
II zmiana kwiatów (hiacynt)
III zmiana kwiatów (hiacynt)
IV zmiana kwiatów (hiacynt)

Ja nie dysponuję jeszcze ramami drewnianymi, ale niebawem będą, więc na razie układam kwiaty w ceramicznych naczyniach. Aktualnie pozyskuję zapach z żonkili i hiacyntów. Bazą tłuszczową w przypadku żonkili jest olej kokosowy bezzapachowy, dla hiacyntów bazą jest łój wołowy nerkowy. Do tej pory wymieniłam kwiaty czterokrotnie. Hiacynty oddają już pięknie zapach do łoju wołowego, ale też ich zapach jest bardzo intensywny.

Łój wołowy nerkowy, cienka warstwa pod kwiaty.

Żonkile w mniejszym stopniu oddają zapach, myślę, że olej kokosowy nie ma takiej zdolności pochłaniania zapachów, co łoj wołowy. Ale też zapach ich jest mniej intensywny niż hiacyntów. Z pewnością jeszcze kilka razy wymienię kwiaty. Można też użyć jako absorbentu masło shea.

Żonkile

Czynność tę powtarza się nawet kilkadziesiąt razy, aż do momentu, w którym tłuszcz nasyci się olejkiem eterycznym. No i trzeba też kontrolować, czy tłuszcz nie jełczeje, bo wtedy całość nadaje sie tylko do wyrzucenia. Nasączony zapachami tłuszcz nazywa się pomadą i może być produktem końcowym, tzn. można już używać go jako perfumy.

Może być też półproduktem do uzyskania „olejku absolutnego”, czyli coś pomiędzy olejkiem, a absolutem. Ale o tym może innym razem, jeszcze nie doszłam do drugiego etapu. Ale to co już uzyskałam, zachwyca mnie. W ten sposób można pozyskać zapach lilii, gardenii, tuberozy, frezji, jaśminu, bzu oraz innych mocno pachnących kwiatów. Ja szykuję się już na fijołka wonnego, a zaraz potem na czeremchę. Liczę na sukces 🙂

Człowiek odczuwa zapachy na skutek wdychania do nosa powietrza, w którym zawarty jest co najmniej jeden związek wonny w ilości większej od określonego stężenia minimalnego. Przez zapach rozumie się często woń przyjemną, ale używa się tego słowa również w sensie woni obojętnej lub przykrej – nieprzyjemne zapachy są nazywane smrodem, odorem lub fetorem . Tyle tutaj https://pl.wikipedia.org/wiki/Zapach

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Destylacja olejków eterycznych z cytrusów.

W grudniu postanowiłam, że nie będę, jak co roku, kupowała prezentów, ale przygotuję je sama. Zamiar był taki, aby przygotować zestawy kosmetyczne składające się z kremów, maści, balsamów, olejków do włosów i olejków do ciała, hydrolatów i perfum. W ubiegłym roku byłam na różnych warsztatach, na których uczyłam się przygotowywać naturalne kosmetyki, w tym na warsztatach perfumiarskich. Od wiosny destylowałam kwiaty i zioła, aby pozyskać jak największa bazę zapachową. Niestety, nie udało mi się uzyskać olejków z kwiatów, na które bardzo liczyłam, czyli z róży, jaśminowca, czeremchy, kwiatu głogu, kwiatu czarnego bzu, lewkonii, a także z kwiatu i ziela nagietka czy wrotyczu. Uzyskałam pięknie pachnące hydrolaty, ale olejków nie udało się wyodrębnić. Natomiast uzyskałam olejki z lawendy o bardzo intensywnym zapachu, z mieszanki bazylii (cytrynowa, cynamonowa, anyżkowa) o bardzo ciekawym zapachu, z kwiatów hyzopu lekarskiego, z tymianku, oregano, szałwi lekarskiej, geranium, rozmarynu, estragonu, pysznogłówki, mięty i melisy, no i oczywiście z cytrusów, Najpierw destylowałam skórki pomarańczy, mandarynki i grejpfruta, później z samego grejpfruta, a dzisiaj ze skórek pomarańczy i mandarynki. Zapach olejków z cytrusów jest bardzo intensywny, bardzo mocno zaznacza swój udział w perfumach, ale jest bardzo przyjemny. Poniżej króciutki filmik z destylacji.

