Ogród | Zdrowie | Zioła

Forsycja – właściwości lecznicze i zastosowanie.

Forsycja to mocny akcent wiosennego ogrodu. Kiedy rozwiną się piękne żółte kwiaty, to wydaje się, jakby słonce mocnej zaświeciło. Nawet w pochmurne dni rozwesela ogród. Ja często zrywam gałązki z   nierozwiniętymi kwiatkami, żeby wcześniej mieć w  domu namiastkę wiosny, kiedy za oknem jeszcze szaro i ponuro.  W ogrodzie posadziłam forsycje w kilku miejscach, żeby, jak te lampy ogrodowe, rozjaśniały ogród. Rozmnażanie forsycji jest bardzo proste, te pierwsze gałązki przynoszone do wazonu, po przekwitnieniu po prostu wtykam do wilgotnej ziemi. Podobnie robię, kiedy przycinam latem krzewy, te większe gałązki jeszcze nie zdrewniałe, wtykam do ziemi i podlewam. Nie zawsze wszystkie się przyjmują, ale kilka tak, potem przesadzam je w różne części ogrodu. Co parę lat odmładzam krzewy, wycinam stare gałęzie. Krzewom forsycji można nadawać różne kształty lub zachować naturalne formy. I tak też przez długie lata traktowałam forsycję, wyłącznie jako ładny krzew w ogrodzie.

Ale od kilku lat wykorzystuję zdrowotne właściwości kwiatów forsycji.   Kwiaty zawierają około 1% rutyny, rzadko które kwiaty i zioła zawierają taką dużą jej ilość. Zawierają też sporą ilość  kwercetyny, antocyjanów, saponin trójterpenowych, fenolokwasów, lignanów i alkoholi fenolowych.

 A jak to działa na nasz organizm?  Odpowiednio przygotowane wyciągi z kwiatów obniżają poziom glukozy we krwi, działają uspokajająco, moczopędnie, rozkurczowo, przeciwbólowo, przeciwzapalnie i przeciwalergicznie.

 Dr Henryk Różański podaje w swoich publikacjach przepis na napar z kwiatów forsycji: 10-15 g kwiatów świeżych lub suchych zwilżyć spirytusem, po czym zalać 2 szklankami wrzącej wody; odstawić pod przykryciem na 40 minut, przecedzić. Wypić w ciągu dnia małymi porcjami. Naparem przemywać oczy alergiczne, przy zapaleniu spojówek (…). Więcej w numerze 25 Porad na zdrowie dr Henryk Różański.

 Na kwiatach forsycji można przygotować nalewkę zdrowotną. Świeżo zebrane kwiaty spryskać 95 % spirytusem, pozostawić na 15 minut, po czym zalać alkoholem ok. 50 %, w proporcji 1 porcja kwiatów, 5 porcji alkoholu. Odstawić w ciepłe ciemne miejsce na 2 tygodnie, potrząsając co 2-3 dni naczyniem. Potem przefiltrować, przelać do ciemnej butelki, odstawić jeszcze na trzy miesiące w chłodne miejsce. Zażywać w razie potrzeby  2 razy dziennie po 10 ml. Nie jest to może wybitnie smakowa nalewka, bo jest to nalewka lecznicza. Ale za to jest bogatym źródłem rutyny, można stosować ją jako środek przeciwalergiczny, na obniżenie poziomu cukru we krwi oraz jako środek przeciwzapalny. Można również smarować nalewką miejsca z pajączkami, rozszerzonymi naczynkami, żylakami czy siniakami. Rutyna zawarta w kwiatach forsycji doskonale uszczelnia naczynia krwionośne, a więc jest szczególnie polecana osobom, które mają problemy np.  rozszerzonych naczynek i żylaków.

Forsycja znajduje szerokie zastosowanie w kosmetologii, ma działanie opóźniające procesy starzenia się skóry, wpływa korzystnie na włókna kolagenowe i elastynowe, poprawiając w ten  spoistość, jędrność i gładkość skóry. Ma dobry również wpływ na kondycję stawów.

 Forsycja jest bogata również w witaminę C, a jej kwiaty można spożywać na surowo, jako dodatek do wiosennych zielonych sałatek.

