Kuchnia | Zdrowie | Zioła

Syrop z kwiatów czarnego bzu – wspaniały, smaczny, naturalny, na przeziębienie

Rok temu zamieściłam wpis o właściwościach leczniczych kwiatów czarnego bzu. Przypomnę tylko krótko: Działanie przeciwzapalne, antyseptyczne i przeciwobrzękowe. Kwiat czarnego bzu, podobnie jak owoce tego krzewu, polecany jest w szczególności w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych, w przeziębieniach, w zatruciach, w ogólnym osłabieniu organizmu. Działa napotnie, obniża gorączkę, oczyszcza organizm z toksyn, uszczelnia i wzmacnia naczynia krwionośne, ułatwia odkrztuszanie zalegającej wydzieliny śluzowej w drogach oddechowych, wspomaga układ moczowy. Przy zapaleniu spojówek polecane są okłady z naparu z kwiatów. Więcej na ten temat tutaj https://melarosa.pl/2020/06/16/kwiaty-czarnego-bzu-wlasciwosci-lecznicze-i-zastosowanie/

W poprzednim wpisie (powyżej) przedstawiłam również przepis na syrop. W tym roku już zrobiłam syrop według przepisu „starego”. Wczoraj przygotowałam syrop wg innego przepisu, takiego jak na syrop na płatkach róży, który opisałam dwa lata temu na moim blogu. https://melarosa.pl/2019/06/26/roza-wielozadaniowa/

Przepis: około 5 litrów kwiatów czarnego bzu należy zalać gorącym syropem z wody (3 litry) i cukru (2 kg). Dodać 3-4 umyte i pokrojone w plastry cytryny. Można dodać dla wzmocnienia smaku pokrojone pomarańcze. Wymieszać i odstawić w chłodne miejsce (ja znoszę do piwnicy) na 4 dni. Codziennie należy zamieszać syrop dwa razy. Po 4 dniach syrop przecedzić, podgrzać i przelać do wyparzonych słoiczków, zakręcić, odwrócić do góry dnem, przykryć kocykiem i tak trzymać, aż do całkowitego wystygnięcia. Potem opisać i ustawić na półce w spiżarni. W razie potrzeby zażywać: 1 łyżka 3 razy dziennie dorośli, 1 łyżeczka 3 razy dziennie dzieci. Taki syrop jest również doskonałym dodatkiem do wody i jako dodatek do deserów, np. do lodów malinowych.

Oprócz syropów przygotowuję nalewkę na kwiatach czarnego bzu oraz suszę kwiaty na herbatki ziołowe. Czarny bez teraz kwitnie, warto wykorzystać ten czas i wesprzeć swój organizm naturalnymi i smacznymi środkami.

Continue Reading

Zdrowie | Zioła

Syrop z pędów sosny na przeziębienie.

Pamiętam z dzieciństwa, że na kaszel, ból gardła, na przeziębienie mama podawała mi syrop Pini. Był to syrop z pędów sosny. Teraz ja co roku obcinam na moich sosnach część pędów (2/3 długości) i przygotowuję z nich, w pierwszej kolejności syrop na kaszel, a po zlaniu syropu pozostałość zalewam mocną wódką i w ten sposób mam jeszcze leczniczą sosnową nalewkę.

Syrop z pędów sosny posiada właściwości wykrztuśne, odkażające i bakteriobójcze, uznawany jest też za naturalny antybiotyk. Zawiera duże ilości witaminy C, soli mineralnych, flawonoidów i węglowodanów.