Jak widać na filmie, prowizorycznie zaizolowałam folią aluminiową część kolby górnej i łącznika, aby zwiększyć temperaturę w kolbie i w łączniku, po to, aby olejki nie wykraplały się za wcześnie, aby wykraplały się we właściwym miejscu, tzn. w chłodnicy. Szczególnie ważne to jest, kiedy temperatura w pomieszczeniu, w którym się destyluje jest obniżona, tak jak teraz zimą.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Warsztaty kosmetyczne

Ostatnio trochę mniej pisałam, bo zbyt dużo działo się wokoło i czasu brakowało na wszystko. Między innymi wybrałam się na warsztaty kosmetyczne.

Na jednych robiliśmy krem do twarzy i balsam do ust. Warsztaty prowadzone były przez „Zielony Wulkan” z Rzeszówka k/ Świerzawy. Prowadzący warsztaty pan Maciej imponował szeroką wiedzą, którą się chojnie dzielił. https://www.zielonywulkan.pl/o-nas/

krem nawilżajacy i balsam do ust.

Zainspirowana nowo nabytą wiedzą, postanowiłam przekuć ją na konkretny produkt i dodając do tego moje dotychczasowe doświadczenie, zrobiłam nowy krem do ciała, lekki, puszysty, dobrze wchłaniający się i nawilżający skórę.

krem nawilżający do ciała.

A w minioną niedzielę udałam się na warsztaty kosmetyczne do Wrocławia, na których uczyłam się robić szampony w kostce i odżywki do włosów, również w kostce. Te warsztaty prowadzone były przez „Chwaściarnię” https://business.facebook.com/pg/chwasciarnia .

Po zajęciach praktycznych, które zaowocowały stworzeniem szamponu do włosów oraz dwoma rodzajami odżywek do włosów, wzbogaconych solidną dawką wiedzy tajemnej, udaliśmy się na spacer do parku, gdzie jeszcze dowiedzieliśmy się o doskonałych właściwościach prozdrowotnych mijanych po drodze drzew, krzewów, różnych chwastów i porostów oraz o możliwościach zastoswania ich w naturalnych kosmetykach. Do tego piękna słoneczna pogoda, bogactwo kolorów liści, no, po prostu cudnie.

szampon w kamieniu
odżywki do włosów

Zachęcam do korzystania z takich warsztatów, zachęcam do tworzenia swoich naturalnych kosmetyków, zachęcam do zaprzyjaźnienia się z ziołami, kwiatami, krzewami, drzewami. Naprawdę warto 🙂

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Moje kremy.

Zioła i kwiaty zawsze mnie otaczały. Zioła zbierała moja mama, moja ciocia i pewnie moja babcia, ale tego nie pamiętam. Wykorzystywałam je, kiedy moje dzieci były małe i chorowały (syropy, inhalacje, okłady, itp.) Ale tak naprawdę zaczęłam im się bardziej przyglądać jakieś dziesięć lat temu.

 Zaczęłam je zbierać, suszyć, parzyć, pić,  przyrządzać krople i nalewki.   Potem zaczęłam wysiewać nowe zioła w ogrodzie.  Od dwóch lat destyluję olejki eteryczne z ziół i kwiatów i uzyskuję w tym procesie również hydrolaty, czyli tzw. wody kwiatowe i wody ziołowe, które wykorzystuje jako toniki. Konsekwencją niejako tego działania było  zrobienie  dla siebie kremu, naturalnego w 100 %, z ziół i kwiatów z mojego ogródka i z pobliskich łąk. Kiedy go stworzyłam, zaprosiłam do testowania moją rodzinę, moje koleżanki, sąsiadki, znajomych. Okazało się, ze krem  tak przypadł do gustu niektórym, że chcieli jeszcze więcej. Najpierw zrobiłam krem ziołowo-aloesowy.