 Jeżeli nie macie w swoich ogrodach forsycji, to koniecznie w tym sezonie posadźcie ją. A póki co, rozejrzyjcie się po okolicach, może po ogrodach sąsiadów lub znajomych. Kwiaty forsycji należy pozyskiwać z miejsc czystych oddalonych od dróg, czy terenów przemysłowych. Zbioru dokonuje się w dzień słoneczny, w godzinach przedpołudniowych. Kwiaty powinny być suche, ma to szczególne znaczenie, jeżeli przeznaczamy je do suszenia czy do maceratów olejowych.

Ja od kilku lat suszę kwiaty forsycji na herbatkę,  do mieszanek ziołowych. Rozkładam je pojedynczą warstwą na obrusach ułożonych na podłodze w pokoiku na górze, z dala od okna, ale w miejscu przewiewnym. Przygotowuję maceraty olejowe na bazie świeżych kwiatów, które potem wykorzystuję do robienia kremów dedykowanych cerom wrażliwym, naczynkowym lub z trądzikiem różowatym. Ten krem nazwałam właśnie „Forsycja”.

mój krem „Forsycja”

Z kwiatów forsycji można przygotować również napar, który zastąpi nam tonik i przemywać nim twarz. Ja w swoim alembiku destyluję hydrolat forsycjowy, który właśnie wykorzystuję jako tonik oraz jako dodatek do kremu. W tym roku przygotuję również gliceryt, dodatek do kremów, na bazie gliceryny, alkoholu i wody destylowanej. Jeżeli chcemy przygotować macerat lub gliceryt, należy wcześniej skropić kwiaty spirytusem 95 % i pozostawić w naczyniu na około 15 minut.

Oprócz kwiatów, właściwości lecznicze mają również   gałązki forsycji, pozyskiwane wiosną lub jesienią. W zdrewniałych częściach rośliny czyli w gałązkach znajduje się syryngina, która  może leczyć wiele chorób w tym: zapalenie, marskość, stłuszczenie wątroby; wszelkie autoimmunologiczne przypadłości wątroby, gruczołów dokrewnych, nerek; łuszczycę czy endometriozę.  Syringina posiada również właściwości przeciwnowotworowe. Sposób przyrządzania: – ekstrahowanie gorącym alkoholem 60-65%  w proporcji materiału do alkoholu 1:5, zażywać po 10-15 ml 1 raz dziennie, – gotowanie w winie białym lub czerwonym w proporcji materiału do wina 1:5, zażywać po 30-50 ml 1 raz dziennie, – gotowanie na wolnym ogniu z dodatkiem soku cytrynowego przez 20 minut — 1 łyżka na szklankę wody, zażywać 2 razy dziennie po 100 ml.

No, to pora działać, póki kwitnie forsycja.

Continue Reading

Ogród | Zioła

Nagietek lekarski – właśnie teraz można go wysiać.

Nagietek lekarski  doceniany jest jako produkt zielarski w postaci naparów,  herbatek, nalewek, wcierek. Często wykorzystywany jest   w kosmetologii,  można znaleźć go w kremach, maściach, balsamach, tonikach , szamponach, odżywkach, pastach do zębów, maseczkach   i innych produktach. Natomiast zauważyłam, że  nie doceniany jest jako roślina ozdobna w ogrodzie.

Sama przez dłuższy czas  traktowałam nagietka jak nieproszonego gościa, który sam się nasiał i pokłada się między sałatą, marchewką i różami.  Do czasu, kiedy odkryłam, że to wspaniały lekarz skóry i włosów. Że ma wspaniałe działanie wewnętrzne  na nasz organizm. A poza tym pięknie zdobi  i rozświetla ogród swoimi pomarańczowymi  i żółtymi kwiatami, które kwitną całe lato, aż do późnej jesieni, do mrozów. Teraz nie czekam, aż wiatr  czy ptaki przyniosą mi nasiona nagietka, ale sama wysiewam, część wcześniej (w marcu) do miniszklarenek, a część później , w kwietniu  bezpośrednio do gruntu.  Żeby kwitły całe lato, trzeba systematycznie usuwać przekwitłe kwiaty. To zasada ogólna w ogrodzie kwietnym. Nagietek piękne prezentuje się też na balkonach i tarasach, w donicach czy w skrzyniach.