Przepis: młode pędy sosny drobno pokroić, układać w wyparzonym suchym słoju warstwami, każdą warstwę należy spryskać spirytusem i przesypać cukrem. Alkohol ma zadanie wyekstrahować substancje czynne z żywicznego surowca, jakim są pędy sosny. Słój zamknąć i ustawić w ciepłym miejscu, np. na słonecznym parapecie. Codziennie trzeba potrząsnąć słojem i poobracać, aby wszystkie części sosny były dobrze otoczone cukrem. Kiedy sosna puści sok, mniej więcej po 7-10 dniach, syrop należy przecedzić i przelać do wyparzonych słoiczków, a następnie zapasteryzować w piekarniku lub w garnku z gorącą wodą. Można też po odsączeniu, podgrzać syrop, do momentu zagotowania i gorący przelać do słoiczków, odwrócić do góry dnem, przykryć kocykiem i pozostawić do całkowitego ostygnięcia. Przechowywać w chłodnym miejscu.

Zażywać : 3 x dziennie po 1 łyżeczce – dzieci, 3 x dziennie po 1 łyżce – dorośli.

O tym, jak przygotować taki syrop, opowiedziałam na filmie poniżej, zapraszam do obejrzenia.

Oprócz pędów sosny, można przygotować syrop z zielonych szyszek sosnowych. Takie syropy własnoręcznie przyrządzone można stosować też profilaktycznie, dla wzmocnienia odporności organizmu.

Continue Reading

Ogród

Żywokost lekarski – jak zrobić nawóz do pomidorów, papryki i bakłażanów.

W moim ogrodzie od wielu lat w jednym miejscu, na rabacie kwiatowej, co roku wyrastała roślina, której nie znałam. Liście duże podłużne, łodygi omszałe i lekko kłujące, kwiatki drobne, niepozorne, różowe. Nie była to jakaś ozdoba ogrodu, więc traktowałam ją jak chwast i co roku usuwałam. Ale następnego roku i kolejnego i kolejnego, ona znowu pojawiała się w tym samym miejscu. Aż któregoś dnia przeglądając moje książki o ziołach natrafiłam na moją “niechcianą” roślinę i okazało się, że jest to żywokost lekarski. Po jakimś czasie znalazłam jeszcze dwie takie rośliny, ale w innych częściach ogrodu. Okazało się, że mam w ogrodzie prawdziwy skarb. Żywokost lekarski ma szerokie zastosowanie. O jego wykorzystaniu leczniczym pisałam już w tym roku dwa razy. Przedstawiałam wtedy dwa różne sposoby na przygotowanie przeciwbólowej maści na bolące stawy i mięśnie z korzeni żywokostu. Tam też przedstawiałam jak można wykorzystać również w tym celu części nadziemne tej rośliny.

Dzisiaj wracam do żywokostu, ale w kontekście wykorzystania jej w ogrodzie, a konkretnie jak przygotować nawóz z ziela żywokostu (łodygi, liście, kwiaty). w postaci gnojówki lub wyciągu.

Żywokost, z uwagi na dużą zawartość azotu i potasu świetnie nadaje się do wykorzystania go w postaci nawozu naturalnego do podlewania roślin w fazie kwitnienia i zawiązywania owoców, w szczególności do pomidorów, papryki, bakłażanów. Również dobrze sprawdza się w walce ze szkodnikami, takimi jak np. mszyce.

Przepis na gnojówkę z żywokostu;

  • około 1 kg ziela (łodygi, liście, kwiaty,
  • 10 l wody.

Ziele umieścić w większym naczyniu, zalać wodą i pozostawić na 2 do 4 tygodni, w zależności od temperatury powietrza. Przy wysokich temperaturach proces fermentacji postępuje szybciej. Co 2-3 dni należy zamieszać gnojówkę. Kiedy zauważymy, że ziele opadło i częściowo się rozpuściło, przelewamy zawartość do innego naczynia, a pozostałości składujemy na kompostowniku. Do podlewania roślin uzyskany nawóz rozcieńczamy przeważnie w stosunku 1: 5 (jedna część nawozu, 5 części wody). W filmie poniżej więcej informacji na temat zastosowania żywokostu w ogrodzie. Zapraszam do obejrzenia filmu.

Warto przyjrzeć się roślinom w naszych ogrodach. Dużo tam perełek, a czasami nie mamy o tym pojęcia i traktujemy je jedynie w kategoriach uciążliwych chwastów.

Continue Reading