Potem koleżanka zapytała, czy mogłabym dla niej zrobić krem, bo ma problemy z cerą, a konkretnie z trądzikiem różowatym. No to zrobiłam „Forsycję”i robię nadal, bo okazało się, że jej skóra zaakceptowała mój krem. Nie wiedziałam, jak dużo moich znajomych ma problem z cerą wrażliwą, naczyńkową, czy  z trądzikiem różowatym.  

Inna koleżanka zapytała, czy mogę zrobić dla niej krem o zapachu róży. No to zrobiłam z moich róż i z lawendy, bo róża dobrze komponuje się z lawendą

Krem „Ziołowo-Aloesowy”  regenerujący, odżywczy, nawilżający,  dedykowany przede wszystkim dla cery dojrzałej
Krem do cery wrażliwej, suchej,  naczyńkowej  lub z trądzikiem różowatym „Forsycja” , odżywia, łagodzi podrażnienia, zmniejsza skłonność do zaczerwienienia skóry.
Krem „Róża i Lawenda” – lekki krem nawilżający, nawilża, odżywia, działa przeciwzmarszczkowo.

Zrobiłam też maść przeciwbólową bazyliową. Olejek i hydrolat bazyliowy jest naturalnym środkiem przeciwbólowym.

Co będzie następne? myślę o szamponie do włosów; może jakaś pokrzywa, skrzyp, nagietek, może lawenda… kto wie, co jeszcze 🙂

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Zrób sobie krem swój własny, w 100 % naturalny.

W poprzednich wpisach przedstawiłam Wam sposób jak można przygotować sobie macerat olejowy z płatków róż, czyli jak zrobić olejek różany oraz jak przygotować hydrolat z ziół i kwiatów (hydrolat rumiankowy – tonik). Dzisiaj przedstawię, jak można połączyć te dwa produkty, aby stworzyć nowy produkt – własny krem, jedyny, niepowtarzalny, krem do ciała.

Skóra w okresie letnich urlopów narażona jest szczególnie na wysuszanie, to przydługie wylegiwanie się na słońcu, nie bardzo jej służy. A ten krem zaopiekuję się Waszą skórą i nawilży ją odpowiednio i ukoi.

Krem jest bardzo prosty w swoim składzie, można oczywiście go rozbudować, wzbogacić, jeżeli ktoś ma takie pragnienie.

Do zrobienia kremu potrzebny jest macerat olejowy kwiatowy lub ziołowy. można zrobić sobie samemu, (o tym pisałam we wczesniejszym wpisie), a jeżeli nie ma takiego pod ręką, można użyć do tego innego olejku, byle był to olejek naturalny. Taki olejek można nabyć w sklepach ekologicznych. Ja tym razem wybrałam macerat czeremchowy, ma niepowtarzalny zapach.

Drugim podstawowym składnikiem kremu jest hydrolat kwiatowy lub ziołowy, ale to można zrobić samemu ( o tym też niedawno pisałam, jak zrobić hydrolat). Jeżeli nie mamy możliwości, aby zrobić hydrolat samodzielnie, można zastosować napar z ziół lub kwiatów, w ostateczności może to być woda destylowana lub woda przegotowana, ale wtedy krem będzie miał nieco słabsze działanie. Warto nawet, jeżeli nie ma się własnych kwiatów czy ziół, udać się na łąkę, albo chociaż do ogródka znajomych czy sąsiadów. Ja zastosowałam tutaj hydrolat rumiankowy, łagodny dla skóry, gojący.

Kolejnym składnikiem potrzebnym do zrobienia kremu jest olej kokosowy nierafinowany, najlepiej ze sklepu ekologicznego., taki jak ten. np.