 Z kwiatków nagietka przygotowuję maceraty olejowe, będące  później bazą do sporządzania kremów i maści.  Można taki macerat wykorzystać  też solo, jako olejek do ciała i do włosów.  Można przygotowywać z  kwiatów nagietka  hydrolaty i stosować je zamiast kupnych toników.

W wcześniejszych wpisach pokazywałam jak   można zrobić  olejek i hydrolat;i https://melarosa.pl/2019/06/11/jak-zrobic-samodzielnie-olejek-rozany-do-pielegnacji-twarzy-ciala-i-wlosow/,    https://melarosa.pl/2019/07/23/jak-zrobic-domowym-sposobem-hydrolat-kwiatowy-lub-ziolowy/

Herbatki oraz nalewki z kwiatu nagietka stosuje się przy nieżycie żołądka i jelit, przy problemach z dwunastnicą, w stanach zapalnych dróg żółciowych i wątroby,  przy zaburzeniach w miesiączkowaniu, a także w łagodzeniu skutków klimakterium. Nagietek znajduje zastosowanie w leczeniu uszkodzeń skóry, stłuczeń, odmrożeń, oparzeń, owrzodzeń i ran pooperacyjnych. Napar z nagietka  sprawdza się też przy stanach zapalnych gardła i jamy ustnej. Nagietek jest też składnikiem leków i kropli do oczy, można przygotowywać sobie okłady na powieki, przemywać oczy przy zapaleniu spojówek.

 Całe lato suszę  też kwiaty nagietka do mieszanek ziołowych na zimowe herbatki.  Destyluję też kwiaty i ziele nagietka w moim alembiku i otrzymuję wspaniały hydrolat, który dodaję do moich kremów, a także wykorzystuję jako tonik.

 Naprawdę warto mieć nagietka w zasięgu ręki. Polecam.

Continue Reading

Zdrowie

To możesz zrobić dla siebie – uszyj maseczki ochronne.

Czas jest trudny. Czasami budzę się rano i przez chwilę myślę, że miałam paskudny sen. Ale po chwili dochodzi prawda, trudna prawda, trudna do zrozumienia, jak mogło do tego dojść. Paraliż, strach, przerażenie, słów jeszcze dużo na określenie tego, co czujemy. Bombardowani jesteśmy mnóstwem informacji z radia, telewizji, Internetu.

Co możemy zrobić dla siebie? Chronić się (nie wychodzić bez potrzeby z domu), korzystac z olejków eterycznych, oczywiście żele dezynfekujące, podnosić odporność organizmu, o tym pisałam (pić zakwas z buraków czerwonych, pić sok z brzozy, pić soki i syropy, napary ziołowe), itd).

Maseczki ochronne, mówiono nam, że to tylko chorzy powinni nosić. To dlaczego w Czechach, w Chinach, w innych krajach jest obowiązek noszenia masek przez wszystkich? Ja nie zdążyłam zaopatrzyć się w maseczki. Ale potrafię coś tam uszyć, jakieś kawałki materiałów w domu mam, w Internecie jest mnóstwo filmików pokazujących jak uszyć maseczkę. No, to szyję, dla siebie, dla bliskich i sąsiadów, trójwarstwowe, z kieszonką na dodatkowy filtr. Taką maseczkę można wyprać, wygotować, wyprasować na wysokiej temperaturze i użyć ponownie.

trzy części
gotowa maseczka z widoczną kieszonką na filtr
gotowa maseczka
albo w innym kolorze

Że może mało twarzowe ? Czy to teraz ważne? teraz ważne, żeby się chronić, chronić się na wszelkie sposoby. Chrońcie się i dbajcie o siebie.

Continue Reading

Zdrowie

Sok z brzozy (oskoła) – właściwości lecznicze.