I jeszcze potrzebny bedzie wosk pszczeli. Ja kupuję specjalny wosk do kosmetyków w plastrach, w sklepie pszczelarskim.

No i witamina E, jako naturalny konserwant, może być w kroplach lub w kapsułkach.

Do naczynia o pojemności co najmniej 100 ml, ja wykorzystuję zlewkę o pojemności 100 ml, należy wlać 30 ml maceratu olejowego, ewentulanie innego olejku, dodac 3 gramy oleju kokosowego i 3 gramy wosku pszczelego.

Do drugiego naczynia, może być o mniejszej pojemności należy wlać 25 ml hydrolatu lub wody destylowanej.

Oba pojemniki umieścić w garnku, w kąpieli wodnej i postawić na kuchence/palniku/płycie grzewczej. Na dno garnka układam miękką szmatkę. I podgrzać do temperatury około 55 stopniu (musi rozpuścić się wosk). Nalezy sprawdzić, czy temperatura w obu pojemnikach jest taka sama. To ważne, szczególnie wtedy, gdy podgrzewamy naczynia w dwóch oddzielnych garnkach.

Kiedy wosk już się rozpuści, do zlewki z maceratem, woskiem i olejem kokosowym pomału należy wlewać hydrolat, intensywnie mieszając. Kiedy składniki dobrze się połączą, przekładam całą masę do małego ceramicznego moździerza i ucieram krem.

ucieranie kremu

Można też, zamiast moździerza, wykorzystać mały spieniacz do mleka.

Aby zwiekszyć moc takiego kremu, należy dodać kwas hialuronowy, witaminę A, witaminę C, olejki eteryczne. Ja dodałam do tego kremu 3 krople witaminy A i 3 krople witaminy C, wycisnęłam witaminę D z dwóch kapsułek (naturalny konserwant) i dodałam trochę kwasu hialuronowego (dla lepszego wchłaniania się kremu). Ponieważ zapach czeremchowo- rumiankowy bardzo mi odpowiada, nie dodawałam już żadnych olejków eterycznych.

No i do słoiczka 🙂

Ten krem jest w 100 % naturalny. Nie zawiera żadnych chemicznych dodatków stabilizujacych konsystencję, przyspieszających wchłaniane, dlatego należy dać mu trochę czasu na wchłonięcie, kilka minut.

Najlepiej cienką warstwę kremu nałożyć na świeżo umytą i osuszoną skórę. Mówi się, że najlepszy efekt uzyskuje się w czasie do 1 minuty po umyciu, kiedy skóra jest jeszcze wilgotna, ale nie mokra. Jeżeli skóra jest nadal tłusta, można lekko przyłożyć w te miejsca chusteczkę higieniczną. Ale przede wszystkim nie należy nakładać grubej warstwy kremu na skórę.

Może się zdarzyć, że wytrąci się woda, należy ją po prostu wylać. Krem dobrze jest przechowywać w temperaturze poniżej 20 stopni, lub w lodówce.

Życzę powodzenia, dobrych pomysłów w doborze komponentów i zapachów. Skóra zawsze będzie zadowolona, niezależnie od zapachu, rodzaju kwiatów i ziół.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Jak zrobić tonik kwiatowy lub ziołowy.

Zanim zakupiłam szklany alembik do destylacji olejków eterycznych i hydrolatów, które wykorzystuję jako toniki, sporządzałam toniki ziołowe i kwiatowe do twarzy i ciała, innym sposobem, przy wykorzystaniu małej włoskiej kawiarki do kawy, nazywanej też „kaffewarką”.

Poniżej film, w którym pokazałam, jak można, bez większego nakładu pracy i czasu, przygotować własnoręcznie taki tonik. Jeżeli ktoś nie ma dostępu do świeżych ziół i kwiatów, można kupić w aptece czy w sklepie z ziołami, suszone zioła i wykorzystać je do zrobienia toniku. Kawiarkę do kawy można kupić już za trzydzieści parę złotych.