Od kilku lat w drugiej połowie marca pod naszą brzozą ustawiamy butlę i korzystamy z daru tego drzewa, jakim jest sok, zdrowy i smaczny. Wystarczy nawiercić w pniu brzozy  otwór na głębość około 4-5 cm, włożyć do niego na głębokść około 2-3 cm  kawałek plastykowej rurki, a drugi koniec rurki umieścić w słoju lub butli. Z reguły przez kilknaście dni, czasami krócej,  brzoza wydaje nam wspaniały sok, bogaty w witaminy i mikroelementy; między innymi potas, magnez, fosfor, wapń, żelazo,miedź, aminikwasy, witaminy z grupy B, witaminę C, sole mineralne. Sok z brzozy wzmacnia układ odpornościowy, a tym samym zapobiega infekcjom wirusowym. Ma również działanie wspomagające, między innymi, w leczeniu chorób nerek, układu krwionośnego, wrzodów żołądka, anemii, rwy kulszowej. Pomaga usunąć toksyny i nadmiar wody z organizmu. Polecany jest w leczeniu anemii. Sok mogą pić dzieci i osoby starsze. Okłady z soku przyspieszają też gojenie się ran.

Nasza brzoza sama decyduje, ile da nam soku. Po prostu któregoś dnia  butla jest pusta. Wtedy trzeba wyjąć rurkę, a otwór zaczopować kołkiem i miejsce posmarować  maścią leczniczą. Na początku brzoza daje nam około 3 litrów soku dziennie. Potem systematycznie mniej. Część soku mrozimy.  Średnio zaleca się  pić trzy razy dziennie po ¼  szklanki soku. Soku nie należy podgrzewać, bo traci wtedy swoje właściwości. Sok można wykorzystać również zewnętrznie, np. do przemywania skóry twarzy (jako tonik), do płukania włosów, a także do nacierania bolących stawów i mięśni (najlepiej w postaci maści zrobionej na bazie soku). Soku nie powinny pić osoby uczulone na pyłek brzozy oraz osoby z niewydolnością układu moczowego i niedrożnością dróg moczowych. Należy też pamiętać, że sok pozyskuje się z drzew dorosłych, powinny mieć co najmniej 10 lat.

Naszą brzozę posadziliśmy 25 lat temu i to była dobra decyzja.  Oprócz tego, że daje nam wiosną sok, potem pączki do suszenia na herbatę, to jest po prostu piękna i uwielbiam na nią patrzeć. No i ptaki ją lubią, bo co roku zamieszkują budkę lęgową i wychowują swoje potomstwo.

Continue Reading

Ogród

Wiosna w ogrodzie.

Dzisiaj w południe zaświeciło słońce, a temperatura wzrosła do 15 stopni, jak na tę porę, dość wysoka. Odpowiedź w ogródku była natychmiastowa. Niestety po południu przyszły chmury, deszcz i nie było już tak radośnie.

Czekam na kolejne otwarcia; hiacynty, żonkile, cebulice, czosnki i tulipany.

Continue Reading

Zdrowie

Olejek czterech złodziei – co to jest i jak go stosować.

Olejek czterech złodziei, w niektórych wersjach siedmiu, jest kompozycją pięciu olejków o silnym działaniu antyseptycznym, przeciwzapalnym, antybakteryjnym, przeciwpasożytniczym, przeciwgrzybicznym, przeciwiwrusowym i o bardzo przyjemnym zapachu.

W skład olejku złodziei wchodzą olejki: goździkowy, cytrynowy, eukaliptusowy, rozmarynowy i cynamonowy.

Z olejkem tym wiąże się pewna historia, legenda. Na początku XV wieku Francję opanowała dżuma ( w niektórych wersjach działo się to we Włoszech). Kilku złodziei postanowiło wykorzystać sytuację i szybko wzbogacić się, okradając chorych i zmarłych. Zdumiewające było to, że mimo bardzo bliskiego kontaktu z chorymi i zmarłymi, nie zapadali na tę chorobę, nie zarazili się. W końcu jednak zostali schwytani. Groziła im śmierć za taką grabież. Królewski sąd zażądał wyjawienia, jakim sposobem udało im się uniknąć zarażenia, w zamian za uwolnienie. Złodzieje przyznali się, że przed epidemią zajmowali się handlem perfum, olejków i przypraw, znali ich moc, posiadali wiedzę, jak je stosować. Kiedy epidemia rozlała sie na cały kraj, handel stanął, a oni stracili źródło utrzymania. Postanowili wykorzystać posiadaną wiedzę o leczniczych właściwościach olejków i stworzyli cudowny olejek, który chronił ich podczas ograbiania chorych i zmarłych. Wystarczyło nałożyć olejek na dłonie, stopy, skronie, uszy i wokół ust, by chronił przed  infekcją.  Lekarze wykorzystali przepis na olejek w walce z dżumą, zakładali na twarz chusty nasączone olejkiem, przecierali ręce i stopy olejkiem i tak uniknęli zachorowania. A złodziei i tak ostatecznie stracono.

Moja olejkoteka

Taka historia, może prawdziwa, może anegdota, ale prawda jest taka, że olejki to bardzo silny lek. Należy korzystać z ich mocy bardzo ostrożnie, aby nie zrobić sobie krzywdy. Mówię o olejkach naturalnych, prawdziwych. Niestety, rynek zalany jest ogromną ilością podróbek, sztucznych substancji rozpuszczanych w olejach spożywczych i z tego powodu nazywanych na etykietach olejkami naturalnymi. Olejki trzeba kupować w pewnych miejscach. Albo samemu sobie wydestylować, tak jak ja to robię. Oczywiście, że mam pewne ograniczenia w asortymencie, bo destyluję tylko zioła i kwiaty, do których mam dostęp, czyli te z mojego ogródka, czasami z ogródków moich znajomuch i z pobliskich łąk.

Te, do sporządzenia olejku czterech złodziei, niestety nie wydestylowałam sama, z uwagi na brak odpowiedniego surowca, ale nabyłam w sprawdzonym miejscu.

Przepis: olejek goździkowy – 40 kropli, olejek cytrynowy – 35 kropli, olejek cynamonowy – 20 kropli, olejek eukaliptusowy – 15 kropli, olejek rozmarynowy – 10 kropli.

Jak można stosować:

do płukania gardła, 2-3 krople na pół szklanki wody,

oczyszczenie powietrza; 3-5 kropel do kominka podgrzewanego świeczką, można też dodać kilka kropel do nawilżacza powietrza,

dezynfekcja powierzchni; do butelki z atomizerem dodać kilka kropel olejku (ilość zależy od pojemności butelki),

na ból głowy; 1 kropla na palec i przetrzeć skronie

kąpiel – kilka kropel, ale nie bezpośrednio do wody, tylko najpierw na łyżkę soli, dopiero jak się wchłonie, dodać do wody,

perfumy – 24 ml spirytusu 95 % oraz 6 ml olejku, wlać do butelki o pojemności 30 ml, z atomizerem, będą stanowić również dodatkową ochronę przed wirusami .

Można oczywiście kupić gotowy olejek złodziei, ale wtedy nie ma tej przyjemności tworzenia.

Życzę wszystkim dużo zdrowia na ten trudny czas.

Continue Reading

Eko - Kosmetyki

Enfleurage, czyli jak zatrzymać ulubiony zapach.

Zapach od tysięcy lat był ważny w różny sposób dla istot żywych. Zapach leczy, zapach daje poczucie bezpieczeństwa i szczęścia, zapach przypomina, zapach przyciąga lub odpycha. Zapach budował fortuny, zapach był inspiracją, zapach towarzyszy nam codziennie.

Hiacynt

Wielu poetów zapachowi poświęciło całe utwory. Julian Tuwim pisał w wierszu „Sen złotowłosej dziewczynki” – ” Pani pachnie jak tuberoza, to nastraja i podnieca, a ja lubię tuman narkozy, a najbardziej, gdy jest kobieca” .

Wielu pisarzy zapach umieściło w swoich powieściach w roli głównej lub drugoplanowej; np. Olga Tokarczuk w „Szafie”, Katarzyna Bonda w „Pochłaniaczu”, Jarosław Iwaszkiewicz w „Tataraku” i wielu innych. No i oczywiście jedna z moich ulubionych książek „Pachnidło” Patricka Süskinda. Kiedy dowiedziałam się, że na podstawie tej książki będzie kręcony film, zastanawiałam się, jak uda się realizatorom oddać atmosferę Paryża z jego zapachami i odorami, którą tak fantastycznie przekazał czytelnikowi Süskind. I… byłam zachwycona filmem. Obejrzałam go kilka razy.