Zachęcam do przygotowywania własnych ekologicznych kosmetyków. Wasza skóra na pewno Wam się odwdzięczy za uwolnienie jej od wszechobecnej chemii.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Róża wielozadaniowa

Wczoraj wybrałam się ponad 40 km do mojej koleżanki Bożenki, po płatki róż. Ma ona małą plantacje róży, jak ją nazywa, jadalnej. Róża jest piękna i jeszcze piękniej pachnie. Bożena postanowiła podzielić się ze mną tym dobrodziejstwem. Przywiozłam dwa kosze tych róż. Wcześniej, wiosną, dostałam od niej i jej męża, sadzonki tych róż. Czyż nie jest to piękne 🙂

Oczywiście zaraz po powrocie, uruchomiłam alembik, aby wydestylować pachnący hydrolat różany. O różanym hydrolacie, jego wspaniałych właściwościach i zastosowaniu, pisałam wcześniej, przy okazji kremu lawendowo-różanego.

A potem postawiłam maceraty olejowe na płatkach róży, będzie wspaniały pachnący olejek różany do nawilżania ciała i do kremów.

maceraty olejowe na płatkach róży

A na koniec zrobiłam syrop z płatków róży dla moich wnuków.

3 litry płatków róży zalałam gorącym syropem z dwóch litrów wody i 2 kg cukru. Do tego wkroiłam trzy umyte i sparzone cytryny. Całość wymieszałam i zaniosłam na 4 dni do piwnicy. Codziennie trzeba mieszać. Potem należy odsączyć płatki, syrop podgrzać i gorący przelać do wyparzonych małych słoiczków, a dalej to jak zwykle, odwrócić do góry dnem i przykryć kocem.

To przepis oczywiście od mojej koleżanki Bożenki. Ona robi syrop różany co roku. Mówi, że jest przepyszny i ja jej wierzę.

To był pracowity dzień.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Krem lawendowo-różany

Wczoraj zrobiłam swój nowy krem, lekki, nawilżający, regenerujący i pachnący letnim ogrodem; lawendą i różą . Podstawowymi składnikami są: macerat lawendowy i hydrolat różany.

Lawendowy macerat olejowy odświeża i nawilża skórę, koi podrażnienia, działa przeciwbakteryjnie i ściągająco. W szczególności poleca się go dla cery mieszanej i tłustej, ma zastosowanie do masażu relaksacyjnego, oraz do olejowania włosów Zawarte w maceracie lawendowym substancje, takie jak cyneol, geraniol, limonen, sabinen, wspomagają zabliźnianie i leczenie różnego rodzaju zmian skórnych. Duża zawartość tanin (związków o właściwościach ściągających i wysuszających) wspomaga leczenie uszkodzeń skóry, np. oparzeń czy otarć. Macerat lawendowy można stosować do olejowania włosów; wzmacnia cebulki, zmniejsza wypadanie włosów, odświeża i nawilża suchą skórę głowy.

Hydrolat różany uzyskany jest w drodze destylacji. Materiałem wyjściowym były; róża majowa, róża stulistna, róża burbońska, róża pomarszczona i róża angielska. Działa regenerująco, napinająco, przeciwzmarszczkowo, lekko ściągająco. Zmniejsza pory skóry, wzmacnia naczynia krwionośne, reguluje wydzielanie sebum. Zawiera flawonidy – antycyjany, kwas galusowy. Dzięki ich zawartości stosowanie hydrolatu  zmniejsza zaczerwienienia przez obkurczenie naczyń krwionośnych.
Można stosować go jako tonik albo mgiełka do odświeżania skóry. Przywraca kwaśny odczyn skóry, łagodzi podrażnienia i doskonale nawilża. Kompresy z wody różanej (hydrolatu) zmniejszają zaczerwienienie twarzy i zmęczenie oczu. Używana jako składnik w preparatach do pielęgnacji skóry wrażliwej z problemami naczynkowymi, z nadmiernym wydzielaniem sebum; regenerujących dla uszkodzonej, przesuszonej.

Continue Reading