Są różne sposoby pozyskiwania zapachów z ziół i kwiatów. Przez ostatnie dwa lata destylowałam parą wodną olejki eteryczne z ziół, kwiatów, krzewów i drzew. Niestety, nie zawsze ze skutkiem zadawalającym. To znaczy, że w moim alebiku nie zawsze udawało się wyodrębnić olejek eteryczny, głównie z kwiatów; np. czeremchy, jaśminowca, lewkonii, róży, lilii. Natomiast destylując zioła, skórki owoców, liście oraz igły drzew i krzewów, nie było problemu. Największe rozczarowanie spotkało mnie, kiedy destylowałam kwiaty lewkonii,niestety olejku nie dało się wyodrębnić, a hydrolat pachniał mniej więcej kalafiorem, o ile to w ogóle można było nazwać zapachem.

Będąc w ubiegłym roku w Muzeum Perfum w Paryżu dowiedziałam się, że są kwiaty o zapachu niemym, pachną pieknie, ale nie ma sposobu na pozyskanie ich zapachu, np. maciejka, której zapach na potrzeby kosmetyczne i perfumeryjne, tworzony jest z wykorzystaniem substancji syntetycznych. Dzisiaj substancje synteczne są podstawą wielu perfum, np. w Chanel No 5.

Jednym ze sposobów pozyskania zapachu naturalnego jest metoda Enfleurage, która opisana jest w książce „Pachnidło” i pokazana w filmie pod tym samym tytułem.

Materiał, z którego chcemy pozyskać zapach, pachnące płatki kwiatów, zioła, pachnące liście, umieszcza się w absorbencie. Absorbentem mogą być tłuszcze zwierzęce; wołowy lub wieprzowy. W Grasse – sercu perfumerii w Europie, w dawnych czasach wykorzystywano do tego celu mieszankę smalcu i łoju. Materiał zapachowy, czyli płatki kwiatów, liście muszą być suche, gdyż woda powoduje jełczenie tłuszczu. Tłuszcz rozprowadza się na szklanej płycie umieszczonej w drewnianej ramie. Rama ma zwykle wymiary 50 x 60 cm. Warstwa tłuszczu ma określona grubość, w zależności od roślin, zazwyczaj od 2 do 5 mm. Na niej układa się kwiaty i przykrywa drugą ramą. Czas przebywania kwiatów w tłuszczu jest różny i wynosi od 20 godzin dla jaśminu, nawet do 100 godzin dla tuberozy.  Po tym czasie ramy się rozdziela, usuwa sie zużyte kwiaty i układa nowe.

I zmiana kwiatów (hiacynt)
II zmiana kwiatów (hiacynt)
III zmiana kwiatów (hiacynt)
IV zmiana kwiatów (hiacynt)

Ja nie dysponuję jeszcze ramami drewnianymi, ale niebawem będą, więc na razie układam kwiaty w ceramicznych naczyniach. Aktualnie pozyskuję zapach z żonkili i hiacyntów. Bazą tłuszczową w przypadku żonkili jest olej kokosowy bezzapachowy, dla hiacyntów bazą jest łój wołowy nerkowy. Do tej pory wymieniłam kwiaty czterokrotnie. Hiacynty oddają już pięknie zapach do łoju wołowego, ale też ich zapach jest bardzo intensywny.

Łój wołowy nerkowy, cienka warstwa pod kwiaty.

Żonkile w mniejszym stopniu oddają zapach, myślę, że olej kokosowy nie ma takiej zdolności pochłaniania zapachów, co łoj wołowy. Ale też zapach ich jest mniej intensywny niż hiacyntów. Z pewnością jeszcze kilka razy wymienię kwiaty. Można też użyć jako absorbentu masło shea.

Żonkile

Czynność tę powtarza się nawet kilkadziesiąt razy, aż do momentu, w którym tłuszcz nasyci się olejkiem eterycznym. No i trzeba też kontrolować, czy tłuszcz nie jełczeje, bo wtedy całość nadaje sie tylko do wyrzucenia. Nasączony zapachami tłuszcz nazywa się pomadą i może być produktem końcowym, tzn. można już używać go jako perfumy.

Może być też półproduktem do uzyskania „olejku absolutnego”, czyli coś pomiędzy olejkiem, a absolutem. Ale o tym może innym razem, jeszcze nie doszłam do drugiego etapu. Ale to co już uzyskałam, zachwyca mnie. W ten sposób można pozyskać zapach lilii, gardenii, tuberozy, frezji, jaśminu, bzu oraz innych mocno pachnących kwiatów. Ja szykuję się już na fijołka wonnego, a zaraz potem na czeremchę. Liczę na sukces 🙂

Człowiek odczuwa zapachy na skutek wdychania do nosa powietrza, w którym zawarty jest co najmniej jeden związek wonny w ilości większej od określonego stężenia minimalnego. Przez zapach rozumie się często woń przyjemną, ale używa się tego słowa również w sensie woni obojętnej lub przykrej – nieprzyjemne zapachy są nazywane smrodem, odorem lub fetorem . Tyle tutaj https://pl.wikipedia.org/wiki/Zapach

Continue Reading

Zioła

Geranium (anginka) i żyworódka – rośliny lecznicze, które warto mieć w domu c.d.

Popularna anginka (geranium) – prawie każdy z nią się kiedyś zetknął. Na moim parapecie ma stałe miejsce od lat. Kiedy potrząśnie się lekko gałązkami, wydziela bardzo przyjemny, cytrynowy zapach, to olejki eteryczne ulatniają się. Z listków można zaparzyć pyszną i zdrową herbatkę, która ma działanie wyciszające i uspokajające. Geranium ma działanie przeciwzapalne, przeciwbólowe, wspiera funkcjonowanie układu immunologicznego, przyczynia się do obniżenia ciśnienia tętniczego krwi, wpływa pozytywnie na układ nerwowy. Zmięte listki geranium pomagają złagodzić ból ucha lub gardła. Listki geranium zawierają geraniol, cytronelol, felandren, pinen, przeciwzapalne flawonoidy i garbniki, związki goryczkowe, a także kwasy organiczne. Geranium niszczy bakterie, wirusy i grzyby. Naparem z geranium można płukać gardło i jamę ustną w stanach zapalnych. Dodatkowo, zapachu geranium nie lubią komary. Warto mieć taką roślinę w domu.

Żyworódka – to również roślina o bogatych właściwościach. Najbardziej znane są dwa rodzaje; żyworódka pierzasta, którą można stosować zewnętrznie i wewnętrznie oraz żyworódka Daigremonta, którą nie należy używać wewnętrznie i ma nieco słabsze działanie od żyworódki pierzastej. Ale to ona częściej gości na parapetach domowych. Ja mam właśnie taką, czyli żyworódkę Daigremonta. Zawiera magnez, żelazo, krzem, potas, selen, cynk i mangan oraz witaminę C. Żyworódka ma działanie bakterio i wirusobójcze, w tym gronkowców i uciążliwych paciorkowców. Ja moją żyworódkę używam zewnętrznie, głównie jako środek wzmacniający włosy. Wyciskam sok z liści i łodyg i robię sobie wcierki w skórę głowy lub łączę sok z miodem i oliwą i robię maseczkę na włosy. Żyworódka podobnie jak aloes bardzo dobrze radzi sobie z wszelkimi niedoskonałościami skóry, ranami, wypryskami, także z trądzikiem młodzieńczym i tradzikiem różowatym.

Żyworódka i geranium są bardzo łatwe w uprawie i łatwo też się je rozmnaża. Polecam, bo poza wszystkim, to bardzo dekoracyjne rośliny i oczyszczają powietrze.

Continue Reading

Zdrowie

Zakwas z czerwonego buraka

Przypominamy sobie o nim zazwyczaj przed wigilią Bożego Narodzenia. Bo przecież barszcz wigilijny powinien być na zakwasie. Gdy tymczasem jest to bogate źródło witamin i mikroelementów, ma doskonały wpływ na cały organizm, oczyszcza i odkwasza. Może pomóc w leczeniu anemii, zaparć i nadciśnienia, wspomaga pracę wątroby i nerek, obniża poziom złego cholesterolu, reguluje przemianę materii. Jest naturalnym probiotykiem, który odbudowuje florę bakteryjną jelit. Ma właściwiści przeciwgrzybiczne i antybakteryjne. Słowem – powinien być częstym gościem w naszym domu.

zakwas w glinianym garnku

Szczególnie w okresie zimowym, kiedy odżywiamy się trochę inaczej niż latem, jemy więcej mięsa, które zakwasza organizm, jemy mniej warzyw, ta bomba witaminowa jest nam bardzo potrzebna. Nie poleca się picie zakwasu osobom z cukrzycą.

Zakwas, często nazywany sokiem z buraka, przygotowuje się bardzo prosto i szybko.

Przepis: 1 kg czerwonego buraka należy obrać, umyć, pokroić na mniejsze kawałki, przełożyć do słoja lub kamiennego garnka. Dodać kilka obranych i pokrojonych ząbków czosnku, kilka ziaren ziela angielskiego, kilka liści laurowych, łyżeczkę cukru.

Zagotować dwa litry wody, dodać dwie łyżki soli. Ciepłą osoloną wodą zalać buraki. Na koniec dodać kromkę żytniego chleba lub dolać szklankę wody spod ogórków. Ja zostawiam sobie zawsze trochę zakwasu z poprzedniego nastawu i ten zakwas dodaję. Trzeba pamiętać, aby wszystkie buraki były przykryte, nic nie powinno wystawać ponad powierzchnię wody. Zakwas stawiam w glinianym garnku, przykrywam pokrywką i pozostawiam w ciepłym miejscu na 5-6 dni. Po tym czasie przecedzam, zlewam do butelek i przechowuję w lodówce. Zakwas może stać w lodówce nawet kilka miesięcy. Rano wlewam sok do szklanki, tak do połowy, dopełniam ciepłą przegotowaną wodą i wypijam na czczo. Po dwóch tygodniach robię przerwę 1-2 tygodniową.

A z zakiszonych buraków gotuję barszcz, dodaję 2 -3 świeże buraki i wychodzi pyszny czerwony czysty barszcz. Potem go zabielam śmietaną, do tego ugotowane i utłuczone ziemniaczki. Pycha. Tanio i zdrowo. Polecam.

Continue Reading

Zioła

Pączki i kwiaty leszczyny jako surowiec leczniczy.

Wojciech Młynarski napisał kiedyś taką piosenkę o leszczynie:

Moje ulubione drzewo – leszczyna, leszczyna,
Jak ją za mocno przygiąć w lewo – to w prawo się odgina,
A jak za mocno przygiąć ją w prawo – to w lewo bije z wprawą.

Ostatnia niedziela była słoneczna i ciepła, mimo, że to początek lutego. Wybraliśmy się z mężem na spacer. W przedpołudniowym słońcu, na tle jeszcze szarego lasu, pięknie wabiły żółtym kolorem męskie kwiaty leszczyny. Zebrałam kwiaty męskie leszczyny na herbatkę, a pączki na gliceryt, który później użyję jako składnik moich kremów i maści.

męskie kwiaty leszczyny

Pączki  oraz młode pędy drzew i krzewów, różnią się składem biochemicznym od surowca dorosłego, są bogatsze w składniki odżywcze. Pączki i kwiaty leszczyny działają przeciwzapalnie, estrogennie, antyseptycznie, odtruwająco, moczopędnie i lekko ściągająco. Dobrze też działają w przypadku spadku formy w okresie przesilenia zimowo-wiosennego.

leszczynowe pączki przygotowane do krojenia na gliceryt

Pączki i kwiaty leszczyny można stosować wewnętrzne w postaci herbatek, nalewek, syropów, dodatków do past, jogurtów, zarówno świeże, jak i suszone. Można je też smażyć np. w cieście naleśnikowym. Zewnętrznie można używać jako składnik kremów i maści.

Napary z pączków i męskich kwiatów leszczyny i olchy można pić przy przeziębieniu, bezsenności, depresji, osłabieniu i chorobach skórnych na tle zaburzen hormonalnych i przemiany materii.

O ile pączki leszczyny mogą używać wszyscy, to w przypadku kwiatów, które obsypane są teraz żółtym pyłkiem, nie powinny ich używać osoby uczulone na pyłki leszczyny. Teraz jest też czas na zbieranie pączków olchy, a za chwilę, w zależności od pogody, przyjdzie czas na pączki brzozy, na pączki sosny i innych krzewów i drzew.

Dla osób zainteresowanych głębiej tym tematem, podaję link do strony dr. H. Różańskiego https://rozanski.li/170/w-poszukiwaniu-wiosny/?fbclid=IwAR3nW4IzdsIRjbbV8W-__yBTQ_QXl7fpHq2MdEDWtTS-irfyFUpnf88b8zY

Warto przyjrzeć się tym darom natury bliżej i polubić je.

Continue Reading